
– Gdyby za tym stołem prezydialnym nie siedziało trzech leśnych dziadków, ale dziewięciu Herkulesów… To przecież i tych dziewięciu Herkulesów by nie dopilnowało przeprowadzenia wyborów w 28 tys. miejsc – mówił podczas konferencji Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Wiesław Kozielewicz.
REKLAMA
Kozielewicz, który jest zastępcą szefa PKW, barwnie skomentował stawiane komisji zarzuty dotyczące przebiegu wyborów prezydenckich. Podkreślał, że główny ciężar pracy w każdych wyborach leży na obwodowych komisjach wyborczych, więc ewentualnym uchybieniami nie można obarczać PKW.
– Mamy ich prawie 28 tys. W tych komisjach pracuje ponad 200 tys. obywateli tam kierowanych. Przez kogo? Przez komitety wyborcze. To nie są przypadkowi obywatele – tłumaczył.
Jeżeli wybory odbywają się w 28 tysiącach miejsc, to gdyby tutaj za tym stołem prezydialnym nie siedziało trzech, jak to żartobliwie media określają, leśnych dziadków, ale dziewięciu Herkulesów... Herkules, bohater grecki, człowiek obdarzony niesamowitą siłą, witalnością, energią. To przecież i tych dziewięciu Herkulesów by nie dopilnowało przeprowadzenia wyborów w 28 tys. miejsc.
Przywołując metaforę Herkulesa Kozielewicz dodał, że nawet on nie miał zdolności bilokacji i nie mógł być jednocześnie w 28 tys. miejsc. Tym bardziej nie mogli tam być członkowie PKW. – Uśmiechacie się, ale to jest prawda. Dziewięciu panów z Warszawy nie dopilnuje czynności wyborczych prowadzonych przez 200 tys. osób, w których głosuje kilkanaście milionów wyborców – mówił do dziennikarzy sędzia.
Podkreślił również, że to nie do PKW należy adresować zarzuty np. dotyczące urn wyborczych. – Przecież to nie PKW kupuje urny, ale gminy. Wiele jest czynności w toku wyborów, wykonywanych przez różne instytucje. Wybory to wielkie przedsięwzięcie całego państwa, a nie tylko dziewięciu leśnych dziadków z Państwowej Komisji Wyborczej – podsumował.
W nocy z poniedziałku na wtorek Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki wyborów. Według nich wygrał kandydat PiS Andrzej Duda z wynikiem 34,76 proc. głosów. Za nim jest prezydent Bronisław Komorowski, który zdobył 33,77 proc. głosów.
Źródło: Wyborcza.pl
