Prof. Marek Belka z pewnością pożegna się ze stanowiskiem Prezesa NBP. Kogo  nominuje Andrzej Duda?
Prof. Marek Belka z pewnością pożegna się ze stanowiskiem Prezesa NBP. Kogo nominuje Andrzej Duda? fot. Sławomir Kowalski / Agencja Gazeta

Podczas finałowej debaty prezydenckiej w TVN jednym z pytań Bogdana Romanowskiego była kandydatura nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Obecny, Marek Belka, kończy kadencje w 2016 roku, a szefa banku centralnego powołuje Sejm, właśnie na wniosek prezydenta Odpowiedź ani ze strony Komorowskiego, ani ze strony Dudy nie padła.

REKLAMA
Jeśli miałby to być ktoś podobny do Dudy, młody, nieznany powszechnie, ale „do odkrycia” i do tego fachowiec, to na horyzoncie pojawia się jeden ciekawy kandydat. To Michał Krupiński, który w rządzie PiS w latach 2006-2007 był podsekretarzem stanu w ministerstwie skarbu, a dziś jest szefem warszawskiego biura Bank Of America Meryll Lynch. Niewiele osób pamięta, że Krupiński był najmłodszym (27 lat) ministrem rządu Jarosława Kaczyńskiego i nazywano go złotym dzieckiem. Tak jak dziś lemingi mówią o wyjedzie z „Polski pisowskiej”, tak Krupiński spakował się po zwycięstwie PO w 2007 roku.
Karierowicz w Waszyngtonie
Rekomendacja prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomira Skrzypka pozwoliła mu rozpocząć pracę w Banku Światowym w Waszyngtonie. Krupiński nie jest jednak politycznym plecakiem. Wtedy znał biegle 4 języki, elokwentny i pracowity, a zamiast ciułać dolary zainwestował je w najdroższe w USA studia menedżerskie na Uniwersytecie Colombia w Nowym Jorku. Szybko stał korporacyjną szychą i jako zastępca dyrektora wykonawczego odpowiadał za gospodarki kilkunastu krajów naszego regionu. Zabawne, że to właśnie on poinformował ministra finansów Jacka Rostowskiego i premiera Donalda Tuska o przyznaniu przez Bank Światowy 750 mln dolarów pożyczki na rozkręcenie gospodarki podczas kryzysu finansów w 2011 roku.
Ze studiami i doświadczeniem Krupiński mógłby rozpocząć prace gdziekolwiek na świecie, w dowolnej amerykańskiej korporacji. Nie wyzbył się ambicji związanych z Polską – mówi jeden z jego znajomych. W 2011 roku otworzył warszawskie biuro banku inwestycyjnego Bank of America Meryll Lynch. Czy mógłby jeszcze wskoczyć na scenę polityczną, jak sugerują nasi rozmówcy? Nie udało nam się uzyskać komentarza Krupińskiego
Profesor sami wiecie który
Wśród potencjalnych kandydatów na prezesa NBP przewija się też nazwisko Adama Glapińskiego, byłego polityka Porozumienia Centrum, który jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Ale na topie jest też ktoś, kto już w 2013 roku pisał o zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w wyborach, repolonizacji banków i pomocy dla frankowiczów, które stało się jednym z haseł minionej kampanii? Krzysztof Rybiński, ekonomista, szef prywatnej uczelni Vistula i były wiceprezes NBP.
Krzysztof Rybiński, przewiduje wygraną PIS

W 2015 roku wybory wygra PiS i wprowadzi w Polsce szereg zmian podobnych do tych, które zostały przeprowadzone na Węgrzech. W szczególności zostaną przeprowadzone zmiany prawa, które osłabią pozycję banków wobec ich klientów. UOKiK i KNF będą bardzo szczegółowo kontrolować politykę cenową banków, a osoby umoczone w kredyty we frankach szwajcarskich uzyskają istotne ulgi w ich spłacaniu, kosztem zysków banków wynoszących około 15 mld.

Rybiński pomylił się tylko w tym, że zyski banków wyniosły 16 mld zł. Ma też gotowy scenariusz odzyskania działających w Polsce banków z rąk zagranicznego kapitału. Według niego po działaniach KNF część zysków banków przejmą obywatele w postaci niższych prowizji i niższych kosztów spłaty kredytów we frankach. Zyskowność sektora spadłaby na tyle, że międzynarodowe grupy bankowe będą zmuszone do sprzedaży swoich aktywów w Polsce. – Te decyzje zapadną prawdopodobnie jeszcze przed 2015 rokiem, żeby wyprzedzić zmiany regulacyjne w Polsce – twierdził. I faktycznie do kupienia były i są Raffeisen, Alior i cześć BPH. Rybiński jest w grze o fotel szefa NBP albo tekę ministra "Sami wiecie którego" – jak pisał o Jacku Rostowskim.
Kto będzie kupować polskie banki? Również Rybiński twierdzi, że wśród kupujących znajdą się również polscy inwestorzy, prywatni lub częściowo kontrolowani przez Skarb Państwa. A jeśli tak, to do roli wykonawcy tej polityki pasowałby jak ulał Andrzej Klesyk, prezes PZU. Właśnie wypłacił akcjonariuszom ponad 2 mld zł zysku, a uważa, że pieniądze firm z udziałem Skarbu Państwa powinny być zaprzęgnięte do pracy pożytecznej dla polskiej gospodarki. Klesyk był jednym z pomysłodawców powołania Polskich Inwestycji Rozwojowych. Zapowiadał, że ubezpieczeniowy gigant, jest zainteresowany kupnem banków w Polsce.
logo
W ciągu roku Andrzej Duda nominuje prezesa NBP oraz dwóch członków Rady Polityki Pieniężnej fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Miotła skarbowa
Od Klesyka przechodzimy od innych prezesów spółek z udziałem skarbu państwa. – Zgodnie ze zwyczajem "Teraz Ku… My" PiS zacznie przejmować władzę w największych spółkach – mówi menedżer jednej ze śląskich państwowych firm. – Do tego trzeba jednak wygranej w jesiennych wyborach parlamentarnych. Przejęcia Ministerstwa Skarbu Państwa i delegowania własnych kandydatów do rad nadzorczych spółek.
Wystarczy przypomnieć jak Wojciech Jasiński, Minister Skarbu Państwa w 2007 roku wypędzał z Orlenu prezesa Igora Chalupca. Premier Jarosław Kaczyński oficjalnie wyraził zdziwienie, że dwa lata po przejęciu rządów ktokolwiek z poprzedniej ekipy uchował się na tak ważnym stanowisku.
– Już podczas wieczoru wyborczego Andrzeja Dudy widziałem na sali kilku menedżerów gotowych do zmiany zatrudnienia. W ciągu 8 lat wielu ustawiło się na dalekich od polityki biznesach, już się rozglądają. Nie wiadomo tylko kto dokładnie będzie rozdawał karty bo też układ w PiS się zmienił – dodaje rozmówca naTemat.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl