
W czasie gdy Francuzi, Amerykanie czy Szwajcarzy jedzą obiad, Polacy wyciągają kanapki i dalej pracują. Badania pokazują, że wciąż nie nauczyliśmy się szanować swojego zdrowia i bezrefleksyjnie rezygnujemy z lunchu w czasie pracy. I choć prawo gwarantuje nam 15 minut przerwy już po sześciu godzinach, nie mamy w zwyczaju robić przerw na ciepły posiłek.
PRAWO PRACY:
Prawo do przerwy jest uprawnieniem pracowniczym. Przysługuje ono pracownikowi w związku z wykonywaną przez niego pracą. Kodeks pracy przewiduje pewne okresy w czasie pracy, które mogą być przeznaczone bądź na spożycie posiłku, bądź na chwilowy odpoczynek lub na karmienie dziecka. Pracodawca, niektóre przerwy jest zmuszony ofiarować pracownikom. Zmuszają go do tego przepisy. Czytaj więcej
Tak naprawdę, więcej jesteśmy w stanie zrobić w ciągu dnia korzystając z przerwy niż z niej rezygnując. W dużej mierze, za rezygnację z lunchu odpowiadają nieodpowiedzialni pracodawcy, którzy chcą wycisnąć z nas maksimum energii w czasie dnia pracy. – Przerwa może być przez nich odebrana jako próba obijania się. W Polsce, przerwy wybacza się wyłącznie palaczom – mówi Grzegorz Frątczak.
– Niestety zabieramy ze sobą również sporo słodyczy i słodkich wypieków – mówi Ewa Szczepaniak, dyrektor marketingu PizzaPortal.pl. Dostarczają one do naszego organizmu wyłącznie puste kalorie i nie mają żadnych właściwości odżywczych, przyczyniają się do wzrostu masy ciała.
Zdaniem naukowców w ok. 60 proc. za rozwój nadwagi odpowiadają czynniki nabyte – środowiskowe, a wśród nich rozwój industrializacji, urbanizacji i mechanizacji, a co za tym idzie: ograniczenie codziennej aktywności fizycznej i coraz większa popularność diety bogatej w wysoko przetworzoną, tanią żywność (tzw. fast food). Ocenia się, że w ciągu ostatnich 100 lat zawartość tłuszczu w naszych dietach wzrosła z 15-20 proc. do 40-45 proc.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
