
Na organizowaną w ramach obchodów 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej paradę zwycięstwa w Moskwie zaproszenie przyjęło 23 z 68 zaproszonych przywódców. Wśród obecnej dwudziestki nie znalazł się natomiast żaden z zachodnich polityków. – Ta nieobecność to wyraz poparcia dla mojego kraju, walczącego ze wspieranymi przez Rosję separatystami w Donbasie – mówi prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko.
REKLAMA
Wszyscy nieobecni politycy Zachodu zaproszenia od Putina na wczorajsze obchody nie przyjęli ze względu na zaangażowanie Rosji w trwający od kilkudziesięciu miesięcy na Ukrainie konflikt. – Trudno wyobrazić sobie dzisiaj udział prezydenta w militarnej paradzie armii, która jest cząstką agresji rosyjskiej na Ukrainę – informowała już kilka tygodni temu rzecznik prasowa prezydenta Bronisława Komorowskiego, Joanna Trzaska-Wieczorek.
– Ukrainę popiera cały świat – mówił z kolei Petro Poroszenko podczas sobotnich uroczystości organizowanych z okazji Dnia Zwycięstwa w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Kijowie.
Zaznaczył przy tym, że jego kraj nie będzie świętować zwycięstwa nad nazizmem według rosyjskiego scenariusza. – Nie zamierzamy wykorzystywać Dnia Zwycięstwa dla wywyższania ekspansjonistycznej polityki wobec sąsiadów, by utrzymać ich w swojej orbicie wpływów i by odrodzić imperium – skwitował ukraiński prezydent.
Zaznaczył przy tym, że jego kraj nie będzie świętować zwycięstwa nad nazizmem według rosyjskiego scenariusza. – Nie zamierzamy wykorzystywać Dnia Zwycięstwa dla wywyższania ekspansjonistycznej polityki wobec sąsiadów, by utrzymać ich w swojej orbicie wpływów i by odrodzić imperium – skwitował ukraiński prezydent.
Poroszenko w sobotę zjawił się też na organizowanych przez Polskę obchodach 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Jego obecność wywołała jednak falę kontrowersji z racji barw wpiętej w klapę marynarki czerwono–czarnej rozety. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zauważył, że takimi barwami posługiwała się UPA, która współorganizowała rzeź wołyńską.
– W tym wszystkim żenująca jest także postawa Bronisława Komorowskiego i byłego szefa PO Donalda Tuska, którzy siedząc cicho i potulnie, ze spuszczonymi głowami, dali upokorzyć i siebie, i całe państwo – napisał ks. Isakowicz-Zaleski.
Źródło: tvp.info
