– Blisko połowa Polaków kłamie w CV, by dostać pracę – wynika z badań.
– Blisko połowa Polaków kłamie w CV, by dostać pracę – wynika z badań. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Doświadczenie, kwalifikacje, certyfikaty – w kółko mówi się o tym ile trzeba ich mieć, jak dobrze je mieć. Ba! I to nie wystarczy! Całość trzeba jeszcze dobrze sprzedać – atrakcyjnie opakować i podsunąć w formie wykwintnego CV pracodawcy na stół. Wielu tak robi. I co? I nic. Zatrudnić ich nikt nie chce, bo są... za dobrzy.

REKLAMA
Skasuj, wyślij, wygraj
Mam znajomą, Olę. Odkąd pamiętam interesuje się modą. Właściwie ona tą modą żyje. Jeszcze na studiach potrafiła zarywać noce, żeby obejrzeć transmitowane (czasem) na żywo z Włoch czy Francji pokazy mody. Wydawała wszystkie oszczędności i pociągała za wszelkie dostępne sznurki, byle tylko dostać się na Paris Fashion Week czy podobną imprezę organizowaną w Nowym Jorku, Londynie (w Polsce wtedy jeszcze nikt Fashion Week nie organizował). Prowadziła też bloga. O modzie oczywiście. Łapała staże gdzie się dało, w domach modowych, agencjach eventowych organizujących pokazy mody, redakcjach lifestylowych magazynów. Wszystko oczywiście za darmo i wszystko po to, by kiedyś w przyszłości dać się w rzeczonych zatrudnić. I klops. Oli nikt zatrudnić nie chciał.
Marzyła o tym, by zostać dziennikarką modową. Ktoś jej kiedyś powiedział, że do tego dobrze mieć wiedzę, najlepiej dosłownie z każdej pokrewnej dziedziny. Słyszała, że warto znać i rynek, i historię, i media, i podstawy szycia, rodzaje materiałów, trendy. – „W sumie racja” pomyślałam wtedy – mówi Ola. – Więc ja biegałam na te staże gdzie się dało, żeby jak najwięcej się nauczyć a w międzyczasie przeglądałam ogłoszenia.
Któregoś dnia znalazła ogłoszenie o pracę w jednym z magazynów o modzie i stylu. Jak sama mówi, dla niej idealne. W tytule wpisane było „redaktor/specjalista social media”. I wysłała aplikację. Wkrótce dostała telefon, zaproszono ją na rozmowę. – Zupełnie nie wiem po co tam mnie ciągnęli – wspomina dziewczyna. – Bo ta nasza rozmowa sprowadzała się właściwie do tego, że pewna miła pani równie miłym tonem poinformowała mnie, że niestety, ale „mam zbyt wysokie kompetencje” a większe szanse na pracę u nich miałabym „gdybym przyszła na staż”. Czy faktycznie były zbyt wysokie nie mnie oceniać. Fakt jest jednak faktem, że w tym przypadku doświadczenie w niczym mi nie pomogło. Wręcz przeciwnie.
Dlaczego? Trudno powiedzieć, ale – zdaniem ekspertów – pracodawcom mogło się to po prostu nie opłacać.
– Bywa, że osoba poszukująca pracy aplikuje na stanowisko poniżej swoich kwalifikacji, żeby dać sobie czas na znalezienie pracy docelowej, gwarantującej realizację własnych ambicji zawodowych i satysfakcjonującej pod względem płac i prestiżu – wyjaśnia Aleksandra Szkołut, Senior Recruitment Consultant w Adecco Poland. – Kiedy taką docelową pracę znajduje, bez wahania wypowiada umowę swojemu dotychczasowemu pracodawcy. Dla tego ostatniego taka sytuacja wiąże się z koniecznością kolejnej rekrutacji i wdrożenia kolejnego pracownika w obowiązki, słowem – z dodatkowymi kosztami. Pracodawcy zdają sobie sprawę, że zatrudniając osobę o kwalifikacjach wyższych niż oczekiwane, szybko ją stracą.
Potwierdza to w rozmowie z naTemat także Katarzyna Rydzewska, Wiceprezes Zarządu Grupy Job/Upright Group. – Po pierwsze pracodawca może się obawiać, że pracownik będzie traktował tę pracę przejściowo, jako przystanek w karierze – wyjaśnia. – Po drugie, pracodawca może z góry założyć, że oczekiwania finansowe kandydata będą wyższe od tych, które firma może mu zaproponować. I po trzecie, pracodawca może się również obawiać, że pracownik zwyczajnie nie będzie pasował do zespołu.
Próbuj do skutku?
Potem takich ofert było jeszcze wiele. Ola wysyłała, ale odpowiedzi przychodziły rzadko a ostatecznie i tak nic z tego nie wynikało. – Kiedyś gdzieś usłyszałam, że dużo łatwiej pracę dostać, kiedy się nie jest wybitnym – wspomina. Szczęka mi wtedy opadła, bo mnie od dziecka uczono, że właśnie trzeba być wybitnym. Ale pomyślałam „co mi szkodzi”, przecież i tak pracy nie było.
Ola skreśliła z CV wszystko, co dotąd uważała za swój sztandarowy dorobek. Zostawiła tylko informację dotyczącą wykształcenia – skończyła wzornictwo na Akademii Sztuk Pięknych – i pasji – modę. Po kolejnych kilku próbach pracę znalazła – jako social media manager w jednym ze stołecznych domów mody.
– Szału nie było, bo dostałam najniższą krajową, no i nie było to do końca to, co lubię, ale przecież nie chodziło mi o to, żeby zostać dyrektorem tylko o to, żeby od czegoś zacząć – mówi. Dziś awansowała już i robi to, co lubi – ogląda pokazy, śledzi trendy i pisze o modzie.
Byłeś dyrektorem? Zapomnij o pracy
Jest jeszcze jeden przykład. To Robert, dziś 40–letni, doświadczony pracownik administracyjny.
– Kilka lat temu zdarzyło się tak, że straciłem pracę – mówi w rozmowie z naTemat. – Byłem dyrektorem ds administracyjnych w jednej z medialnych korporacji. Przyszedł kryzys, wdrożono procedury antykryzysowe i mnie zwolniono. Historia jakich wiele. Nie mam żalu, rozumiem.
Rozumiał od początku i zakładał, że przecież pracę znajdzie bez problemu. Miał kwalifikacje, miał doświadczenie, chciał pracować. I znów – błąd! Bo pracy dostać nie mógł, choć jakoś szczególnie nie wybrzydzał.
– Od zawsze wychodziłem z założenia, że nie jestem do dyrektorskiego stołka przyspawany i liczyłem się z tym, że kiedyś znów przyjdzie mi pracować na stanowisku szeregowego pracownika administracyjnego – mówi. – Pewnie, że wolałbym awansować, ale jak się nie ma pracy, to się nie przebiera.
logo
Zdesperowani pracownicy często chcą pracować poniżej swoich kwalifikacji. Tyle, że pracodawcy nie chcą ich wtedy zatrudniać. Fot. NAN728 / www.shutterstock.com
Robert szukał więc pracy i jako dyrektor i jako pracownik administracyjny. W firmach, urzędach, szpitalach. Owszem, kilkakrotnie dostał odpowiedź i zaproszenie na rozmowę, ale jakoś nic z tego nie wychodziło. – Raz pani, która prowadziła rekrutację powiedziała mi tylko, że boi się, iż z takimi kwalifikacjami na stanowisku, na które szukała pracownika, wkrótce mogę być sfrustrowany – przyznaje. – A potem już nie zadzwoniła.
Mężczyzna, podobnie jak wcześniej Ola, usłyszał gdzieś przypadkiem, że pracodawcę może odstraszać właśnie jego doświadczenie. I on więc informację o tym, że zajmował dyrektorski stołek ukrył. Zostawił tylko te wpisy, w których opisywał swoje doświadczenie na stanowiskach pracownika biurowego, referenta ds. administracyjnych czy specjalisty ds. administracji. I pracę wkrótce znalazł.
– Zdarza się, że pracodawcy traktują kandydata, o kwalifikacjach wyższych od wymaganych na dane stanowisko, z pewną podejrzliwością – wyjaśnia Szkołut. – Podejrzliwość bierze się stąd, że kandydaci w procesie rekrutacyjnym przeważnie aplikują na stanowiska na poziomie swoich kompetencji lub wyższe. To, że ktoś postępuje inaczej rodzi obawy, że deklarowane przez kandydata umiejętności i doświadczenie mogą nie mieć pokrycia w rzeczywistości lub że kandydat nie sprawdził się w swojej poprzedniej pracy.
Badania dowodzą: doświadczenie jest ważne. Ale jakie?
– Wyniki badania pokazały, że rekruterzy rozpoczynają analizę CV od informacji o doświadczeniu zawodowym. Wzrok 45 proc. badanych w pierwszej kolejności został skierowany na ten obszar dokumentu. (…) Doświadczenie było również ostatnią sekcją czytaną przez rekruterów przed odrzuceniem kandydata. Blisko 45 proc. badanych wróciło do tych informacji przed podjęciem decyzji o jego wykluczeniu z rekrutacji. Świadczy to o tym, że właśnie przebieg naszej kariery jest najważniejszą częścią CV, która ostatecznie zaważy na dalszym udziale w procesie rekrutacyjnym – czytamy w badaniu „W CV postaw na doświadczenie” przeprowadzonym przez Grupę Pracuj.pl.
Nigdzie nie ma jednak informacji o tym w jaki sposób jakość tego doświadczenia wpływa na ostateczną decyzję pracodawcy. Jakkolwiek by jednak nie było, eksperci są zgodni – oszustwa w CV nie są najlepszą metodą na zdobycie pracy marzeń. Tymczasem z raportu na który powołuje się serwis newseria.pl wynika, że kłamie blisko połowa Polaków.
– Jeżeli kandydat nie jest zapraszany na rozmowy kwalifikacyjne, przede wszystkim powinien zweryfikować swoje CV – czy jest odpowiednio zredagowane, czy zawiera wszystkie ważne informacje – dodaje Rydzewska. – Jeśli kandydat w kolejnym etapie otrzymuje odmowną odpowiedź, warto zadać pracodawcy pytanie o przyczyny takiej decyzji – może się zdarzyć, iż ten udzieli konstruktywnej informacji zwrotnej. Dobrą praktyką jest również spotkanie z doradcą zawodowym, który wskaże kandydatowi odpowiedni dla jego kwalifikacji kierunek i wesprze w planowaniu kariery, a także poinstruuje jak stworzyć atrakcyjne CV.

napisz do autorki: malgorzata.golota@natemat.pl