
Takiego zainteresowania polityką Polska nie widziała od lat. Wybór między Komorowskim a Dudą potrafi podzielić najlepszych przyjaciół, którzy do tej pory unikali tematów politycznych. Niemal w każdym tramwaju można usłyszeć rozmowy: "Nigdy mnie nie przekonasz, twój kandydat to wydmuszka". Do wyborów zostały cztery dni. Czy zdążymy się pozabijać?
REKLAMA
Kilka dni temu pokłóciłem się z najlepszą przyjaciółką. Powiedziałem słowa, które bezpośrednio ją dotknęły i nie miały nic wspólnego z merytoryką. Mało tego, powiedziałem, że powinna się wstydzić tego, na kogo głosowała. Emocje które temu towarzyszyły, a właściwie kształtowały nasza rozmowę niemal nas poróżniły. Usłyszałem, że osoby głosujące tak jak ja, są u niej skreślone. Jakimś cudem w porę się opamiętaliśmy.
Dudabusy, Bronkotramwaje
Wczoraj wracałem tramwajem domu i zasłyszałem podobną rozmowę – telefoniczną. Początkowo, około 35-letni mężczyzna przedstawiał spokojnie swoje argumenty. Chwile po nich, cały tramwaj poznał jego wrażenia z debaty. To, kto "bez przerwy czytał z tych karteczek" padło nawet kilka razy. Piętnaście minut później rozmowa zamieniła się w kłótnię.
Wczoraj wracałem tramwajem domu i zasłyszałem podobną rozmowę – telefoniczną. Początkowo, około 35-letni mężczyzna przedstawiał spokojnie swoje argumenty. Chwile po nich, cały tramwaj poznał jego wrażenia z debaty. To, kto "bez przerwy czytał z tych karteczek" padło nawet kilka razy. Piętnaście minut później rozmowa zamieniła się w kłótnię.
"Nie masz pojęcia o czym mówisz! Lepiej sprawdź fakty i dopiero później do mnie zadzwoń. (...) Nie przekonasz mnie żadnymi argumentami! Dlaczego mam głosować na kłamcę!".
Ale o kampanii można dziś usłyszeć nawet w tramwaju do pracy – o godzinie 4:30 rano. Tu, gdzie dosypiający pasażerowie i bezdomni podróżowali zawsze w absolutnej ciszy, po debacie byli wyjątkowo pobudzeni. Niemal wszyscy pasażerowie emocjonowali się debatą. I oczywiście spierali, kto ją wygrał. Kompletnie straciliśmy dystans i zapomnieliśmy o dobrej zasadzie, że w towarzystwie lepiej nie poruszać tematów politycznych, bo rozmowa może się skończyć szybciej niż planowaliśmy.
Facebook wrze
Prawdziwa wojna polsko-polska odbywa się jednak w świecie wirtualnym. To, co dzieje się na naszych facebookowych tablicach, nie miało miejsca jeszcze nigdy. Swoje poparcie, a jeszcze częściej niechęć do jednego z kandydatów manifestują nawet ci, którzy starali się trzymać z dala od polityki. Nietrudno znaleźć takie wpisy, jak ten:
Prawdziwa wojna polsko-polska odbywa się jednak w świecie wirtualnym. To, co dzieje się na naszych facebookowych tablicach, nie miało miejsca jeszcze nigdy. Swoje poparcie, a jeszcze częściej niechęć do jednego z kandydatów manifestują nawet ci, którzy starali się trzymać z dala od polityki. Nietrudno znaleźć takie wpisy, jak ten:
Po wypowiedziach Andrzeja Dudy proszę, aby głosujący na niego usunęli się z moich znajomych. To ułatwi życie mi, i wam.
O tym, jak bardzo Polacy żyją tymi wyborami świadczy również prosty wykres opublikowany przez rzecznika sieci Play – Marcina Gruszkę.
Debata okazała się rekordowa, bo obejrzało ją ponad 10,5 mln widzów, a przynajmniej przez minutę – 16,1 mln widzów. Dla porównania, w 2010 roku, dwie debaty Jarosława Kaczyńskiego z Bronisławem Komorowskim obejrzało po około 6,5 mln widzów. W 2007 roku zaś, debatę Kaczyński- Tusk obserwowało 9,1 mln widzów.
Przebudzenie
Dr Michał Wenzel jest członkiem Centrum Studiów nad Demokracją SWPS. Zajmuje się metodami badań społecznych i postawami politycznymi. Zauważa zdecydowane ożywienie Polaków i zainteresowanie polityką, jakiego nie widzieliśmy od lat. – Kampania wyborcza zaczęła się w momencie ogłoszenia wyników pierwszej tury – mówi naTemat.
Dr Michał Wenzel jest członkiem Centrum Studiów nad Demokracją SWPS. Zajmuje się metodami badań społecznych i postawami politycznymi. Zauważa zdecydowane ożywienie Polaków i zainteresowanie polityką, jakiego nie widzieliśmy od lat. – Kampania wyborcza zaczęła się w momencie ogłoszenia wyników pierwszej tury – mówi naTemat.
Obywatele zawsze mają poglądy polityczne, ale są one niewykrystalizowane, ukryte. One istnieją, ale potrzeba jakiegoś sygnału i impulsu, który by je wydobył. – Większość obywateli nie żyje polityką na co dzień. Kampania służy do tego, aby obywatele mogli rozpoznać swoje wartości i przymierzyć je do kandydatów. To ożywienie jest bardzo dobre, bo świadczy o tym, że proces krystalizacji poglądów i zainteresowanie polityką rzeczywiście mają miejsce – mówi dr Michał Wenzel.
Zdaniem socjologa, wszelkie zachęty do zaangażowania w życie polityczne są dobre. Nawet, gdy wywołują niezdrowe emocje i prowadzą do kłótni. – Mogą pojawić się niezdrowe ofiary tego zainteresowania. Ale to jest cena, którą trzeba zapłacić – mówi.
Z nami lub przeciw nam
Niektórzy porównują dzisiejsze emocje Polaków do tych z 1995 roku. Wtedy również wybieraliśmy miedzy dwiema wizjami Polski – Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Dr Wenzel zaś wspomina debatę Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim w 2007 roku. Jego zdaniem, właśnie te wybory najsilniej podzieliły Polaków w ostatnich latach.
Niektórzy porównują dzisiejsze emocje Polaków do tych z 1995 roku. Wtedy również wybieraliśmy miedzy dwiema wizjami Polski – Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Dr Wenzel zaś wspomina debatę Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim w 2007 roku. Jego zdaniem, właśnie te wybory najsilniej podzieliły Polaków w ostatnich latach.
Żółć, która od kilku dni wylewa się na portalach społecznościowych może zmienić w naszym życiu znacznie więcej niż tylko prezydenta. Przed chwilą na Facebooku znalazłem wpis: "W sumie to nie wiem, czy lepiej mieć fejsa zaspamowanego polityką, czy Wiedźminem". Jestem przekonany, że wiedźminem.
Pamiętajmy, że za cztery dni kampanijne emocje opadną, a my dalej będziemy żyli w swoich małych społecznościach – z rodziną, sąsiadami, przyjaciółmi. O ile zaangażowanie w życie społeczno-polityczne jest ważne, tak nie warto przez jeden mało znaczący wpis, czy mem umieszczony na Facebooku ryzykować utraty przyjaciół. Życie nie kończy się na Dudzie i Komorowskim, więc pójdźmy w niedzielę na wybory, a nie na wojnę.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
