
W minioną niedzielę Polacy pokazali Platformie Obywatelskiej żółtą kartkę i dobitnie dali znać, że wielu z nich jest zmęczonych wieloletnimi rządami tej partii. Być może po II turze wyborów prezydenckich, a później podczas jesiennych wyborów parlamentarnych politycy PO dostaną nawet czerwoną kartkę i zostaną wreszcie zmuszeni do pauzowania. Pytanie tylko, czy na pewno powinni zastąpić ich ludzie Prawa i Sprawiedliwości, którzy przez lata wyspecjalizowali się w zawodowym opozycjonizmie.
Ostatni raz politycy PiS stawali do wyborów z szczerą nadzieją na władzę aż osiem lat temu. Jesienią 2007 roku, po tym, gdy Jarosław Kaczyński w zasadzie sam doprowadził do obalenia własnego rządu, PiS musiał walczyć o utrzymanie sejmowej większości. Już wówczas zabrakło jednak tych wszystkich sił, które pozwoliły na ostatniej prostej prześcignąć PO i zwyciężyć w wyborach prezydenckich, a później parlamentarnych w 2005 roku.
Lata pozostawania w opozycji u dużej części działaczy PiS wykształciły szczególnie zdolność do krytykowania i twardego, fundamentalnego oporu wobec wszystkiego dokoła. Brakuje im już doświadczeń z ciężkiej i merytorycznej pracy przygotowującej do przejęcia władzy.
Temu służy Smoleńsk, oskarżenia o notoryczne fałszowanie wyborów, czy ataki na nawet najpopularniejsze społecznie decyzje rządu, takie jak pomoc dla osób bezpłodnych. We wszystkim tym nikną dobre inicjatywy i propozycje samego PiS. Tych zresztą przesadnie dużo w ostatnich latach nie poznaliśmy.
Może się wśród polityków PiS pojawić chęć do rozliczeń. Zastąpienia niegdysiejszej dekomunizacji, "deplatformizacją" życia publicznego. Jeżeli PiS po powrocie do władzy pójdzie w tym kierunku, to może się szybko obrócić przeciwko tej partii.
O stworzenie jesienią rządu PiS złożonego z samych niekompetentnych osób nie obawia się jednak dr Olgierd Annusewicz. Politolog przyznaje natomiast, iż panująca od lat w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego atmosfera konfrontacji z obecną władzą może sprawić po wyborach sporo problemów. Przede wszystkim, nowemu rządowi. – Może się wśród polityków PiS pojawić chęć do rozliczeń. Zastąpienia niegdysiejszej dekomunizacji, "deplatformizacją" życia publicznego. Jeżeli PiS po powrocie do władzy pójdzie w tym kierunku, to może się szybko obrócić przeciwko tej partii – ocenia politolog.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
