
Sojusz Lewicy Demokratycznej może niebawem zmienić nazwę i dopuścić do głosu młodych liderów. Zwolennikiem takiego kroku jest Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny SLD.
REKLAMA
O konieczności przyjęcia nowej nazwy oraz wyłonienia młodych liderów mówił jeszcze w grudniu 2014 roku Grzegorz Napieralski. Jego propozycja nie spotkała się z ciepłym przyjęciem – Napieralski został zawieszony w prawach członka Sojuszu.
Teraz jednak, po fatalnych dla SLD wyborach prezydenckich, nastroje w partii zdają się zmieniać. – Będę namawiał koleżanki i kolegów do rezygnacji z nazwy Sojusz Lewicy Demokratycznej. Robimy krok w tył, żeby Lewica mogła pójść do przodu – powiedział Gawkowski stacji TVP Info.
Zapał sekretarza generalnego nie ogranicza się do zmiany nazwy. On również dostrzega potrzebę znalezienia nowych liderów, niemniej nie zamierza przy tym rezygnować ze starych.
– W SLD jest ekipa ludzi młodych, która może stać w tym samym szeregu, co Leszek Miller i dawać nową narrację formacji. Żeby SLD było sexy, musi dopuścić do głosu młode pokolenie – zaznaczył Gawkowski.
Napieralski też chciał nowej nazwy
Zaraz po zawieszeniu Napieralskiego rzecznik SLD Dariusz Joński wyjaśnił, że zarządowi partii nie spodobały się słowa byłego przewodniczącego. Ten powiedział w grudniu Radiu Gdańsk, że "SLD musi zmienić nazwę, logo, program i liderów".
Zaraz po zawieszeniu Napieralskiego rzecznik SLD Dariusz Joński wyjaśnił, że zarządowi partii nie spodobały się słowa byłego przewodniczącego. Ten powiedział w grudniu Radiu Gdańsk, że "SLD musi zmienić nazwę, logo, program i liderów".
– W jego wypowiedziach często słyszeliśmy, że formacja już nie ma szans, że trzeba zakończyć działalność formacji. Członkowie zarządu uznali, że musi zostać zawieszony – tłumaczył w styczniu Joński.
źródło: TVP Info
