
Paweł Kukiz nie dostał się do drugiej tury wyborów prezydenckich, ale uzyskany w pierwszej turze wynik – 20,8 procent głosów – miło go zaskoczył. Teraz Kukiz myśli już o jesiennych wyborach parlamentarnych i obaleniu „partiokracji”. – Mam nadzieję, że wszystko się skończy w drodze pokojowej na jesieni – powiedział Kukiz.
REKLAMA
Podczas wizyty w studiu radiowej Jedynki muzyk zaznaczył, że nie jest rewanżystą, niemniej chciałby, by liczba oddanych na jesieni głosów sprzeciwu wobec obecnego systemu wyalienowała „neoarystokrację”, czyli elity partyjne.
Kukiz przyznał jednocześnie, że nie spodziewał się tak dobrego wyniku. Przed wyborami liczył na około 10 procent głosów. – Zaskoczyła mnie ta determinacja, to, że mimo zmasowanego ataku i na JOW-y, i na mnie osobiście, że tak wielka liczba ludzi powiedziała: dość, koniec z tym systemem, koniec z tym łupieniem obywateli, z poniżaniem – powiedział Kukiz.
Polityk podkreślił, że nie zamierza tworzyć partii. Jego celem jest ruch obywatelski, który skończy z „partiokracją” i napisze konstytucję od nowa. – Partiokracja kończy się tym, że mamy brak zmiany pokoleniowej – zauważył Kukiz.
Odpowiadając na pytanie o drugą turę wyborów, Kukiz powiedział, że nie będzie głosował „ani na jednego, ani na drugiego”. Będąc członkiem ruchu obywatelskiego, Kukiz nie zamierza narzucać swoim zwolennikom żadnych wyborczych decyzji. – Każdy ma wolną wolę, każdy ma swój rozsądek – powiedział.
Kukiz sceptycznie odniósł się przy tym do zapowiedzi prezydenta Komorowskiego, który w poniedziałek oświadczył, że chce zarządzić referendum, w którym obywatele wskażą, czy chcą wprowadzenia jednomandatowych okręgów w wyborach do Sejmu.
– Referendum ma charakter opiniotwórczy dla władz, nie zmienia ordynacji. To gra na czas – oznajmił Kukiz, dodając później, że Komorowski to "prezydent VIP-ów partyjnych".
źródło: Polskie Radio
