
Każdy poseł PiS ma zasilić fundusz wyborczy Andrzeja Dudy kwotą jednego tysiąca złotych. Europosłowie mają zaś wpłacić tysiąc euro. Tak twierdzi „Gazeta Wyborcza”, pisząc o wprowadzonym przez Jarosława Kaczyńskiego „podatku na Dudę”.
REKLAMA
Wysokość stawek „podatku na Dudę” zdradził „Gazecie Wyborczej” anonimowy polityk PiS. O tym, jak przekazywać pieniądze na kampanię wyborczą, wiceprezes PiS Beata Szydło miała napisać w liście skierowanym do regionalnych liderów PiS, z którymi Kaczyński spotkał się w środę.
Podczas spotkania prezes PiS miał ogłosić, że posłowie z okręgów, gdzie Duda uzyska słaby wynik, albo w ogóle nie otrzymają miejsca na liście PiS, albo zostaną na niej ulokowani nisko, na miejscu, z którego trudniej dostać się do Sejmu. Tak wynika z nieoficjalnych ustaleń, na jakie powołało się radio TOK FM.
"Duda-pomoc" już działa
Tymczasem w czwartek działalność zainaugurowało Prezydenckie Biuro Pomocy Prawnej Andrzeja Dudy. Jeśli Duda wygra wybory, wejdzie ono w skład Kancelarii Prezydenta. Biuro, mieszczące się w Warszawie przy ulicy Pięknej 24, przyjmuje zgłoszenia od obywateli, którzy nie mogą sobie poradzić ze swoimi problemami.
Tymczasem w czwartek działalność zainaugurowało Prezydenckie Biuro Pomocy Prawnej Andrzeja Dudy. Jeśli Duda wygra wybory, wejdzie ono w skład Kancelarii Prezydenta. Biuro, mieszczące się w Warszawie przy ulicy Pięknej 24, przyjmuje zgłoszenia od obywateli, którzy nie mogą sobie poradzić ze swoimi problemami.
– Jeździmy po Polsce, bo to ma sens. Jeździmy, by słuchać Polaków, słuchać, co do nas mówią. Andrzej Duda słucha, ale też słyszy, co Polacy do niego mówią. A obywatele mówią: jest pan naszą nadzieją, głosujemy na pana, niech pan wygra, wtedy nasze życie się zmieni – mówiła Szydło.
źródło: Wyborcza.pl
