Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Na Wschodzie powstaje wiele interesujących i innowacyjnych pomysłów i rozwiązań. Polska włącza się w rywalizację o ten potencjał i stara się ściągać z państw takich jak Ukraina, Białoruś czy Rumunia młodych i utalentowanych, którzy prowadząc swój biznes mogą przyczynić się do rozwoju naszej gospodarki. Polska ma szansę zostać liderem regionu w przyciąganiu wschodnich przedsiębiorców i innowatorów.

REKLAMA
Ściągnąć wschód
Mało osób może zdawać sobie sprawę z tego, że w Polsce działa Fundacja Startup Hub Poland (SHP), która została powołana do naukowej i technologicznej integracji regionu Środkowej i Wschodniej Europy w Polsce. W październiku zeszłego roku zarząd tej instytucji podpisał z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju umowę o współpracy i realizację programu Bridge Alfa.
To nowatorski, publiczno-prywatny program, który ma działać przez okres do 5 lat. Do końca grudnia tego roku w ramach pilotażu specjalnie powołany fundusz StartVenture@Poland ma wydać 12,5 mln zł na realizację programu. Jest on przeznaczony dla zagranicznych inżynierów i naukowców z Europy Środkowo-Wschodniej oraz powracających do kraju polskich naukowców, którzy chcą komercjalizować swoje badania w Polsce.
Wschodni specjaliści pożądani w Polsce
Maciej Sadowski, współzałożyciel i prezes StartUp Hub Poland, w rozmowie z Tomaszem Machałą podkreślał, że wschodni kierunek ma bardzo duży potencjał. Zaznaczał jednak, że w zbiorze projektów nawet 95 proc. z nich może mieć problem z pozyskaniem kapitału, bo mają wady konstrukcyjne.
– Na przykład zespół jest niekompletny i nie chcą zaprosić nikogo z zewnątrz albo ich hipotezy biznesowe są trudne do weryfikacji, bo jest duża konkurencja w Argentynie, Indiach czy dwa startupy w USA. Mogą też nie mieć patentu, bo własność intelektualna jest rozproszona. Jest dużo projektów, które moim zdaniem się nie powiodą, ale jest kilka takich naprawdę genialnych – tłumaczy Sadowski.
Prezes StartUp Hub Poland zauważa przy tym, że nie należy traktować młodych ludzi tylko, jako „mózgów”, o które toczy się wyścig. W swoim ostatnim wpisie na ten temat Sadowski podkreślał, że Polska powinna wziąć na siebie rolę regionalnego lidera w obszarze komercjalizacji technologii.
Maciej Sadowski

My, żeby wygrać tę wojnę mówimy im nie jesteście mózgami. Jesteście super fajnymi ludźmi, którzy zasługują na to, by skorzystać z polskich szans po prostu.

Nauka też przyciąga
Również Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pracuje nad tym, by ściągać talenty z zagranicy. Do 2020 roku zagraniczni studenci mają stanowić 5 proc. ogółu wszystkich uczniów szkół wyższych, a uczelnie dostały na ten cel specjalne finansowanie.
Jednak nie chodzi tu tylko o ratowanie rodzimych uniwerków, które mają więcej wolnych miejsc niż chętnych do studiowania, ale także o perspektywy dla polskiej gospodarki. Studenci, którzy do nas przyjadą, mogą tu zostać i przyczyniać się do rozwoju gospodarczego kraju.
Coraz więcej zgłoszeń ze wschodu
To tylko jedno z licznych działań, jakie podejmuje państwowa administracja, by ściągnąć do nas młodych i utalentowanych z zagranicy. Kamil Melcer z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju zaznacza, że przy wszelkich konkursach organizowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie ma żadnych ograniczeń, co do tego, kto jest beneficjentem finansowania.
– Zdarza się, że firmy, które do nas aplikują są prowadzone przez przedsiębiorców z różnych państw byłego bloku wschodniego. Widzimy, że takich zgłoszeń jest coraz więcej – komentuje Melcer.
Polska startupowym centrum?
Mamy więc potencjał i przeznaczamy środki na to, by zachęcić utalentowanych młodych z innych państw by związali się z Polską. Wciąż jednak sporo jest do zrobienia na tym polu.
Zdaniem Dariusza Żuka, prezesa Polski Przedsiębiorczej i Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości (AIP), Polska powinna stworzyć najlepszy ekosystem początkowy dla startupów w tej części Europy. – Jeżeli w Polsce będziemy mieli kapitał na różnych fazach rozwoju, rozwinięte inkubatory i akceleratory, to tutaj będą się lokowały zagraniczne startupy – podkreśla Żuk.
Problemy prawne
Prezes AIP podkreśla, że już dzisiaj mają kilkanaście startupów z Ukrainy, ale wciąż warunki do tworzenia i rozwijania innowacyjnych pomysłów, biznesów, mogłyby być lepsze.
Dariusz Żuk

Trzeba dostosować prawo imigracyjne, aby osoba, która tworzy tutaj startup, wchodzi do zarządu i pozyska inwestora, mogła uzyskać szybko pozwolenie na pobyt na czas prowadzenia działalności. Dzisiaj może to być tylko kilka miesięcy.

Obecne przepisy w Polsce powodują, że młody przedsiębiorca z zagranicy, który chce u nas funkcjonować, musi nie tylko zajmować się firmą, lecz także ma na głowie formalności i musi co kilka miesięcy jechać do swojej ojczyzny, np. na Ukrainę. To nie tylko rozprasza w prowadzeniu biznesu, ale także go utrudnia.
Polska robi jednak za mało?
Paweł Kowal, były europoseł, specjalista od spraw polskiej polityki wschodniej zwraca uwagę na to, że działania polskiej administracji publicznej skierowane w kierunku wschodnim są ledwie symboliczne. Przynajmniej w kwestii przyciągnięcia studentów.
W rozmowie z InnPoland.pl zwraca uwagę na program stypendialny im. Stefana Banacha. To inicjatywa Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która jest realizowana we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W ramach programu przyjmowani są studenci ze wschodnich uczelni, którzy już wykazali się odpowiednim zacięciem w trakcie studiów, a w ramach eliminacji chętnych przeprowadzana jest rozmowa kwalifikacyjna.
Paweł Kowal

To jest bardzo ciekawy projekt stypendialny, ale powinniśmy przyjmować moim zdaniem kilka razy więcej studentów, jeśli chodzi o uczelnie techniczne, bo teraz jest to tylko kilkadziesiąt osób. W tej chwili otworzyły się na nich szkoły niemieckie i tą walkę z nimi możemy przegrać.

Faktycznie w ramach programu im. Stefana Banacha jest łącznie 100 wolnych miejsc na kierunkach ścisłych, politechnicznych, ekonomii oraz na prawie europejskim.
Zdaniem Kowala nasza administracja de facto nie zareagowała na zmianę na Ukrainie. – Dużo się wprawdzie o tym mówi, ale nie ma jakiegoś wyraźnego zwiększenia puli miejsc dla tych najlepszych studentów. Oczywiście jest to także kwestia polityczna, jednak administracja państwowa powinna taką możliwość stworzyć, bo te programy, które są obecnie mają za małą skalę – dodaje Kowal.
Działania te powinny być większe, bo jednak Polska może być bardziej atrakcyjna dla naszych wschodnich sąsiadów niż Europa Zachodnia czy USA. Jednym z kluczowych elementów są tu kwestie bytowe. Studenci i młodzi pracownicy naukowi mogą u nas studiować i żyć za znacznie niższe środki, bariera językowa jest niższa, podobnie jak koszty podróży, co nie jest bez znaczenia, gdyby chcieli odwiedzić rodzinne strony. Zdaniem Kowala utalentowani obcokrajowcy mają w Polsce także potencjalnie lepsze, szybsze ścieżki rozwoju kariery zawodowej.
Przyciągnąć sąsiadów i… zatrzymać naszych
Jednak równie ważnym celem dla polskiego rządu powinno być nie tylko zdobycie przewagi w walce o zagraniczny potencjał, który mógłby rozwijać się u nas, a także zadbanie o to, by naszych młodych utalentowanych nikt z kraju nie wyciągnął. Wbrew pozorom, to są często te same działania.
-Polska może tworzyć najlepszy globalnie ekosystem dla startupów złożony z przyjaznego prawa, przejrzystych i niskich podatków, ulg dla innowacyjnych startupów – podkreśla Dariusz Żuk.
Żuk wskazuje na kilka dodatkowych braków, nad którymi mogłaby popracować nasza administracja. Jego zdaniem Polska powinna zacząć outsoursingować coraz więcej usług na zewnątrz do startupów, funduszy seed, venture captial, inkubatorów. Jego zdaniem państwo i urzędnicy nie mogą stawać się ekspertami we wszystkim, tylko pracować z najlepszymi na rynku.
- Dodatkowo polskie korporacje, głównie skarbu państwa, muszą prowadzić efektywny model inwestycji w startupy i współpracy z nimi. Tworząc większy rynek wewnętrzny i wsparcie inwestycyjne damy szansę na rozwój w pierwszym etapie firm w kraju, a następnie już z polskimi inwestorami na ekspansję zagraniczną – podsumowuje Żuk.