Pomogliśmy w przerzucie prawie 100 tys. Żydów ze Związku Sowieckiego. Oto największa operacja polskich służb

Gen. Sławomir Petelicki - w czasie Operacji "Most" dowodził specjalną jednostką 2305, ochraniającą żydowskich imigrantów.
Gen. Sławomir Petelicki - w czasie Operacji "Most" dowodził specjalną jednostką 2305, ochraniającą żydowskich imigrantów. Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Gazeta
Rok 1990 był czasem wielkich przemian, szczególnie my, Polacy, żyjąc przez prawie pół wieku w realiach komunistycznego reżimu, doświadczyliśmy przełomu. Ale to był też rok, w którym ważyły się losy tysięcy Żydów z walącego się imperium - Związku Sowieckiego. Polski rząd pomógł im przedostać się na Bliski Wschód, do ziemi, którą uważali za obiecaną.



Wędrówka do Erec Israel
– Żyd ma obowiązek zamieszkać w Erec Israel (biblijnej "Ziemi Izraela" - red.). Obowiązek wynika z Tory, Talmudu i mądrości rabinów. Obojętnie, w jakiej stronie świata przyszło mu żyć, powinien za wszelką cenę zmierzać do Ziemi Obiecanej – pisze Dariusz Wilczak, autor najnowszej książki "Most. Tajna operacja przerzutu Żydów", odsłaniającej kulisy największej w dziejach operacji specjalnej z udziałem polskich służb specjalnych.

Nic więc dziwnego, że cały niemal XX wiek naznaczony był bardziej lub mniej wzmożonymi falami migracji do Palestyny, krainy, w której zgodnie z zapowiedzią Brytyjczyków z 1917 roku - miała powstać żydowska "siedziba narodowa". Kolejne fale aliji, czyli "wędrówki do ojczyzny" wzmógł fakt powstania w 1948 roku państwa Izrael. Gdy Europa Środkowo-Wschodnia żegnała się z komunizmem, a Związek Sowiecki był już tylko kolosem na glinianych nogach, którego koniec był bliski, nadarzyła się kolejna okazja.
Zanim wielka alija stała się faktem - Michaił Gorbaczow wyraził na nią zgodę już w 1988 roku - w Izraelu żyło ok. 200 tys. Żydów-przybyszów z sowieckiego imperium. Większość zamieszkała na Bliskim Wschodzie na stałe w latach 70. Mniej więcej tyle samo Żydów przybyło tam z PRL-u, czyli w okresie od zakończenia wojny do upadku systemu.

Jak pisze Wilczak, powołujący się na szacunki dotyczących fal migracyjnych Żydów, łącznie z terenów ZSRS oraz państw byłego imperium osiadło w historycznej Palestynie nawet 1,5 mln Żydów. – Tymczasem cały Izrael liczy siedem milionów mieszkańców, z czego prawie jedna czwarta to Arabowie – zauważa autor. Nawet izraelskie MSZ, dodaje, było zaskoczone.


Mazowiecki mówi "tak"
To, co w przypadku wielkiej aliji z lat. 90. rzuca się w oczy, to nie tylko liczby, ale i wątek polski. Kluczowy dla powodzenia całej, zakrojonej na szeroką skalę, operacji. Jej centrum, punkt tranzytowy, stanowiło przez wiele miesięcy... warszawskie Okęcie. Polska zrobiła naprawdę wiele, aby Żydzi-obywatele sowieccy, znaleźli w końcu wymarzone miejsce do życia.

Wiele też ryzykowała - odwet arabskich organizacji terrorystycznych był zresztą faktem. Kilka dni po zapowiedzi Mazowieckiego próbowano zabić polskich dyplomatów w Bejrucie. Na tym nie koniec - terroryści zamierzali zaatakować też w Warszawie. Jednym z celów było stołeczne lotnisko, ale zamach został udaremniony.
Zgodę na pomoc imigrantom wyraził pierwszy niekomunistyczny premier po 1945 roku - Tadeusz Mazowiecki. Był koniec marca 1990 roku, świeżo po wznowieniu polsko-izraelskich stosunków dyplomatycznych, gdy szef rządu spotkał się w USA z działaczami Kongresu Żydów Amerykańskich. Padły wiążące deklaracje.

Sprawa szybko nabrała tempa. Polskie władze postawiły na nogi wywiad i kontrwywiad Urzędu Ochrony Państwa, policyjnych komandosów dowodzonych przez Jerzego Dziewulskiego. Powołano do życia jednostkę wojskową 2305, dowodzą przez gen. Sławomira Petelickiego; utworzono specjalną Grupę Realizacyjną Operacji Most - niektórzy wywodzą od tego skrótu nazwę Jednostki Specjalnej GROM. Rodzime służby współpracowały z izraelskim Mossadem oraz Szin Betem, a także specjalną jednostką wojskową Sayeret Matkal. O wszystkim wiedziała, co więcej - pomagała w realizacji zadania - CIA.

Kilka milionów od ART-B
Operację współfinansowała znana z głośnej afery w tamtym czasie firma ART-B; jej właściciele - Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski mieszkają dziś w Izraelu. – Takie operacje jak "Most", a to była tylko część wielkiej aliji, przygotowywane są latami. I nie ma jednego mózgu, jednego dyspozytora, który wszystkim kieruje. Za jakiś czas, my już tego nie doczekamy, ta wielka alija przełomu lat 80. i 90. stanie się równie wielkim, narodowym, żydowskim mitem, eposem na miarę biblijnego exodusu – mówi autorowi książki Bagsik.
– Tak naprawdę nad aliją pracowała cała struktura państwa Izrael. (...) Ostatecznie okazało się, że ci Żydzi, którzy przyjechali wtedy ze Związku Radzieckiego, robią tu potężną transformację. Gdyby nie oni, Izrael byłby z jednej strony ortodoksyjny, a z drugiej arabski. Ktoś przeliczył, że wkład intelektualny rosyjskiej aliji w państwo izraelskie można wycenić na około 50 miliardów dolarów. Tyle "Ruskie" dały swojemu nowemu krajowi – opowiada Wilczakowi Gąsiorowski.

W porównaniu z korzyściami finansowymi operacji, wydatki ART-B na Operację "Most" - według Gąsiorowskiego kilka milionów dolarów - to "niewiele".

"Most" a polskie siły specjalne
W ramach "Mostu" w ciągu 2,5 roku - do jesieni 1992 roku - przerzucono do Izraela przez polską ziemię niemalże 100 tys. Żydów. Ale ta wielka akcja miała też drugie dno - zainicjowała tworzenie w Polsce nowoczesnych sił specjalnych z GROM-em na czele. Specjalistyczne wyposażenie i uzbrojenie pozostały u nas na zawsze.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...