Według "SE" Kancelaria Sejmu miała wydawać duże pieniądze na przyjęcia, w których uczestniczyła m.in. premier Ewa Kopacz.
Według "SE" Kancelaria Sejmu miała wydawać duże pieniądze na przyjęcia, w których uczestniczyła m.in. premier Ewa Kopacz. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jakiś czas temu brukowiec informował, że szefowa rządu - wówczas zasiadająca w fotelu marszałka - stołowała się w restauracji Sowa i Przyjaciele i pałacyku Sobańskich, a na przyjęcia, w których brała udział miało pójść 40 tys. zł z kasy kancelarii. Dziś Sąd Okręgowy Warszawa-Praga nakazał "Super Expresowi" umieszczenie sprostowania tych nieprawdziwych informacji.

REKLAMA
Sprawa publikacji popularnego tabloidu ciągnie się od lipca zeszłego roku, kiedy na jego łamach ukazał się artykuł sugerujący, że premier Ewa Kopacz też mogła być podsłuchiwana w warszawskich restauracjach, podobnie jak bohaterzy tzw. afery taśmowej.
"Czy marszałek Sejmu Ewa Kopacz mogła być podsłuchiwana i nagrywana w restauracji +Sowa i Przyjaciele+ oraz w pałacyku Sobańskich?" - pytał "Super Express". Pełnomocnik Kancelarii Sejmu nie dementował tego, że we wskazanych restauracjach wyprawiano przyjęcia dla zagranicznych delegacji, ale stanowczo zaprzeczył jakoby premier miała uczestniczyć w biesiadowaniu za pieniądze podatników.
Zanim sprawa trafiła do sądu, redaktor naczelny gazety odmówił umieszczenia na łamach "Super Expresu" sprostowania, podtrzymując jednocześnie doniesienia o tym, że szefowa rządu brała udział w podobnych przyjęciach. To jednak nie koniec "oczyszczania" wizerunku premier Kopacz, ponieważ brukowiec może jeszcze złożyć apelację od wyroku.
Źródło: Onet