Były prezydent Tarnobrzega wykazał się zaskakującą rozrzutnością
Były prezydent Tarnobrzega wykazał się zaskakującą rozrzutnością Fot. https://www.youtube.com/watch?v=_I-FzTKZjIQ

100 tys. zł przez rok, czyli około 400 zł dziennie – takie kwoty z publicznych pieniędzy przeznaczał na zakupy spożywcze były prezydent Tarnobrzega Nortber Mastalerz. Jak tłumaczy, to dlatego, że zamiast korzystać z cateringów posiłki wykonywano we własnym zakresie. Prokuratura nie daje jednak wiary i sprawdza, czy nie doszło do defraudacji.

REKLAMA
Sprawa kontrowersyjnych zakupów byłego włodarza Tarnobrzega wyszła na jaw, kiedy po wyborach zmienił się prezydent i zarządzono audyt wydatków. W ten sposób ujawniono faktury świadczące o tym, że Mastalerz przez cztery lata organizował w ratuszu imprezy przy suto zastawionym stole. Na to wskazuje kwota 100 tys. zł, którą w 2014 roku przeznaczono na zakupy spożywcze.
Mastalerz wydawał pieniądze na produkty każdego rodzaju – od zielonego groszku, przez jajka, kiełbasę i smalec po mozarellę i pory. – Śmiano się z prezydenta, że tutaj codziennie z rana rozchodził się zapach jajecznicy na bekonie, bo to była ulubiona potrawa prezydenta - powiedział w reportażu programu "Blisko ludzi" TTV obecny prezydent miasta Grzegorz Kiełb.
Co na te zarzuty sam zainteresowany? Najpierw mówił, że to insynuacje. Teraz wyjaśnia, że zakupy produktów spożywczych były konieczne, bo w ratuszu nie korzystano z cateringu. Trudno jednak uznać to wyjaśnienie za wiarygodne. Na przykład w Polkowicach na artykuły spożywcze wydano w ciągu roku 16 tys. zł w Radomiu 14 tys. zł, a w Puławach 3,8 tys. zł.
Sprawą wydatków byłego prezydenta już zajęła się prokuratura ze Stalowej Woli. Prokuratorzy sprawdzą, czy nie doszło do defraudacji.
Źródło: tvn24.pl