Steff's TV: Nowy Jork uczy pokory. Może ci się wydawać, że masz super wykształcenie, ale tutaj przyjeżdża cały świat

Wywiad ze Stefanią z kanału Steff's TV
Wywiad ze Stefanią z kanału Steff's TV Zrzut ekranu z kanału na YouTube Steff's TV
Stefania od pół roku mieszka w Nowym Jorku i postanowiła podzielić się z Polakami za pośrednictwem kanału na YouTube absurdami, z którymi spotyka się w tym mieście na co dzień. Mieszkała już w Wielkiej Brytanii, Belgi, Kazachstanie i Polsce, a teraz nadszedł czas na jej amerykański sen.



Kiedy pierwszy raz skonfrontowałaś swoje marzenia o USA z rzeczywistością?

To było w 2011 roku. Przyjechałam bez żadnego doświadczenia, miałam w głowie pewne pomysły na programy do telewizji i skontaktowałam się w tej sprawie z producentami. To akurat nie było trudne, jednak nie otrzymywałam od nich żadnych odpowiedzi zwrotnych. Chciałam się spotkać, poprosić o ocenę, ale nie miałam pojęcia jak wygląda ten proces.
Jak sobie wyobrażałaś życie tutaj?

Nie spodziewałam się, że będzie łatwo. Pracodawcy niechętnie zatrudniają obcokrajowców, ponieważ to dużo papierologii i tracą przez to czas. Stany Zjednoczone to kraj nastawiony na efektywność i ciężką pracę.

Tutaj social jest minimalny. Przez pewien czas mieszkałam w Belgii i tam, z tego co mi wiadomo, ludzie mieli na nim całkiem wygodne życia. W Stanach non stop się pracuje, nawet nie wykorzystuje całego przysługującego wolnego, bo ludzie boją się, że wypadną z obiegu. Jest ogromna konkurencja.

Polonia naprawdę jest tak bardzo nieprzychylnie nastawiona na rodaków?

To zależy, chyba można podzielić ją na dwa typy. Jeden z nich wyjeżdża za chlebem i ma inne oczekiwania od życia. Żyje z miesiąca na miesiąc i nie ma siły ani czasu, by coś zmienić. Będąc na Greenpoincie w polskim sklepie można zauważyć zarówno błędy ortograficzne w angielskim jak i polskim języku. Ja pojechałam do Nowego Jorku, by być w pozytywnym towarzystwie, które samo nakręca do działania.
Praca jest na wyciągnięcie ręki?

Nie powiedziałabym tak, ale często poznaje ludzi, którzy pracują nielegalnie. Jestem zdziwiona, że tak łatwo można obejść przepisy. Zawsze coś się znajdzie, ogłoszeń o pracę nie brakuje ani w sieci, ani w gazetach.


W odcinku o amerykańskim śnie mówisz, że pracodawcy co roku bez powodu zwalniają pracowników. Ciebie też tak zwolniono?

Jestem freelancerką. Oczywiście nie wszystkie korporacje mają taką politykę, ale znajomi opowiadali mi o tego typu praktykach. W korporacjach pracują piękni, młodzi i ambitni, więc pracodawcy chcą ich sobie wytresować, by działali na maksymalnych obrotach.

Naprawdę na ulicy leżą wszędzie śmieci?

Serio! To jest chore, a tym bardziej, że te śmieci są spalane w Teksasie… Oglądając filmy o Nowym Jorku widzimy ładne dziewczyny, żółte taksówki i czyste ulice. A po godzinie 18 musisz skakać przez te śmieci. Co więcej, z tego powodu jest też mnóstwo szczurów.
Amerykanie żyją na kredyt?

Według statystyk, jeden Amerykanin ma 4 karty kredytowe. Oczywiście nie wszyscy, ale jeżeli nie jesteś wybitnie zdolny albo bogaty to musisz zapłacić za studia ogromne kwoty. 50 tys. dol. za rok to nie jest dziwna stawka, bierze się wtedy pożyczkę i ten dług nie gaśnie nawet wtedy, gdy ogłosimy bankructwo.

Studiowałam bezpłatnie w Szkocji filologię rosyjską i francuską, ale w Anglii jeżeli zarabiasz poniżej 20 tys. funtów rocznie to jesteś zwolniony z kredytu studenckiego. W USA wkraczasz w dorosłe życie z ogromnym długiem.

Jakie popełnia się błędy po przyjeździe do Nowego Jorku?

Nowy Jork uczy pokory. Może ci się wydawać, że masz super wykształcenie, znasz perfekt angielski, ale tutaj zjeżdża cały świat i tak naprawdę każdy ma świetny dyplom i jest wybitny na swój sposób.

Opowiadasz o głupich przepisach prawa. Sama kiedyś jakieś złamałaś i poniosłaś konsekwencje?

Tak. Kiedyś była “śnieżyca stulecia”. Spadło 2 cm śniegu i całe miasto zostało sparaliżowane – śmiech na sali. Mieszkałam w domku i szło się do niego po schodach. Nie chciało mi się ich odśnieżać, uznałam, że to przecież była moja sprawa. Okazało się, że nie do końca i dostałam mandat…

Masz już jakieś doświadczenia z tamtejszą służbą zdrowia?

Na szczęście nie. Wchodząc do metra jesteś zasypywana reklamami firm ubezpieczeniowych i straszona jakie poniesiesz konsekwencje, jeśli nie skorzystasz z ich usług. Jest masa firm, które specjalizują się w doborze odpowiedniego pakietu, bo to potężny biznes i ludzie nie mogą się w tym w ogóle połapać. Raz kolega, który studiował medycynę, próbował mi to wszystko wytłumaczyć. Trwało to ponad godzinę, ale i tak temat się nie skończył.
Narzekasz również na komunikację miejską

Jest np. taka linia metra "L", która przez miesiąc co weekend była zamknięta i mieszkańcy Brooklynu mieli spory problem. Myślisz, że można pojechać wszędzie żółtymi taksówkami? Nikt z Manhattanu nie chce pojechać na Brooklyn, bo się boi, że uda mu się zarobić tylko w jedną stronę. Jest jeszcze Uber.

Czujesz się tutaj samotna?

W żadnym wypadku. Nowojorczycy są bardzo kontaktowi i zagadywanie do obecnego na ulicy to coś naturalnego. Jak pierwszy raz poszłam do księgarni, wzięłam książkę i ktoś do mnie zagadał to byłam w szoku. Tę osobę naprawdę zainteresowało, co czytam. To jest coś czego mi brakuje w Europie. Jak opowiedziałam koledze jak to wygląda u nas to on się mnie zapytał – to w takim razie jak wy poznajecie innych ludzi?

Po co ci ten kanał na YouTube?

Chcę się dzielić satyrycznymi opowieściami, a także mam nadzieję, że poprzez mówienie o zagranicznych absurdach (które nie występują w kraju), Polacy bardziej docenią Polskę. Oto moja wersja patriotyzmu

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...