
Po zakończeniu finału Ligi Europy w komunikacie PZPN podkreślono, że „to był niesamowity wieczór dla Grzegorza Krychowiaka”, który strzelił gola i pomógł Sevilli w wywalczeniu trofeum. Wieczór był niesamowity także dla mieszkańców Saskiej Kępy, gdzie zebrali się przed meczem hiszpańscy kibice. O jego wyjątkowości stanowiły pozostawione na ulicach góry śmieci i kałuże moczu.
Okoliczni mieszkańcy narzekali nie tylko na kibiców Sevilli, którzy zebrali się na ulicy Francuskiej, ale i na władze Warszawy. Ich zdaniem w strefie kibica ustawiono za mało toalet i koszy na śmieci.
Jeszcze przed rozpoczęciem finału na uwagi mieszkańców odpowiedział wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak. Winą za bałagan obarczył on „gorący temperament” hiszpańskich kibiców.
– Ustawiliśmy dodatkowe toalety przenośne i kosze, ale nie przewidzieliśmy, że z Hiszpanów wyjdzie ich gorący temperament. Na ul. Francuskiej rzeczywiście jest pełno szkła, plastikowych kubków i opakowań po napojach, ale służby porządkowe są już w pogotowiu – powiedział Jóźwiak portalowi TVN Warszawa.
Wielkie sprzątanie rozpoczęło się w środę po 20:00. Większym problemem od łatwych do zebrania butelek i innych opakowań były kałuże moczu – wielu kibiców Sevilli załatwiało się na ulicy. Jóźwiak podkreślił, że kibice z Ukrainy stwarzali mniej problemów.
Relacji z pierwszej ręki dostarczył jeden z pracowników naTemat, który mieszka na Saskiej Kępie.
