
Im bliżej do wyborów prezydenckich, tym więcej powstaje stron ich dotyczących. Można się zastanawiać, czy absurdalne wydarzenia na Facebooku pokazują, że jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy jeszcze do demokracji, czy po prostu cechuje nas duże poczucie humoru. Jedno jest pewne. Młodzi Polacy oddadzą 10 maja wiele nieważnych głosów.
REKLAMA
Ponad 30 tysięcy uczestników nie może się mylić! To musi być prawda, siły układu wykupiły wszystkie długopisy ze znikającym atramentem na świecie i każdy głos będzie nieważny. Tylko że cena długopisu jest chyba za wysoka. 10,5 złotych to dość drogo, chyba że każdy lokal wyborczy kupi jeden i ukryje go wśród tych normalnych.
Paweł Rybicki z Wrocławia, założyciel wydarzenia, nie twierdzi, że wybory są fałszowane. Ale nigdy nic nie wiadomo i na wszelki wypadek radzi wziąć swój własny długopis. Organizator uważa, że popularność wydarzenia pokazuje, iż Polacy mają bardzo małe zaufanie do PKW.
Ponad 25 tysięcy osób deklaruje chęć oddania nieważnego głosu na fikcyjnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Autor wydarzenia zachęca do przyłączenia się rozsądnym hasłem, które daje do myślenia – Jest tylko jedna zasada: Albo jesteś łowcą, albo zwierzyną. To dość ciekawa kandydatura, tym bardziej, że Underwood jest powszechnie znany jako morderca i manipulator. Postać grana przez lubianego aktora budzi szacunek i sympatię, ale tylko wtedy, kiedy kibicujemy naszemu ulubionemu czarnemu charakterowi. Wniosek? Młodzi ludzie potrzebują bezwzględnego i budzącego szacunek prezydenta.
Na razie tylko 6600 wyborców deklaruje chęć oddania swojego głosu na kandydatkę SLD jeśli spełni powyższy warunek. Akcja zainteresowała nawet posła Stanisława Wziątka, ale szybko przeprosił. Wiadomo, każdy byłby zawstydzony taką motywacją oddania swojego głosu. Powyższa inicjatywa jest skrajnie seksistowska i nie na miejscu. Ale czego można oczekiwać od organizatorów, jeśli są to ludzie, którzy kobiece piersi mogą zobaczyć tylko wówczas, jeśli pokaże im je kandydatka w zamian za poparcie w wyborach. Pozostaje jedynie współczucie.
Tylko około 2,5 tysiąca użytkowników jawnie mówi o tym, że wybór prezydenta będzie ich autorytarną decyzją. Nie dają się przekabacić niczyim biustem i nie wierzą w teorie spiskowe. – Nie budujmy murów miedzy nami, burzmy mury. Mamy do tego prawo, więc skorzystajmy z niego i 10 maja zagłosujmy w wolnych wyborach na kandydata wybranego według własnego uznania – pisze na stronie swojego wydarzenia organizatorka. Jest to postawa, jaką powinien przyjąć każdy. Ale ta deklaracja sugeruje równocześnie, że cała reszta facebookowej społeczności głosuje na tych kandydatów, na których nie chcą. Można się pogubić.
Władca siedmiu królestw, Król Andalów, Rhoynar, Pierwszych Ludzi oraz Protektor Królestwa. – wyjaśnia na swojej stronie organizator. W prawdzie wielu fanów „Gry o Tron” nie zgodziłoby się z tym, że Stanis jedyny i prawowity. Niektórzy pewnie woleliby Khaleesi, Matkę Smoków. To wydarzenie pokazuje jak duże wrażenie zrobił bohater Martina na czytelnika. Ale czy to rozsądne głosować na kogoś, kto jest pod urokiem czerwonej kapłanki i cechuje się niezwykłym okrucieństwem? Stannis ma dla internautów jedną, dużą wadę – jest zbyt religijny.
Aż 17 tysięcy osób chce oszczędzić swojej ojczyźnie cierpienia. Tylu ludzi jawnie deklaruje brak szacunku do prezydenta w związku z jego wpadką ortograficzną. Bo nazwa wydarzenia pokazuje, że chyba tylko o to im chodzi. Ale zdjęcie w tle nie przedstawia Bronisława Komorowskiego, tylko zmarłego w zeszłym miesiącu Władysława Bartoszewskiego. W stroju clowna. Na szczęście znalazły się osoby, którym ten zabieg się nie spodobał. Twórcy fanpage'a chyba sami nie wiedzą o co im chodzi, a ogólny wydźwięk wydarzenia sugeruje, że wszyscy w nim uczestniczący mają wybory po prostu gdzieś.
Na koniec wydarzenie, które zebrało największą liczbę obywateli, bo aż 123 tysiące. Wygląda to bardzo na serio. Organizatorzy twierdzą, że Korwin i Kukiz dają nadzieję na zmianę ustroju, który jest złodziejski. Zabraniają obrażania innych, zamieszczania sloganów i wykrzykników! Nie precyzują swoich postulatów, ale za to inni użytkownicy wrzucają informacje o jednomandatowych okręgach wyborczych z Wielkiej Brytanii, więc może Wielka Brytania to taka ich Irlandia.
