
Hanna Gronkiewicz Waltz na stronie kulturalna.warszawa.pl wyraża swoje zadowolenie z nadchodzącej 12 edycji Nocy Muzeów. Określa wydarzenie jako święto kultury, sztuki i nauki. Twierdzi, że formuła nie zmieniła się od lat. Czy to prawda?
REKLAMA
Wszyscy razem!
Mam wrażenie, że od kilku lat ludzie specjalnie nie odwiedzają muzeów i instytucji kultury w ciągu roku, bo czekają na Noc Muzeów. Wychodzą wtedy z domów całymi rodzinami, dzieci mają wówczas dyspensę i nie muszą iść spać o 21. Dzikie tłumy przemierzają ulice, idą chodnikiem i jezdnią. Kolejki do najpopularniejszych atrakcji ciągną się na kilometr i to nie jest przesadne stwierdzenie. Do zabytkowych autobusów i tramwajów zupełnie nie da się wsiąść. Możliwe, że to jedyna okazja dla części społeczeństwa, żeby obejrzeć muzealne eksponaty, bo za darmo. Ale trzeba przy okazji zakupić picie dla zmęczonych dzieci, watę cukrową, kebab.
Mam wrażenie, że od kilku lat ludzie specjalnie nie odwiedzają muzeów i instytucji kultury w ciągu roku, bo czekają na Noc Muzeów. Wychodzą wtedy z domów całymi rodzinami, dzieci mają wówczas dyspensę i nie muszą iść spać o 21. Dzikie tłumy przemierzają ulice, idą chodnikiem i jezdnią. Kolejki do najpopularniejszych atrakcji ciągną się na kilometr i to nie jest przesadne stwierdzenie. Do zabytkowych autobusów i tramwajów zupełnie nie da się wsiąść. Możliwe, że to jedyna okazja dla części społeczeństwa, żeby obejrzeć muzealne eksponaty, bo za darmo. Ale trzeba przy okazji zakupić picie dla zmęczonych dzieci, watę cukrową, kebab.
To jest pierwsza grupa zwiedzających – rodziny z dziećmi. Problem jest bardziej złożony, kiedy mówimy o studentach i „młodzieży”. Szczególnie, że wydarzenie pokrywa się z Juwenaliami. Nie wiem, co muszą czuć ludzie, którzy sprzątają ulice po takiej nocy, ale na pewno nie są zachwyceni. Tysiące potłuczonych butelek po piwie, wódce, pozostałości po kulturalnych turystach. Miliony plastikowych kubeczków, podeptanych, walających się pod nogami. Po prostu pełno śmieci, które znajdują się w każdym miejscu, gdzie w promieniu kilometra znajduje się obiekt do zwiedzania.
Największe atrakcje
W każdym dużym mieście odbywa się kilkadziesiąt imprez, małych i dużych. Niektóre kończą się grzecznie o północy, niektóre dużo później. Oczywiście odbywająca się 16 maja impreza jest świetna. Można ciekawie spędzić czas i wybrać coś, co nas naprawdę interesuje, spośród miliona propozycji. Bo z roku na rok coraz więcej placówek, galerii i tym podobnych ściga się w wymyślaniu tematów, które mogą skusić fana muzeów.
W każdym dużym mieście odbywa się kilkadziesiąt imprez, małych i dużych. Niektóre kończą się grzecznie o północy, niektóre dużo później. Oczywiście odbywająca się 16 maja impreza jest świetna. Można ciekawie spędzić czas i wybrać coś, co nas naprawdę interesuje, spośród miliona propozycji. Bo z roku na rok coraz więcej placówek, galerii i tym podobnych ściga się w wymyślaniu tematów, które mogą skusić fana muzeów.
W tym roku wśród tych, które potencjalnie przyciągną najwięcej zwiedzających można znaleźć kilka zaskakujących pozycji. Przede wszystkim w Warszawie będzie możliwość wzięcia udziału w warsztatach kreatywno-edukacyjnych "Budujemy świat bez wandalizmu", gdzie jak wyjaśnia organizator – uczestnicy dowiedzą się ile nas wszystkich kosztuje bezmyślność sprawców zniszczeń i społeczna bierność w obliczu takich czynów jak wandalizmy miejskie.
A oprócz tego do dyspozycji zwiedzających będzie historyczny statek Loewentin z przewodnikiem, który opowie o roli Wisły w obronie stolicy, próba otwarta dla publiczności w Teatrze Powszechnym, czy podziemia Pałacu Kultury i Nauki. To w Warszawie, ale inne miasta nie chcą pozostać w tyle. We Wrocławiu będzie można wejść do studia radiowego, a w Muzeum Współczesnym nauczyć się wygłupów. W Gdańsku w końcu będzie można wejść na jeden z żurawi.
Kameralnie nie znaczy źle
Zwiedzających najbardziej przyciągają wystawy multimedialne, podczas których zobaczą coś zjawiskowego, czego nie będzie można zobaczyć nigdy potem. Specjalnie przygotowane prezentacje świateł, oprowadzanie po miejscach, które są na co dzień zamknięte dla zwiedzających. Przed największymi atrakcjami ustawiają się gigantyczne kolejki, w których jeśli nam na nich zależy musimy przyjść dużo wcześniej. Ale czy cierpią na tym mniejsze galerie?
Zwiedzających najbardziej przyciągają wystawy multimedialne, podczas których zobaczą coś zjawiskowego, czego nie będzie można zobaczyć nigdy potem. Specjalnie przygotowane prezentacje świateł, oprowadzanie po miejscach, które są na co dzień zamknięte dla zwiedzających. Przed największymi atrakcjami ustawiają się gigantyczne kolejki, w których jeśli nam na nich zależy musimy przyjść dużo wcześniej. Ale czy cierpią na tym mniejsze galerie?
- Bierzemy udział w Nocy Muzeów dopiero po raz drugi -mówi pracownica Galerii Grafiki i Plakatu w Warszawie. -Dwa lata temu odzew był spory, ale spodziewaliśmy się większego. Pewnie dlatego tak się stało, że nasza galeria nie jest na głównym szlaku. W tym roku, poza przypadkowymi gośćmi będzie dużo osób, które wiedzą po co przychodzą, z kręgu sztuki. Ci prawdziwie zainteresowani. Ale te osoby, które trafiły do nas przez przypadek są szczególnie cenne, bo podobała im się nasza wystawa i prawdopodobnie w tym roku do nas wrócą.
Małgorzata Kroszczyńska, Przewodnicząca Sekcji Malarstwa Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków opowiada o swoich spostrzeżeniach. - Zainteresowanie publiczności Nocy Muzeów naszymi wystawami jest duże. Dom Artysty Plastyka mieści się w centrum Warszawy. Ludzie, którzy nas odwiedzają w Noc Muzeów często do nas wracają podczas kolejnych edycji. Idea tego wydarzenia trochę się zmieniła, teraz nie tylko muzea i galerie biorą w niej udział. Za dużo się dzieje w jeden wieczór, publiczność wybiera miejsca w obrębie własnej dzielnicy.
Każdy urząd, każda instytucja przygotowuje jakieś atrakcje. Za dużo jest wydarzeń niezwiązanych ze sztuką.
Każdy urząd, każda instytucja przygotowuje jakieś atrakcje. Za dużo jest wydarzeń niezwiązanych ze sztuką.
Ale największymi wygranymi są lokale, które oferują przekąski i napoje, w których można bardzo wygodnie odpocząć. Mimo że idea wydarzenia, to darmowa kultura, tej kultury może zabraknąć i to za nasze pieniądze, które zostawimy w sklepach nocnych i pubach.
Poziom coraz niższy
– W Polsce, w której muzea doszczętnie przygrywają z centrami handlowymi rywalizację o uwagę mieszkańców, ów pomysł został początkowo przyjęty z entuzjazmem. Rychło jednak zauważono, że potężna frekwencja w tę jedyną noc praktycznie nie przekłada się na trwałe zainteresowanie bywaniem w muzeach. Szalona pogoń od placówki do placówki i wystawanie w gigantycznych kolejkach do wejścia najwyraźniej zaspokaja na kolejny rok muzeologiczne potrzeby większości rodaków – komentuje na stronie internetowej "Polityki" Piotr Sarzyński. – W momencie, gdy przedsięwzięcie zaanektowali spece od marketingu i wizerunku władz, pierwotna idea rozsypała się jak domek z kart. Teraz liczą się masowość, dobra zabawa, uśrednione pozytywne odczucia.
– W Polsce, w której muzea doszczętnie przygrywają z centrami handlowymi rywalizację o uwagę mieszkańców, ów pomysł został początkowo przyjęty z entuzjazmem. Rychło jednak zauważono, że potężna frekwencja w tę jedyną noc praktycznie nie przekłada się na trwałe zainteresowanie bywaniem w muzeach. Szalona pogoń od placówki do placówki i wystawanie w gigantycznych kolejkach do wejścia najwyraźniej zaspokaja na kolejny rok muzeologiczne potrzeby większości rodaków – komentuje na stronie internetowej "Polityki" Piotr Sarzyński. – W momencie, gdy przedsięwzięcie zaanektowali spece od marketingu i wizerunku władz, pierwotna idea rozsypała się jak domek z kart. Teraz liczą się masowość, dobra zabawa, uśrednione pozytywne odczucia.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Noc muzeów to masowy jarmark, podczas którego nikt nie zastanawia się nad sztuką, tylko nad tym, gdzie jeszcze się zabawić i napić. Chyba nie o to chodziło na początku!
