Bronisław Komorowski narobił sobie obciachu m.in. podczas wizyty w Japonii.
Bronisław Komorowski narobił sobie obciachu m.in. podczas wizyty w Japonii. Screen z Youtube.com

Nie jest łatwo nakłonić wyborcę do zmiany zdania. Szczególnie, jeśli ma nas za symbol obciachu. Ta sztuka poniekąd udała się Bronisławowi Komorowskiemu. Jedna debata zmieniła bardzo wiele, a solidne wystąpienie zdołało zdziałać znacznie więcej niż zgolenie sarmackiego wąsa. Jak zostać obciachowym politykiem? To bardzo proste, a decydują o tym zazwyczaj młodzi.

REKLAMA
Obciach w polityce to nic nowego
Łatka "bycia obciachowym" jest dla polityka, szczególnie aspirującego do urzędu, który wymaga wyjątkowej powagi –jak np. urząd prezydenta, wyjątkowo uciążliwa. Łaska wyborcy na pstrym koniu jeździ, a przekonało się już o tym wielu polityków i partii.
Bycie na cenzurowanym i wrzucanie polityków do worka z kategorią "obciachu" na dobre weszło do polityki po 89', żeby wkrótce stać się jednym z ulubionych chwytów stygmatyzujących klasę polityczną.
Jednym z pierwszych, który się o tym przekonał na własnej skórze był Aleksander Kwaśniewski, który do swojej kampanii prezydenckiej zaangażował zespół disco polo Top One. Ten "chwyt marketingowy" wypominano mu wielokrotnie, a przez jakiś czas o byłym prezydencie mówiono "miłośnik disco polo", co nie przysparzało mu splendoru.
Potem obciachem było SLD, AWS, LPR, Samoobrona. Jednak przełomowym momentem w historii polskiego obciachu był rok 2005, kiedy u sterów władzy pojawiło się Prawo i Sprawiedliwość. Rządy Kaczyńskich szybko zaczęły być kojarzone z zacofaniem i martyrologiczną narracją. Platforma Obywatelska nabrała wiatru w żaglach i zrobiła wiele, żeby PiS stał się synonimem obciachu, a głosowanie na ugrupowanie wstydem, na który nie powinien sobie pozwolić światły człowiek.
Dzisiaj Platforma Obywatelska z Bronisławem Komorowskim na czele dołączyła do tej samej kategorii, a głos oddany na urzędującego prezydenta przez długi czas nie był powodem do dumy.
Według Rafała Chwedoruka, politologa, kategoria obciachu nie jest niczym nowym, a jej zręczne wykorzystywanie w polityce jest zjawiskiem, które pojawiło się w momencie, kiedy młodzi zaczęli być liczącą się grupą społeczną i wdzięcznym celem dla polityków.
Rafał Chwedoruk, politolog

Żeby dobrze zrozumieć kategorię "obciachu" trzeba cofnąć się do lat 50. -60' XX wieku. Wtedy do głosu zaczęli dochodzić młodzi, dla których nazwanie czegoś obciachem było wyrazem ich buntowniczej postawy wobec systemu. Po 89' to zjawisko popkulturowe zostało również wtłoczone w ramy świata polityków. Polityka jest dzisiaj obciachem, a najbardziej obciachowi spośród polityków są zazwyczaj ci, którzy są u władzy. Dzisiaj to jest Platforma i Komorowski.

Politolog uważa, że zjawisko nazywania polityków i partii mianem obciachowych to z jednej strony wynik większego udziału najmłodszego elektoratu w debacie publicznej, a z drugiej strony narzędzie w rękach polityków. – Powodem wrzucenia kogoś do szufladki z napisem "obciach" może być styl bycia, światopogląd albo cokolwiek innego – trzeba pamiętać, że nie jest to równoznaczne z prawdą i nie rządzi się żadną logiką, a może przynieść komuś polityczną korzyść. Chociaż jest to raczej krótkotrwały efekt.
Przed finiszem w kampanii prezydenckiej, Platforma Obywatelska robi wiele, żeby Bronisław Komorowski przestał być w końcu utożsamiany z przaśnym politykiem. Idzie im całkiem nieźle. Czy zamiast "gajowego" dostaniemy poważnego polityka i prezydenta?
Nie wstydzą się, że głosują na Komorowskiego
Wygrana Andrzeja Dudy w pierwszej turze, to dla wielu pierwszorzędny straszak sam w sobie, ale to nie to zaważyło na tym, że przyznanie się do sympatyzowania z Bronisławem Komorowskim nie jest już takim znowu obciachem.
Wystarczyło, żeby Komorowski porzucił styl siermiężnego dziadka z leśniczówki ze strzelbą na ramieniu i pokazał się z innej strony. To się udało. Druga tura i widmo przegranej podziałały na wyobraźnię prezydenta, do tego stopnia, że teraz prezentuje się najlepiej od wielu lat.
Jest o niebo energiczniejszy, całkiem udanie zastąpił przaśno-pompatyczną formułę na rzecz bardziej przystępnej formy komunikowania się z wyborcami, co poskutkowało – najpierw zmianą, którą dostrzegli polityczni komentatorzy, wreszcie przełożyło się – na sondażowe poparcie.
Jeszcze niedawno znalezienie kogoś, kto otwarcie przyzna się do skreślenia nazwiska Komorowskiego na karcie wyborczej, graniczyło z cudem.
Dzisiaj do grona zwolenników dołączają nie tylko internauci na Facebooku – ostatnio na popularności zyskuje strona "w II turze głosuję na Bronka", ale i celebryci z Agnieszką Holland na czele.
Organizatorzy wydarzenia "W II turze głosuję na Bronka"

Odpowiada nam styl tej prezydentury, nie odpowiada radykalizm w internecie, uznaliśmy że zrobimy własne wydarzenie. Dla ludzi o równie umiarkowanych poglądach.

Na poprawę wizerunku prezydenta wpłynęło też poparcie szanowanych polityków, tj. Aleksander Kwaśniewski czy Jerzy Buzek, którzy wystawiając na szwank swoją opinię, sporo ryzykują, ale i wystawiają tym samym dobre świadectwo Komorowskiemu.
Nie jest powiedziane, że zła passa Komorowskiego minęła. Prezydent ma wyjątkowy talent do kompromitowania się, co jest wodą na młyn dla opozycji. – Prezydent Komorowski chciał być królem lemingów, a został królem obciachu – mówił Adam Hofman, były rzecznik PiS.
Na finiszu kampanii, czyli najlepszym możliwym momencie, Komorowski stara się powściągnąć, co wcale nie oznacza, że np. sieci każdego dnia nie zalewa fala śmiesznych rysunków z prezydentem. – Wyborcy szybko nie zapomną Komorowskiego jako mistrza wpadek i obciachu – twierdzi Rafał Chwedoruk.
Z drugiego kandydata na prezydenta też można jednak łatwo zrobić obciachowego polityka. Głosowanie na Andrzeja Dudę może być blamażem w innym sensie – jako wyraz zacofania, opowiadania się za światopoglądem rodem ze średniowiecza, albo zgodą na posmoleńskie szaleństwo spod znaku Antoniego Macierewicza.
Komorowski ciągle ma szansę na powrót do narracji "gajowego", najbliższą – już podczas czwartkowej debaty. Przegrany będzie musiał nie tylko najeść się wstydu, lecz także najprawdopodobniej pogodzić z przegraną w wyborach prezydenckich. A na jakiś czas pewnie również z tytułem obciachowego polityka.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl