
– Sprawą nas wszystkich, którzy popierali Bronisława Komorowskiego i Platformę Obywatelską, jest dołożenie wszelkich starań, by przekonać Polaków, że PO gwarantuje odpowiedzialność za Polskę w stopniu daleko większym niż nasi konkurenci. I że nie zamykamy oczu i uszu na wyrażoną w wyborach niecierpliwość i niezgodę – podkreślił we wtorek Bartłomiej Sienkiewicz, dyrektor Instytutu Obywatelskiego, były szef MSW.
To wtedy się policzyli, widząc, jak sama ich obecność w wyborach już zmieniła polską scenę polityczną. W drugiej turze, głosując w większości na Andrzeja Dudę, zapewnili mu przewagę. I to po pierwszej turze zmieniła się kampania kandydata PO, który usiłował nadgonić czas, ale i zwrócić się do elektoratu młodszej generacji, wzmacniając tylko jego sprzeciw. Czytaj więcej
Były minister spraw wewnętrznych zwraca uwagę rządzącym na konieczność docenienia tych ludzi i ich poglądów. Sienkiewicz ostrzega jednak przed tym, by nowa fala antysystemowości nie odbiła się na Polsce negatywnie. – W przeciwnym razie jej koszty dopadną zarówno konserwatystów, ale i rewolucjonistów – stwierdza szef intelektualnego zaplecza PO.
