Bronisław Komorowski odpowiadał na pytania dziennikarzy w Debacie. Nie zgodził się na wspólną debatę wszystkich kandydatów.
Bronisław Komorowski odpowiadał na pytania dziennikarzy w Debacie. Nie zgodził się na wspólną debatę wszystkich kandydatów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bronisław Komorowski nie debatował z innymi kandydatami, ale stanął w ogniu pytań dziennikarzy w debacie "Trzech na jednego" w Polsat News. Prezydent na moment zapomniał o swoim haśle wyborczym, zamiast "zgody i bezpieczeństwa", nie przepuścił żadnej okazji, żeby solidnie dopiec kontrkandydatom. Według prezydenta, nie trzeba szukać zgody politycznej, tylko społecznej.

REKLAMA
Duda to fundamentalista
Najbardziej oberwało się Andrzejowi Dudzie, kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Komorowski zapytany przez dziennikarzy o swój najnowszy spot o in vitro, który miał obnażyć hipokryzję Dudy w tej sprawie, i tym razem nie miał wątpliwości, że stanowisko polityka PiS to "radykalizm". Prezydent poszedł nawet o krok dalej i porównał Dudę do fundamentalisty. – Karanie więzieniem to okrucieństwo, wynikające z fundamentalizmu – powiedział prezydent, nawiązując tym samym do tego, że jego oponent swego czasu podpisał się pod projektem pozbawienia wolności osób korzystających z in vitro.
Wyższy wiek emerytalny? Wyższa konieczność
Prezydent Bronisław Komorowski wielokrotnie stawał w ogniu krytyki po tym, jak sygnował swoim podpisem ustawę podnoszącą wiek emerytalny, co często wypominali mu jego konkurenci w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego. Sami zapewniali, że w przeciwieństwie do szefa państwa, oni takiej ustawy by nie podpisali.
W debacie prezydent Komorowski podkreślił, że podpisanie kontrowersyjnego dokumentu było koniecznością wymuszoną warunkami społeczno-ekonomicznymi. Jednocześnie zaznaczył, że szumne deklaracje jego politycznych przeciwników, to nic innego, tylko kiełbasa wyborcza, "ignorancja" i "amok wyborczy". – Aż strach pomyśleć, co by było bez tej ustawy – przekonywał Komorowski. Przy okazji tematu emerytur, prezydent wypomniał kontrkandydatom strategię opartą na kłamstwie i wmawianiu Polakom, że ustawę można cofnąć.
Problemy z emigracją? Z niżem demograficznym?
Polska, jak większość państw europejskich ma problem ze starzejącym się społeczeństwem. Prezydent problem dostrzega, ale wylicza długą listę swoich zasług, które mają poprawić fatalne wskaźniki demograficzne: Karta Wielkiej Rodziny, wydłużenie urlopów macierzyńskich, więcej miejsc w przedszkolach i żłobkach - to właśnie te elementy, według Komorowskiego, za jego kadencji się polepszyły.
Podobnie głowa państwa myśli o emigracji zarobkowej. Ten temat stał się też kolejną okazją do pogrożenia palcem opozycji. – Emigracja niesłychanie spada! – twierdzi prezydent. – Największa fala emigracji była w latach 2005-2007, kiedy u sterów władzy było PiS – dodał.
Bezpieczeństwo i modernizacja armii - jest coraz lepiej
Podczas debaty prezydent odpowiadał także na pytania związane z bezpieczeństwem i wojskowością. Komorowski zapewniał, że możemy czuć się niezagrożeni. – Polska ma silny Sojusz z NATO, a armia się modernizuje – tłumaczył. Zarzuty odnośnie niekorzystnie przeprowadzonych przetargów na sprzęt dla wojska, zrzucił po raz kolejny na kontrkandydatów, twierdząc, że rozdmuchują w mediach atmosferę nagonki, a cała procedura zakupów odbyła się prawidłowo.
Bronisław Komorowski zaprezentował w debacie swoje, dotąd raczej skrzętnie skrywane, bardziej drapieżne oblicze. Dotąd nie słynął z mocno ofensywnego stylu uprawiania polityki. Pytanie, czy wyborcy nie cenili obecnego prezydenta właśnie za umiarkowanie? Po tym wystąpieniu, wielu może się zdziwić.