
Kajetan Wilczyński często podróżuje i uwielbia sprawdzać się w ekstremalnych warunkach. Na dwóch kanałach Adventurer i Adventures prezentuje filmy ze swoich wypraw i buduje naprawdę niezłe napięcie. Udowadnia, że nawet w Polsce można znaleźć swoją Amazonię.
REKLAMA
Podróżuje czasem samotnie, innym razem ze stałą ekipą, z którą organizuje takie akcje od ponad dziesięciu lat. Podczas wypraw gubi się częściej niż znajduje właściwą drogę, ale zawsze jakoś sobie potrafi poradzić.
Otwarcie przyznaje się, że wchodzi do opuszczonych miejsc, do których nie ma pozwolenia. Rozlatujący się pałac lub porośnięte lasem pozostałości fortyfikacji nie są zazwyczaj strzeżone. W większości przypadków problemy prawne i finansowe zmuszają właścicieli tych obiektów do opuszczenia kraju. Budynki te pozostawione są same sobie i powoli popadają w ruinę.
Był już pozew
Czasem bywa przyłapany na gorącym uczynku. Zdarza się, że opuszczone obiekty mają samozwańczych ochroniarzy w postaci miejscowej ludności uzbrojonej w narzędzia rolnicze, tudzież kije baseballowe. Ran wprawdzie nie odniósł, ale za to otrzymał już jeden donos na policję rok po publikacji filmu. Obecni nowi właściciele obiektu zgodzili się wycofać zarzuty.
Czasem bywa przyłapany na gorącym uczynku. Zdarza się, że opuszczone obiekty mają samozwańczych ochroniarzy w postaci miejscowej ludności uzbrojonej w narzędzia rolnicze, tudzież kije baseballowe. Ran wprawdzie nie odniósł, ale za to otrzymał już jeden donos na policję rok po publikacji filmu. Obecni nowi właściciele obiektu zgodzili się wycofać zarzuty.
W dzieciństwie uwielbiał słuchać opowieści dziadka o tym, jak podczas wojny został wywieziony na roboty do Niemiec, następnie zbiegł, a w dordze powrotnej miał masę nieprawdopodobnych przygód.
Ojciec w młodości zwiedził kawał świata, a z synem dzielił się wiedzą jaką zdobył podczas podróży. Razem szukali złota w czeskich górach, pływali pontonem po rzekach i jeziorach, a nawet wspinali na kościelne wieże.
– Czytałem kiedyś, że słodycze poprawiają samopoczucie, dlatego, że podświadomie przypominają nam o dzieciństwie – mówi Kajetan. Dla mnie takimi słodyczami były i są nadal przygody w terenie – dodaje.
Nie tylko Polska
Nie ogranicza się jedynie do podróży po Polsce, bo były też Czechy, Włochy oraz Norwegia, jednak to w naszym kraju nagrywa najczęściej. Jego zdaniem masowa turystyka spowodowała na szlakach pustki. Turyści kierujący się modą i chęcią pochwalenia się przed znajomymi coraz częściej jako miejsce wypoczynku wybierają znane ośrodki, takie jak Zakopane lub Karpacz.
Nie ogranicza się jedynie do podróży po Polsce, bo były też Czechy, Włochy oraz Norwegia, jednak to w naszym kraju nagrywa najczęściej. Jego zdaniem masowa turystyka spowodowała na szlakach pustki. Turyści kierujący się modą i chęcią pochwalenia się przed znajomymi coraz częściej jako miejsce wypoczynku wybierają znane ośrodki, takie jak Zakopane lub Karpacz.
Z tym że Tatry i Karkonosze są już dla niektórych zbyt mainstreamowe. Teraz najwięcej lajków zbierają selfie w Alpach. Efekt? Pustki wszędzie tam, gdzie nie ma odpowiedniej infrastruktury, a są idealne warunki do nagrywania survivalowych odcinków.
– Polska to piękny kraj, niesłusznie oceniany przez pryzmat szarej Warszawy – mówi. – Myślę, że warto to uświadamiać młodszym widzom – dodaje.
Najwięcej problemów sprawiło mu przygotowanie odcinka „Norwegia: Survival w krainie wikingów”. Na jego realizację miał mało czasu, a na miejsce nagrywania jechał 80 km rowerem obładowanym sprzętem. Prawdziwa przygoda rozpoczęła się po zakończeniu nagrywania filmu, kiedy Kajetan uświadomił sobie, że jest pośrodku totalnego pustkowia, bo w promieniu 40 km nie było śladów cywilizacji.
– Po dwóch dniach spędzonych w górach biegłem przez podmokłą tundrę, jednocześnie nawigując za pomocą kompasu, a następnie modląc się by w lesie karłowatych brzóz nie wpaść na niedźwiedzia, gdyż co krok natrafiałem na tropy tych zwierząt – mówi.
Kiedy wydostał się z gór była już czarna noc. Padł przy przydrożnych kontenerach na śmieci. Zabarykadował się w nich, wlazł w śpiwór i zasnął. Rano nadrobił kilometry i z opóźnieniem dotarł do siostry w Levanger. A to wszystko z pustym żołądkiem.
Uważa, że młodzi mają coraz mniejszą wiedzę na temat survivalu. Jako jeden z głównych powodów podaje siedzenie przed komputerem, który zabija kreatywność, a ta jest podstawą survivalu. Nie chce negować gier, bo sam przesadza z nowym Wiedźminem, ale “łupanie na kompie” nie może stać się jedynym hobby dzieciaka.
– To, że w grze jednym machnięciem miecza ścinasz łeb smokowi, nie znaczy, że w domu uda ci się pokroić cebulę do jajecznicy – przyznaje.
Pamięta, że podczas pierwszego samotnego survivalu w górach siedział na kamieniu, lał na niego deszcz, a podczas opatrywania pęcherzy na stopach żałował, że nie siedzi przed komputerem i nie gra w Gothica.
– Najdziwniejsze było to, że po powrocie do domu zacząłem tęsknić za górami – mówi. – Kilka lat później dowiedziałem się, że to całkiem normalne. Jacek Pałkiewicz wspominał w „Pasji Życia”, że za każdym razem gdy był na gorącej pustyni wyobrażał sobie mroźną Syberię. Z kolei kiedy znalazł się już na Syberii, zaczynał marzyć o pustyni – dodaje.
Kryzysowe rośliny
Roślinę, którą swobodnie można przekąsić podczas survivalu wskazuje bez zastanowienia pokrzywę. Można przyrządzić z niej lecznice napary, wysokobiałkową sałatkę, a nawet pleść z niej sznurki i liny. Koronnym atutem jest to, że występuje dosłownie wszędzie.
Roślinę, którą swobodnie można przekąsić podczas survivalu wskazuje bez zastanowienia pokrzywę. Można przyrządzić z niej lecznice napary, wysokobiałkową sałatkę, a nawet pleść z niej sznurki i liny. Koronnym atutem jest to, że występuje dosłownie wszędzie.
– Najlepsze w smaku są borówki – mówi. – Z ich liści również można przyrządzić napar, a jagody korzystnie wpływają na wzrok i hamują biegunkę. Warto pamiętać szczególnie o tej drugiej właściwości w przypadku napicia się wody z niepewnego źródła – dodaje.
Jego mamie ciężko było zrozumieć po co samotnie zapuszczać się w dzicz i spędzać tam kilka dni bez kontaktu z cywilizacją. Bała się o o niego, a tata kwitował to prostym stwierdzeniem, że wreszcie będzie kilka dni spokoju.
W przyszłości marzy mu się survivalowy odcinek na Saharze i to tylko kwestia czasu. Jednak jego głównym celem od zawsze była Puszcza Amazońska i Peruwiańskie Andy.
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
