Randall - ojciec wielu sukcesów na polskiej scenie YouTube
Randall - ojciec wielu sukcesów na polskiej scenie YouTube Fot. Zrzut ekranu z kanału Randall Martin

Randall jest jedną z najbardziej znanych osób w środowisku youtuberów, ale widzowie mało o nim wiedzą. Gdyby nie on – można zaryzykować, że nie byłoby Martina Stankiewicza. Randall pomaga również Wapniakowi, Wardędze, Stuu, Maćkowi Dąbrowskiemu, a także Szparagom. Jest najlepszym specjalistą od efektów specjalnych.

REKLAMA
Widzowie postrzegają często kanały youtuberów przez pryzmat jednej osoby, jak np. Martina Stankiewicza. Jest on liderem, ale Randall, czy Miłosz Domoń, mają również swój wielki wkład, który jest widoczny na ekranie.
Randall jest przede wszystkim prawą ręką Stankiewicza i dba o efekty wizualne. – Zawsze, gdy jest na planie, czuję się bezpieczniej, to prawdziwy profesjonalista, który wiele nawyków wynosi ze standardowych planów filmowych – mówi Martin.
Oprócz nagrywania specjalizuje się w postrprodukcyjnych VFX, czyli tworzy animacje oraz efekty specjalne. W zawodzie jest już ponad 10 lat, a zaczynał po prostu od stażu.
Jeździ na plany reklam i nadzoruje tam pracę, by nagrania były dostosowane pod efekty specjalne, które realizuje się w postprodukcji. Czasem też sam się nimi zajmuje, co możemy np. zobaczyć chociażby w komedii “Wkręceni 2”.
Jest niestety niedoceniony przez społeczność YouTube. Odpowiada chociażby za ostatni największy polski hit eksportowy – “Brzydcy i Wściekli”
– Mój ostatni hit, oprócz niesamowitych maszyn, to przede wszystkim genialne ujęcia Randalla i Miłosza Domonia, a także efekty specjalne, w których Randall jest na polskim YouTube niepokonany – mówi Cyber Marian.
Youtuber uważa, że Randalla czeka światowa sława na YouTube, tylko potrzebny jest mu jeden zagraniczny strzał, czyli film idealnie zrobiony pod kątem widzów z innych krajów. Jest pewien, że dokona tego lada chwila, bo jest bardzo uparty i jak za coś się weźmie to będzie “dłubał”, aż padnie z wycieńczenia.
– Niesamowicie dba o szczegóły, na planie pojawia się pierwszy i ostatni z niego schodzi – mówi Cyber Marian. – To się wiąże z jego przeszłością, a mało kto wie, ile filmów w kinach czy reklam telewizyjnych zawiera elementy dopracowane przez niego – dodaje.
"Brakuje mu punktu zapalnego"
Zdaniem Martina Stankiewicza Randall ma aspiracje do bycia frontmanem, uwielbia spotykać się z widzami na różnego rodzaju zlotach. Brakuje mu jednak punktu zapalnego i porządnego kopa, by rozkręcił wreszcie swój kanał na dobre. Podobnie jak Cyber Marian wierzy, że to jednak kwestia kilku miesięcy i widzowie zakochają się w jego produkcjach.
Od 15 roku życia zajmuje się kręceniem filmów. Pamięta, że swój pierwszy filmik nagrał kamerą wujka. Nie ma skończonych żadnych filmowych studiów, po maturze próbował swoich sił w Warszawskiej Szkole Reklamy, ale nie spodobało mu się tam. Uważa, że studia pomagają poznać ludzi i to jest ich największy plus, a bez tego trudno się przebić.
Wcześniej współtworzył pierwsza polską telewizję internetową dla graczy Headshot Media. Kiedy zaczął na poważnie pracę w zawodzie stwierdził, że należy zacząć działać na YouTube, bo on daje szerokie możliwości i szansę na tworzenie własnych produkcji
Obecnie zdarza się, że musi odmówić współpracy youtuberom. Jego kalendarz jest zapełniony minimum do przodu na 1.5 tygodnia.
Postprodukcja jest naprawdę dla cierpliwych: – To wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem – mówi Randall. – Spędza się nad nią cały dzień i całą noc, a np. o takiej 4 rano pisze do ciebie Martin Stankiewicz i prosi, by zrobić mu czołówkę, bo go czas goni. Siedzimy wtedy i kleimy… – dodaje.
Sam niestety trochę zaniedbuje swój kanał, bo jego zdaniem najtrudniej jest robić coś dla siebie. Tworzenie jest wyczerpujące, nie pozwalają mu na to inne komercyjne projekty, ale pomysłów ma całą szufladę i tylko czekają na realizację.
– Jak mam jakiś dzień wolny to wolę obejrzeć sobie jakiś serial – mówi. – Nagrywanie wymaga poproszenia różnych ludzi o pomoc, więc nie jest tak łatwo. Staram się jednak zmobilizować, może niebawem uda mi się ruszyć z kanałem na dobre – dodaje.

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl