Takie "zielone" inwestycje.
Takie "zielone" inwestycje. Fot. Adam Wajrak FB

Internauci i mieszkańcy Rybnika bardzo przeżyli wycinkę parku pod hipermarket. Akcja została uhonorowana wątpliwym wyróżnieniem – zdobyła tytuł Makabryły 2014. Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że firma developerska wytnie drzewa pod budynki mieszkalne w Warszawie. Jak to jest możliwe, że urzędnicy zgadzają się na niszczenie roślin, które przecież są płucami miast?

REKLAMA
Drzewa cenniejsze niż myślimy
Niektórzy ludzie przytulają się do drzew. Ma to ponoć zbawienne skutki dla naszego zdrowia, a specjaliści wiedzą który gatunek leczy określone dolegliwości. Każdy przedszkolak wie, że drzewa mają bezpośredni wpływ na czystość naszego powietrza i dobre samopoczucie. Według Najwyższej Izby Kontroli Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Według rankingu MojaPolis i BIQdata miastem, w którym udział terenów zielonych w powierzchni jest największy jest Sopot – aż 58 proc. Najgorzej jest w Krośnie – tylko ponad 2 proc.
Jak widać, nie możemy pozwolić sobie na beztroskie wycinanie drzew, ponieważ nie mamy ich aż tak dużo. Lasy w Polsce zajmują 30 proc. powierzchni kraju. Należy zachować równowagę między ochroną przyrody a dostarczaniem drewna do przemysłu. Lasy dają pracę, odpoczynek i rekreację. Ale wycinanie z nich drzew jest niezbędne. Co innego w miastach, gdzie często z dobrem środowiska wygrywa biznes.
Wycięto aż 174 drzewa
Mieszkańcy Rybnika bardzo emocjonalnie podeszli do sprawy wycinki parku. Niektórzy płakali, inni wyklinali, jeszcze inni robili zdjęcia. Niestety decyzja była prawomocna i 27 lutego, w ciągu kilku godzin po parku nie było śladu.
Urząd miasta dał nadzieję mieszkańcom, którzy otrzymali wcześniej wgląd w plany inwestycji, obiecano rozmowy na temat ocalenia części roślin, jednak okazało się, że było to typowe mydlenie oczu. Zgodę na wycinkę parku wydał Naczelnik Wydziału Ekologii pod koniec stycznia, a to stanowisko brzmi w kontekście tej historii jak żart.
logo
Tak wyglądała akcja niszczenia parku w Rybniku Agencja Gazeta
Zanieczyszczenie powietrza w Rybniku przekracza normę sześciokrotnie
Nie pomogły protesty mieszkańców. Argumenty dotyczące użyteczności publicznej zadrzewionego terenu nie przekonywały urzędników, którzy widzieli park jako wychodek dla psów i nieuporządkowany zbiór krzaków.
Ale tak naprawdę sprawa wyglądała inaczej. Poprzedni prezydent miasta, Adam Fudali wyraził zgodę na inwestycję nowej właścicielce terenu, Barbarze Żurek, osobie prywatnej, która jest właścicielką firmy Nieruchomości Komercyjne. Był to teren prywatny i mieszkańcy nie mieli możliwości działania – powiedział nam pracownik Urzędu Miasta w Rybniku. Park miał nie spełniać funkcji parku, ponieważ jego teren był mniejszy niż jeden hektar. Teren ma uprawnienia budowlane, mimo że od kilkudziesięciu lat mieszkańcy osiedla spędzali tam wolny czas.
Mieszkańcy byli gotowi na ustępstwa – proponowali, aby wydzielono niezadrzewiony teren, na którym prywatny inwestor mógłby budować, co by chciał. Chcieli uratować chociaż kilka drzew. Teraz powstanie tam park z betonu.
Lokatorzy dzielnicy Smolna do samego końca mieli nadzieję na to, że uratuje się chociaż kilka roślin, tak jednak się nie stało. W wyraźny sposób pogorszy się jakość życia mieszkańców okolicy zrujnowanego terenu. Do nowo powstałego parkingu przy hipermarkecie muszą zostać zbudowane drogi dojazdowe. Zmniejszy się bezpieczeństwo okolicy, przede wszystkim brak drzew nie zostanie zrekompensowany, jakość okolicznego powietrza będzie o wiele gorsza.
Zdecydowane działania kluczem do sukcesu
Czy społeczność lokalna nie ma prawa do decydowania o swoim podwórku? Parki są przecież miejscem, do którego chodzi się nie tylko na spacer z psem. To miejsce spacerów matek z małymi dziećmi, starszych ludzi, którzy nie mają czasu na dalekie wyprawy do lasu, a potrzebują świeżego powietrza do dobrego samopoczucia.
– Sytuacja w Rybniku jest standardowa – mówi Adam Wajrak, działacz na rzecz ochrony przyrody.
– Miasto często jest ofiarą przerobu kasy, a ludzie są przecież przywiązani do swojej przestrzeni, pragną kontaktu z przyrodą. Ostatnio na Polach mokotowskich w Warszawie wycięto drzewa, ponieważ planują tam zrobić wybieg dla psów. Mieszkańcy są najsłabszym chłopcem do bicia. W Polsce nie ma już planów zagospodarowania publicznego. Kiedy były, przed 2003 rokiem, mieszkańcy mogli się do tego odnieść, mogli zrobić z tego swój argument w wyborach samorządowych. W tej mętnej wodzie pływają inwestorzy – zaznacza działacz.
Adam Wajrak

Ludzie powinni mieć prawo do dobrych warunków życia w miastach, bo miasta są dla nich, nie dla inwestorów.

Kiedyś udało się uratować przyrodę. W 2007 roku jednym z głównych tematów opinii publicznej była budowa obwodnicy Augustowa w dolinie rzeki Rospudy. Dzięki tej inwestycji tysiące ciężarówek i autobusów miało omijać to miasto, które jest przecież uzdrowiskiem. Kiedy budowa się rozpoczęła, ekolodzy rozbili obóz. Interweniowała Komisja Europejska. Nie chodziło tylko o ochronę wyjątkowego terenu przed zniszczeniem.
Mieszkańcy Augustowa mieli dość uciążliwego ruchu tirów w mieście. Powstały dwa fronty – mieszkańców i ekolodzy. Ci pierwsi bali się, że akcja ekologów zakończy plany budowy obwodnicy, a na tej im przecież bardzo zależało. Odbyło się referendum, które było nieważne z powodu zbyt małej frekwencji. Komisja Europejska podała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE, który uznał, że obwodnica łamie unijne prawo. W 2009 roku zdecydowano o zmianie lokalizacji obwodnicy.
logo
Lasy w Polsce stanowią zaledwie 30 procent powierzchni Agencja Gazeta
Eko za eko
Joanna Mazgajska, działaczka na rzecz ochrony środowiska, jest organizatorką wydarzenia "Jawność dla planów wycinek drzew". Ludzie z Rybnika zwrócili się do niej o pomoc. – To jest budujące, ta sytuacja pokazuje, że zieleń jest istotna dla mieszkańców – mówi Mazgajska. – W Chorzowie wycięto drzewa mimo protestu naukowców. Miasto może przecież odmówić wycinki, można je również przesadzić. W Warszawie powstał projekt, według którego zostanie posadzonych milion drzew w ciągu roku. Urzędnicy powinni wykazać się dobrą wolą, ale niestety mają tak wielką władzę, że trudno z nimi wygrać.
Na warszawskich Bielanach firma budowlana Skanska planuje wyciąć 137 drzew pod osiedle, które ma być ekologiczne. Brzmi to raczej absurdalnie. Powstały budynek ma otrzymać, jako pierwszy w Polsce, certyfikat BREEAM, który nadaje się blokom, w których zastosowano ekologiczne i energooszczędne rozwiązania.
Firma zapewnia, że na terenie inwestycji zostanie 60 proc. roślinności. Mieszkańcy jednak przyzwyczaili się, że teren od zawsze był „zielony”. Niestety, drzewa na tym terenie nie są pomnikami przyrody, co oznacza, że łatwo można uzyskać zgodę na ich wycinkę. Firma zapłaci ponad pół miliona złotych za wycięte drzewa. Obiecuje również posadzić nową roślinność, w tym 300 drzew na terenie dzielnicy. Jest to rodzaj rekompensaty dla miasta.
Jednak budowanie centrum handlowego w miejsce parku, który służył wszystkim mieszkańcom? Nie ma chyba osoby, która uznałaby tę sytuację za korzystną. Centra handlowe nie tylko szpecą krajobraz, emitują zanieczyszczenia, ale przede wszystkim doszliśmy do momentu, w którym jest ich zdecydowanie za dużo.