To Jacek Kurski odpowiada za klęskę Andrzeja Dudy w niedzielnej debacie z Bronisławem Komorowskim.
To Jacek Kurski odpowiada za klęskę Andrzeja Dudy w niedzielnej debacie z Bronisławem Komorowskim. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Andrzej Duda wciąż zachowuje szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich, ale na prawicy już zaczynają się chyba poszukiwania winnych ewentualnej klęski. Do tej może doprowadzić niedzielna debata, w której kandydat PiS dał się zaskoczyć prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i wypadł po prostu słabo. Odpowiedzialnym za tę wpadkę okazuje Jacek Kurski i sztabowcy,którzy zbyt mało czasu zarezerwowali na trening Dudy przed debatą.

REKLAMA
Sztabowcom Andrzeja Dudy najmocniej w poniedziałek obrywa się od Piotra Zaremby z otwarcie sympatyzującej z Prawem i Sprawiedliwością redakcji braci Karnowskich. "W rzeczywistości Dudę przygotowywał samotnie Jacek Kurski, pozbawiony w praktyce zaplecza, researcherów itd. Miał też, powtórzmy, dużo mniej czasu na i na odpowiednie poszukiwania i na samo markowanie debaty – na to ostatnie zaledwie kilka godzin w sobotę i w niedzielę" – wylicza błędy publicysta.
Piotr Zaremba nazywa taki podejście sztabowców Andrzeja Dudy "niezrozumiałą ekstrawagancją". "Można naturalnie przyjąć założenie, że takie starcia nie mają większego znaczenia, liczy się wrażenie ustawicznych podróży, a kandydat sięga do ludzi ponad głową swojego konkurenta. Ale w takim przypadku lepiej do debaty w ogóle nie stawać" – stwierdza. Warto przypomnieć, iż doniesienia o słabym przygotowaniu Andrzeja Dudy pojawiły się już kilka chwil po zakończeniu niedzielnej debaty.
Pewnego rodzaju samokrytykę złożył w poniedziałkowej "Kropce nad i" też sam Jacek Kurski. – Andrzej Duda był wręcz zbyt kulturalny, zbyt uładzony przyznał w rozmowie z Moniką Olejnik. – Gdyby Jacek Kurski przygotowywał Andrzeja Dudę, to by nie było takiej klęski – odpowiedział mu Michał Kamiński, który od ubiegłej środy jest nowym mózgiem sztabu Bronisława Komorowskiemu.