Andrzej Duda i Bronisław Komorowski nie dotrzymali swojej pierwszej obietnicy wyborczej.
Andrzej Duda i Bronisław Komorowski nie dotrzymali swojej pierwszej obietnicy wyborczej. Fot. Facebook/Andrzej Duda

Podczas debaty prezydenckiej w TVP Andrzej Duda i Bronisław Komorowski obiecali, że jeszcze przed II turą ujawnią wydatki swoich kampanii. Wysłaliśmy więc do ich sztabów oficjalne prośby o pokazanie nam dokumentów. Przed głosowaniem nie odpowiedział żaden z nich. Już po wyborach sztab Dudy odpowiedział, że dokumenty ujawni dopiero PKW, cztery miesiące po wyborach. Ze sztabu Komorowskiego dostaliśmy zwrotkę - nikt nie chciał odebrać listu.

REKLAMA
Obietnice wyborcze według polskich polityków są po to, żeby je składać, a nie ich dotrzymywać. Dlatego wyznaczają im taki horyzont czasowy, by większość opinii publicznej zapomniała. Jednak Bronisław Komorowski i Andrzej Duda dali się przyłapać na obietnicy, której realizacja jest szybka i zależy tylko od ich dobrej woli. Podczas debaty prezydenckiej w TVP obiecali, że jeszcze przed drugą turą wyborów ujawnią wszystkie umowy podpisane przez ich sztaby.
Zaraz po tej deklaracji wysłaliśmy do komitetów wyborczych Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego prośby o umożliwienie nam wglądu do tych dokumentów. Co z tego wyszło? Cóż, jeśli Andrzej Duda i partia Bronisława Komorowskiego będą tak realizować obietnice, to czeka nas okres zastoju i marazmu.
W imieniu sztabu Andrzeja Dudy odpowiedział pełnomocnik finansowy Krzysztof Sobolewski, który nie chciał ze mną rozmawiać, kiedy próbowałem przekazać prośbę o dostęp do dokumentów telefonicznie. Napisał, że komitet ma obowiązek przekazać dokumenty tylko PKW i tak też zrobi w ustawowym terminie (3 miesiące po wyborach), a PKW może udostępnić dokumenty 30 dni po ich otrzymaniu od sztabu.
W sumie więc na poznanie wydatków kampanii Andrzeja Dudy będziemy musieli poczekać cztery miesiące, choć kandydat obiecał, że zrobi to w pięć dni. Z kolei w sztabie Bronisława Komorowskiego nie znalazł się nikt odważny, kto w imieniu szefa sztabu Roberta Tyszkiewicza odebrałby list od nas - dostaliśmy go z powrotem. Pierwsza obietnica obu kandydatów z kampanii - niedotrzymana.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl