
Konwencją w Reducie Banku Polskiego zakończył swoją kampanię Andrzej Duda. Kandydat PiS na prezydenta skupił się na atakowaniu władzy i Bronisława Komorowskiego. Mówił o zamykanych stoczniach, likwidowanych połączeniach kolejowych czy sieciach marketów, które płacą niewielkie podatki.
REKLAMA
Jedną wielką krytyką władzy była konwencja podsumowująca kampanię wyborczą kandydata PiS na prezydenta. Andrzej Duda swoje przemówienie oparł na relacjonowaniu tego, co widział i słyszał podczas podróży po kraju. Opowiadał o spotkaniu z młodym mężczyzną, który nie miał jak dojechać do pracy, bo zlikwidowano połączenie kolejowe do większego miasta.
Duda obwinił też PO za likwidowanie przedsiębiorstw w ostatnich 26 latach. Zapowiedział, że jako prezydent będzie dążył do odbudowy przemysłu. Krytykował rządzących za zbyt łagodne podejście do banków czy sieci marketów, które jego zdaniem zbyt łatwo mogą obchodzić prawo, na przykład unikając płacenia podatków.
Równolegle do warszawskiej konwencji odbywało się 16 regionalnych spotkań, pokazano m.in. Gdańsk, gdzie był szef "Solidarności" Piotr Duda i Kraków, skąd przemówił ojciec Andrzeja Dudy. Wszystkich przyćmiła jednak Agata Duda, żona kandydata. Konwencja Dudy na pewno wyglądała efektownie i była pełna energii. To ważne, bo wielu wyborców decyduje w ostatniej chwili. A że przemówienie była na przyszłą kampanię, parlamentarną? Na takie szczegóły nikt nie patrzy.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
