Duda będzie liderem regionu jak Lech Kaczyński? Polko: Ma duże szanse. Ważna będzie pomoc żony
Duda będzie liderem regionu jak Lech Kaczyński? Polko: Ma duże szanse. Ważna będzie pomoc żony Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Prezydent Duda to człowiek, dla którego internet jest jak powietrze. Potrafi w nim normalnie funkcjonować i, z szacunkiem dla poprzedników, wcześniej tego nie było – mówi w "Bez autoryzacji" generał Roman Polko, który ma szanse stanąć na czele Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

REKLAMA
Mówi się, że może Pan zostać szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Czy odbyły się już w tej sprawie jakieś rozmowy?
Gen. Roman Polko: Pada wiele nazwisk, nie tylko moje. Znam "kontrkandydatów" i są to bardzo świetne osoby. Stawiałbym na ministra Waszczykowskiego, ale wybór będzie kwestią koncepcji prezydenta. Jeśli wybór padłby na mnie, oczywiście potraktowałbym to jako zaszczyt, zdając sobie jednocześnie sprawę z zadań, które są do realizacji. Ale jak padnie wybór na kogo innego, nie będę miał poczucia porażki, bo są to godne osoby.
Te nazwiska pojawiają się na giełdzie medialnej, czy miał pan już telefon z otoczenia prezydenta elekta?
Na razie nazwiska pojawiają się w mediach. Prezydent został wybrany i, z tego co widać, szuka lokum. Szkoda, że nie zachowano się tak, jak prezydent Kwaśniewski. Gdy Lech Kaczyński wygrał wybory, to wskazano mu oddzielny budynek, Kwaśniewski dał nawet kilka etatów, bo prezydent nie ma jeszcze swojej infrastruktury poza swoim sztabem wyborczym. Natomiast dyplomację już teraz należy realizować, bo przychodzą gratulacje, podziękowania, zaproszenia i zapytania. Wypadałoby zrobić to samo, co Kwaśniewski, a wynika to z dobrej woli i zdrowego rozsądku. Prezydent elekt powinien otrzymać wsparcie, które świadczyłoby o prestiżu państwa.
Myśli pan, że to przeoczenie rządzących, czy małostkowość?
Myślę, że jest to małostkowość i powiem to bezpośrednio, bo takiej sprawy nie można przeoczyć. Szkoda, że tak jest. Pamiętam jak minister Kalisz przekazywał ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji Ludwikowi Dornowi. Wprowadził go we wszystkie tajniki, kruczki i zrobił to szczerze i otwarcie. Można to zrobić z klasą albo udawać, że się ma klasę i nie robić tego, co robić się powinno. Tu chodzi o kontynuację prestiżu i autorytetu państwa, którego prezydent jest głową.
Czy wybór Andrzeja Dudy na prezydenta jest dobrą decyzją Polaków?
Niedawno miałem spotkanie z mieszkańcami Gniewkowa i jedna pani załamywała ręce. To była pewnie jedna z tych osób, które się pakują i jadą za granicę. Powiedziałem jej, że przychodzi zmiana pokoleniowa. Prezydent Duda to człowiek, dla którego internet jest jak powietrze. Potrafi w nim normalnie funkcjonować i, z szacunkiem dla poprzedników, wcześniej tego nie było. Prezydent Duda zna kilka języków, a mimo to niektórzy mówią, że nie dogada się z Niemcami. A on się dogada, jak nie sam, to przez żonę, która uczy języka niemieckiego.
Gdyby miał pan w szkolnej skali ocenić prezydenturę Bronisława Komorowskiego, jaką ocenę by pan wystawił?
Nie czuję się kompetentny, aby oceniać prezydenta. Oceni go historia, a społeczeństwo już oceniło podczas wyborów. Mam szacunek do Komorowskiego, który był ministrem obrony i moim przełożonym. Dobrze mi się z nim pracowało i współdziałało. Natomiast jako prezydent pozostawał jednak zapleczem partii politycznej, zamiast robić coś naprawdę. Rzeczywiste inicjatywy pojawiły się dopiero po pierwszej turze wyborów.
Myśli pan, że prezydent Duda będzie inny, bardziej aktywny?
Jestem o tym przekonany. Mam szacunek do tego, co robił Bronisław Komorowski, czy Jarosław Kaczyński, którzy walczyli za naszą wolność. Ale prawda jest taka, że jest to pokolenie, które zdaje sobie już z tego sprawę, że przychodzą następcy. Będziemy mieli prezydenta dynamicznego, obytego w świecie, dla którego współczesna technika to nie jest problem tylko coś naturalnego i to jest szansa dla Polski. To pokazuje wizerunek Polski, która idzie do przodu, a nie tkwi wciąż w przeszłości.
Wiele osób demonizuje prezydenta Dudę i zapowiada pogorszenie stosunków międzynarodowych, choćby z Rosją.
Prezydent Duda będzie budował własną strategię. Pod względem bezpieczeństwa pojawią się pewnie działania, które nie będą antagonizować, tylko zbliżać. Wypowiedzi Dudy, które słyszałem, były wyważone i konkretne. Jestem naprawdę spokojny o te kwestie. Mimo zaczepek, które mają go sprowokować, reaguje bardzo spokojnie.
Jakie najważniejsze zadania będą stały przed nowym prezydentem pod względem obronności?
W pierwszej kolejności będzie trzeba przygotować szczyt NATO. Ale nie w sensie propagandowym i PR-owym, że odbierze telefon i powie, że właśnie zadzwonił Obama i zapowiedział że będzie na szczycie. Trzeba wypracować strategię koncepcji, którą można by na tym szczycie przedstawić. Jeśli wcześniej nie ustalimy w rozmowach kuluarowych, aby NATO mocniej angażowało się w bezpieczeństwo swojej wschodniej flanki, to nasze kwestie będą dalej wyglądały tak, jak teraz. Zamiast realnego bezpieczeństwa będziemy mieć przejazdy kolumny przez Polskę, zapowiedzi zbudowania sił szybkiego reagowania, a praktyce nic wielkiego nie będzie się działo.
Widzi pan Andrzeja Dudę, jako lidera regionu?
Polska była takim liderem za czasów świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Rozmawiał z Ukrainą, Uzbekistanem, Gruzją podczas rosyjskiego ataku. Potrafił zebrać wszystkich prezydentów, pokazać spoistość i przemówić jednym głosem. To ma ogromne znaczenie. Oczywiście nie będzie to łatwe, ale myślę że ma taką szansę. Choćby z tego powodu, że zdecydowanie łatwiej będzie mu rozmawiać - nie przez tłumacza, tylko bezpośrednio oraz przy wsparciu Pierwszej Damy – widać, że też jest inteligentną osobą, której pomoc ma duże znaczenie, aby ta prezydentura była silna i skuteczna.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl