
Debata prezydencka była dość wyrównana, ale bardziej zadowolony może być z niej Bronisław Komorowski. Jednak przedstawiciele PiS mówią co innego. – Ten wczorajszy występ absolutnie nie pasował do pana Komorowskiego – mówi w "Bez autoryzacji" Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego. Tłumaczy też jak PiS sfinansuje obietnice Dudy.
REKLAMA
Andrzej Duda powtarzał przez całą kampanię, że Bronisław Komorowski słabo przemawia, potrafi czytać tylko z kartki. Tej wielkiej przewagi Dudy nie było widać w debacie wyborczej.
Nie widział pan wczoraj kartek u prezydenta?
Widziałem u obu panów. Andrzej Duda raz nawet się w nich pogubił.
To w takim razie mamy różne odczucia. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że bardziej prezydencko zaprezentował się pretendent niż urzędujący prezydent. Ten wczorajszy występ absolutnie nie pasował do pana Komorowskiego. Prezydent, który jest agresywny, przerywa, macha rękoma, przynosi jakieś kartki z mało znaczących portali to jakieś nieporozumienie.
W jednym ma pan rację: prezydent wypadł żywo. Obudził się z tego snu pod żyrandolem i próbował walczyć. To niewątpliwie zasługa tych, którzy go przygotowywali. Ale ta cała prezentacja nie miała nic wspólnego z szacunkiem dla urzędu prezydenta. To było niestety zaprzeczenie tego i niezależnie od tego, co się teraz dzieje na portalach społecznościowych, zwykli ludzie odbiorą to wystąpienie źle.
Ludzie inaczej wyobrażają sobie prezydenta. Ba, to co zaprezentował Komorowski było zupełnym zaprzeczeniem dotychczasowej prezydentury. Ludziom to się nie spodoba.
Pan Duda i jego sztab dali się zaskoczyć prezydentowi Komorowskiemu.
Nie, zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie ostatnia szansa dla Bronisława Komorowskiego i, że na pewno będzie do tej debaty dobrze przygotowany, żywy, więc to nie było zaskoczenie. Na pewno jakimś zaskoczeniem był styl, który uprawiał Bronisław Komorowski, łamanie ustalonych reguł.
Zachodnie media podchwyciły stwierdzenie Andrzeja Dudy, że powinno się dodatkowo opodatkować banki i supermarkety. To niezbyt dobry sygnał dla inwestorów.
Nie, to nie jest zła wiadomość dla inwestorów, bo te rozwiązania są w programie Prawa i Sprawiedliwości od dwóch lat.
Ale nie każdy amerykański czy francuski inwestor tak uważnie śledzi polską politykę, wielu dowiedziało się teraz.
Amerykański czy francuski przedsiębiorca doskonale wie, że płaci podatki w swoim kraju, bo tam osiąga dochody. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej nie mogą być traktowane jak kolonie i inwestorzy powoli się do tego przyzwyczajają, także w Polsce. Po wprowadzeniu tego rozwiązania na Węgrzech inwestorzy się dąsali, ale to ustało. Międzynarodowy Fundusz Walutowy dobrze ocenia tę politykę.
To, że płaci się podatki w kraju, gdzie osiąga się dochody to standard cywilizowanego świata. Niestety pozwoliliśmy, by traktowano nas w Europie Środkowo-Wschodniej jak kolonie i z takiej pozycji są wyrażane te obawy. Andrzej Duda zapowiada skończenie z takim podejściem.
Podatki płacone przez supermarkety i tak nie wystarczą na pokrycie obietnic Andrzeja Dudy.
Supermarkety płacą ok. pół procenta swoich dochodów, to znacznie poniżej standardów w cywilizowanym świecie. Nikt nie chce obdzierać ich ze skóry, ale nie prowadzą one działalności charytatywnej, a tak wynikałoby z wysokości płaconych przez nich podatków.
Ale nawet jeśli podniesie się te podatki, to do 200 mld daleko.
Oczywiście te rozwiązania dotyczące banków i supermarketów nie mają przynieść gigantycznych dochodów, a raczej doprowadzić do cywilizowanego opodatkowania tych sektorów, takiego jak w macierzystych krajach. W tym wszystkim aspekt fiskalny jest poboczny, ma pan rację, że podatek bankowy to ok. 5-6 mld zł, a obrotowy dla marketów to ok. 2 mld zł.
Pieniądze na gruntowne reformy, o których mówi Andrzej Duda pochodzić będą ze znacznego zwiększenia wydajności podatkowej. W latach 2005-07 ona wynosiła ok. 17,5 proc. PKB, teraz kołacze się na poziomie 13,5 proc. PKB. Te 4 proc. PKB to w 2014 ok. 70 mld zł. Tyle nie wpływa do budżetu, choć powinno.
Tego się nie da osiągnąć z niedzieli na poniedziałek, ale trzeba przebudować służby skarbowe i celne - wiemy jak to zrobić - by ograniczyć przede wszystkim przestępstwa karuzelowe w wyłudzaniu VAT-u i ucieczki od podatku CIT. W Polsce ona stała się nagminną praktyką, szczególnie jeśli chodzi o korporacje zagraniczne. To przestrzeń do poważnej pracy.
Druga debata odbędzie się na ok. 30 godzin przed ciszą wyborczą. Czy Andrzej Duda powinien być bardziej ofensywny, nie dawać się zepchnąć w narożnik?
Duda nie dał się zepchnąć w narożnik. Był pretendentem, ale prezentującym się bardziej prezydnecko niż prezydent ubiegający się o reelekcję. Za dzień-dwa będzie widać w badaniach, że Duda wygrał tę debatę.
Ludzie zwracają uwagę też na takie szczegóły jak pytanie o blokowanie etatu na UJ, po którym Duda zapomniał języka.
Ale to jest śmieszne, po prostu śmieszne. Jeżeli urzędujący prezydent po pięciu latach na urzędzie czyni pretendentowi zarzut z tego, że ma etat na uczelni, to śmieszne. W to miejsce pracuje człowiek, bo Andrzej Duda nie prowadzi zajęć. Mówienie o blokowaniu etatu to fantasmagoria. Dziwactwo, po prostu dziwactwo.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
