
W kościele, a tym bardziej przy ołtarzu jest już tylko miejsce dla osób głosujących na Andrzeja Dudę, a popieranie Bronisława Komorowskiego to "poglądy wykluczające" możliwość służenie do mszy i przyjmowania Komunii Świętej - tak uznano w jednej z parafii w diecezji łódzkiej, gdzie wieloletniego lektora wyrzucono za to, iż nie wstydził się swoich poglądów i głosował na urzędującą głowę państwa.
Skalani Komorowskim Tę bulwersującą historię dyskryminacji i presji wywieranej na wyborców Bronisława Komorowskiego przez część Kościoła sympatyzującego z Andrzejem Dudą oraz Prawem i Sprawiedliwością, ujawniła w niedzielę na swoim facebookowym profilu socjolog Małgorzata Bilska. Badaczka opisała historię swojego znajomego, którzy od prawie pół wieku jest ministrantem, a od dwudziestu lat służył jako lektor w trakcie nabożeństw odbywających się w parafii przy jednym z zakonów żeńskich.
Od wielu lat ta współpraca układała się wyśmienicie, ale w niedzielę mężczyzna otrzymał od zakonnic niespodziewany telefon, w którym te poinformowały go, iż pozwolą mu już służyć przy ołtarzu, ponieważ dowiedziano się o jego poglądach politycznych. Niegodnych - zdaniem zakonnic - prawdziwego katolika.
Lektor wyrzucony sprzed ołtarza za poparcie Bronisława Komorowskiego
Święty Andrzej W tym kontekście warto przypomnieć, iż obaj rywalizujący w drugiej turze wyborów politycy nie ukrywają, iż są ludźmi wierzącymi. Częściej z argumentu tego korzysta jednak Andrzej Duda, którego najtwardszy elektorat stanowią osoby głęboko konserwatywne, na co dzień popierające Jarosława Kaczyńskiego.
Jak przypomina na swoim blogu w naTemat Andrzej Saramonowicz, przed zeszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego Andrzej Duda wsparcia niebios szukał nawet u syryjskiej mistyczki Myrny Nazzour, przed którą kleknął, by otrzymać namaszczenie. Które najpierw pomogło mu zdobyć mandat europosła, a już za tydzień... ma dać prezydenturę.
