
Zapewnienie bezpłatnej opieki zdrowotnej i edukacji, miejsca pracy, minimalnego wynagrodzenia, dachu nad głową – postulaty rodem z PRL-u, wracają do łask. Państwa opiekuńczego domagają się nie tylko ci, którzy pamiętają dawne czasy i tęsknią za socjalistycznym ustrojem. Młodzi Polacy mają długą listę żądań i chcą państwa opiekuńczego.
To nie pierwszy sondaż, który pokazuje, jak silnym poparciem cieszy się model państwa opiekuńczego. Z innego badania dla Akademii Leona Koźmińskiego wyłania się podobny obraz – tylko 34 proc. Polaków uważa, że wolny rynek jest lepszy od gospodarki planowanej. 85 proc. z nas marzy o tym, żeby zamiast żmudnego przeszukiwania ofert pracy i często równie żmudnego przechodzenia kolejnych etapów rekrutacji, to rząd zajął się znajdywaniem nam zajęcia. Najlepiej w budżetówce – taki rodzaj zatrudnienia jest najbardziej pożądany, a ciepła posadka marzy się ponad 60 proc. Polaków. A jeszcze lepiej, żeby była zgodna z kwalifikacjami i oczekiwaniami finansowymi. Wśród samych żaków, ta idylliczna wizja jest szczególnie silna – okazuje się, że aż 88 proc. studentów chciałoby, żeby to państwo rozejrzało się za nich za dogodnym i intratnym stanowiskiem.
Urodzeni już po 89' znają tylko relacje z drugiej ręki – a PRL to dla nich z jednej strony, urocze wykopalisko absurdów, tj. stanie w kolejce po papier toaletowy i dziwne gadżety typu meblościanka, z drugiej – opowieści cioć i wujków, którzy łamiącym się głosem wspominają, że "wtedy przecież wszyscy mieli pracę", a z trzeciej – pole ideologicznej walki, czas zniewolenia i tłamszenia wszelkiej niezależnej myśli.
Strasznie się męczę, tak na co dzień, a to z ze znalezieniem pracy dorywczej, a to z tym, że mnie nie stać na opłacenie drugiego kierunku. Włos mi się też ostatnio na głowie zjeżył, kiedy gdzieś przeczytałam, że nawet jeśli będę harować jak wół, to emerytury i tak nie zobaczę, bo jest niż demograficzny, a państwo biedne. A ja chcę się czuć bezpiecznie i nie martwić się o przyszłość swoją i moich znajomych. Państwo powinno mi to zapewnić, uważam, że taki ma zakichany obowiązek. I nie ma w tym PRL-owskiej nostalgii, tylko poczucie, że to mi się w jakimś sensie należy za to, że chce np. płacić tu podatki i uczciwie się rozliczać.
Państwo opiekuńcze z rozbudowanym pakietem socjalnym, amortyzującym sytuację finansową społeczeństwa i zapewniające szereg udogodnień z zakresu edukacji, czy służby zdrowia – na takie rozwiązanie mogą sobie pozwolić tylko kraje bogate.
