
Za rok w całej Unii Europejskiej będą obowiązywały takie same przepisy dotyczące produkcji i reklamy papierosów, tymczasem Polska wciąż nie może przygotować odpowiednich rozwiązań prawnych. Ministerstwo Zdrowia, pytane przez naTemat.pl, nie jest nawet w stanie podać terminu rozpoczęcia prac rządu nad ustawami wprowadzającymi tak zwaną dyrektywę tytoniową. A bez odpowiednich przepisów, po 20 maja 2016 roku, nie będzie można produkować papierosów. Brak rozwiązań prawnych utrudnia także walkę z uzależnieniem od nikotyny. Doszło do paradoksalnej sytuacji, bo przeciwko opóźnieniom w przygotowaniu przepisów wspólnie protestują niedawni wrogowie: przeciwnicy palenia oraz przedstawiciele branży tytoniowej.
REKLAMA
Przepisy, które mają zniechęcać, zwłaszcza młode osoby, do palenia zostały uchwalone przez Parlament Europejski na początku zeszłego roku. Europosłowie ustali, że od 20 maja 2016 roku we wszystkich 28 krajach UE m.in. ostrzeżenia o szkodliwości palenia tytoniu dla zdrowia będą musiały zajmować 65 procent obu stron opakowania papierosów. Zakazana będzie także produkcja papierosów z dodatkami smakowymi, a w 2020 roku znikną z półek papierosy mentolowe.
Resort zdrowia hamuje prace
W Polsce nowe przepisy dotyczące produkcji oraz sprzedaży i reklamy papierosów ma opracować ministerstwo zdrowia. Według zapowiedzi przedstawicieli resortu propozycje rozwiązań miały być przedstawione pod koniec zeszłego roku. Ministerstwu nie udało się jednak dotrzymać tego terminu. Kolejny wyznaczono na koniec pierwszego kwartału 2015 roku, mimo że jest już połowa maja projektów nadal nie ma...
Posłowie są zdziwieni przedłużającymi się pracami resortu. - Będę starał się dowiedzieć co jest przyczyną opóźnień. Nie umiem powiedzieć, czy jest to efekt zwykłego bałaganu w ministerstwie zdrowia, czy może sprawa ma drugie głębsze dno. Nie da się wykluczyć, że opóźnienie to na przykład skutek działań jakieś osoby lub grupy mającej w tym swój własny interes – mówi przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos. – W najbliższy czwartek, podczas posiedzenia komisji, będziemy rozmawiali na temat profilaktyki antynikotynowej, więc przy okazji spróbuję dowiedzieć się dlaczego tych ustaw nadal nie ma. Oczywiście jeśli pan minister zdrowia zechce udzielić odpowiedzi – dodaje.
W Polsce nowe przepisy dotyczące produkcji oraz sprzedaży i reklamy papierosów ma opracować ministerstwo zdrowia. Według zapowiedzi przedstawicieli resortu propozycje rozwiązań miały być przedstawione pod koniec zeszłego roku. Ministerstwu nie udało się jednak dotrzymać tego terminu. Kolejny wyznaczono na koniec pierwszego kwartału 2015 roku, mimo że jest już połowa maja projektów nadal nie ma...
Posłowie są zdziwieni przedłużającymi się pracami resortu. - Będę starał się dowiedzieć co jest przyczyną opóźnień. Nie umiem powiedzieć, czy jest to efekt zwykłego bałaganu w ministerstwie zdrowia, czy może sprawa ma drugie głębsze dno. Nie da się wykluczyć, że opóźnienie to na przykład skutek działań jakieś osoby lub grupy mającej w tym swój własny interes – mówi przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos. – W najbliższy czwartek, podczas posiedzenia komisji, będziemy rozmawiali na temat profilaktyki antynikotynowej, więc przy okazji spróbuję dowiedzieć się dlaczego tych ustaw nadal nie ma. Oczywiście jeśli pan minister zdrowia zechce udzielić odpowiedzi – dodaje.
Czy ministerstwu zdrowia nie zależy na walce z nałogami?
Opóźnienia we wprowadzaniu unijnej dyrektywy powodują, że osoby zajmujące się walką z uzależnieniem od nikotyny coraz głośniej krytykują ministerstwo zdrowia. – To, że wciąż nie ma odpowiednich przepisów świadczy o tym, że rządowi nie zależy na szeroko pojętej profilaktyce. Inaczej dyrektywa tytoniowa już dawno zostałby w Polsce wdrożona – ocenia doktor Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. – Te przepisy powinny być wprowadzone od dawna, bo dzięki nim jest szansa, że papierosy przestaną być atrakcyjne dla wielu osób. Nie będzie już papierosów z dodatkami zapachowymi sprawiającymi, że tytoń nie śmierdzi tak bardzo. To pomoże ograniczyć liczbę uzależnionych, a z tym nałogiem trzeba walczyć bo dotyczy on blisko 30 procent społeczeństwa – dodaje doktor Dąbrowiecki.
Opóźnienia będą kosztowały nas miliardy
Brak działań rządu niepokoi również branżę tytoniową, która nie może odpowiednio przygotować się do niezbędnych zmian w produkcji. Jest to istotne, ponieważ Polska jest największym w całej Unii Europejskiej producentem i eksporterem gotowych wyrobów tytoniowych.
– Dostosowanie się do nowych wymogów będzie w krótkim czasie wymagało inwestycji w zakup nowych maszyn i przestawienie produkcji – ocenia Magdalena Włodarczyk. dyrektor Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego. Tymczasem bez przepisów, które powinno opracować ministerstwo zdrowia, nie da się ani kupić odpowiedniego sprzętu do produkcji papierosów, ani przestawić produkcji tak, żeby spełnione zostały wymogi dyrektywy. Zatem jeśli ustawa nie zostanie odpowiednio szybko przyjęta przez sejm i podpisana przez prezydenta, może nawet dojść do przerwania produkcji papierosów w Polsce. - Straty i obciążenia wynikające z opóźnień postawią pod silną presją całą branżę, począwszy od plantatorów, przez producentów, skończywszy na osobach zatrudnionych w dystrybucji i handlu. Konsekwencje będą dotkliwe dla budżetu państwa – komentuje Magdalena Włodarczyk.
Jeśli zakłady tytoniowe nie zdążą wprowadzić zmian związanych z dyrektywą tytoniową, pracę może stracić nawet pół miliona osób. Chodzi nie tylko o ludzi związanych bezpośrednio z produkcją papierosów, ale także zajmujących się uprawą tytoniu oraz dystrybucją i sprzedaż gotowych wyrobów. Brak dyrektywy odbije się także na stanie skarbu państwa. Jeśli ustawa nie wejdzie w życie w odpowiednim czasie, budżet państwa może stracić nawet 23 miliardy złotych, które wpływają z podatków związanych ze sprzedażą papierosów.
Czy posłowie zdążą?
Wszystko wskazuje na to, że ministerstwo zdrowia jest z pracami w lesie - Projekt ustawy wdrażającej przepisy dyrektywy tytoniowej obecnie jest po etapie konsultacji wewnętrznych w Ministerstwie Zdrowia – oświadczył Krzysztof Bąk rzecznik ministerstwa. Przekładając jego słowa na język polski, oznacza to po prostu, że ustawa jest wciąż opracowywana. Jak przyznaje Krzysztof Bąk - w MSZ, resortach gospodarki oraz finansów, a także w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi wciąż trwają robocze analizy stworzonych propozycji przepisów. Kiedy się skończą, tego nie wiadomo.
Wszystko wskazuje na to, że ministerstwo zdrowia jest z pracami w lesie - Projekt ustawy wdrażającej przepisy dyrektywy tytoniowej obecnie jest po etapie konsultacji wewnętrznych w Ministerstwie Zdrowia – oświadczył Krzysztof Bąk rzecznik ministerstwa. Przekładając jego słowa na język polski, oznacza to po prostu, że ustawa jest wciąż opracowywana. Jak przyznaje Krzysztof Bąk - w MSZ, resortach gospodarki oraz finansów, a także w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi wciąż trwają robocze analizy stworzonych propozycji przepisów. Kiedy się skończą, tego nie wiadomo.
Rzecznik resortu zdrowia nie umiał lub nie chciał również odpowiedzieć na pytanie kiedy projekt trafi pod obrady rządu. – W Ministerstwie Zdrowia trwają zaawansowane prace nad projektem ustawy i niezwłocznie po umieszczeniu projektu w Wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów zostanie on skierowany do uzgodnień i konsultacji publicznych – oświadczył tylko Krzysztof Bąk. A to znaczy, że prace potrwają jeszcze długo. A czasu jest coraz mniej, bo w sierpniu rozpoczną się parlamentarne wakacje, niedługo po nich wystartuje kampania wyborcza, a następnie wybory do parlamentu. Jeśli posłowie nie zdążą przyjąć ustaw przed końcem kadencji, wówczas projekty trafiają do kosza na śmieci.