
Nie jest łatwo nakłonić wyborcę do zmiany zdania. Szczególnie, jeśli ma nas za symbol obciachu. Ta sztuka poniekąd udała się Bronisławowi Komorowskiemu. Jedna debata zmieniła bardzo wiele, a solidne wystąpienie zdołało zdziałać znacznie więcej niż zgolenie sarmackiego wąsa. Jak zostać obciachowym politykiem? To bardzo proste, a decydują o tym zazwyczaj młodzi.
Łatka "bycia obciachowym" jest dla polityka, szczególnie aspirującego do urzędu, który wymaga wyjątkowej powagi –jak np. urząd prezydenta, wyjątkowo uciążliwa. Łaska wyborcy na pstrym koniu jeździ, a przekonało się już o tym wielu polityków i partii.
Żeby dobrze zrozumieć kategorię "obciachu" trzeba cofnąć się do lat 50. -60' XX wieku. Wtedy do głosu zaczęli dochodzić młodzi, dla których nazwanie czegoś obciachem było wyrazem ich buntowniczej postawy wobec systemu. Po 89' to zjawisko popkulturowe zostało również wtłoczone w ramy świata polityków. Polityka jest dzisiaj obciachem, a najbardziej obciachowi spośród polityków są zazwyczaj ci, którzy są u władzy. Dzisiaj to jest Platforma i Komorowski.
Wygrana Andrzeja Dudy w pierwszej turze, to dla wielu pierwszorzędny straszak sam w sobie, ale to nie to zaważyło na tym, że przyznanie się do sympatyzowania z Bronisławem Komorowskim nie jest już takim znowu obciachem.
Odpowiada nam styl tej prezydentury, nie odpowiada radykalizm w internecie, uznaliśmy że zrobimy własne wydarzenie. Dla ludzi o równie umiarkowanych poglądach.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
