
W ostatni poniedziałek w "Gazecie Wyborczej" ruszył cykl reporterski "Osaczeni przez tabloid". Publikacje mają pokazać, jak nieetyczne zachowania tabloidowych dziennikarzy zniszczyły życie zwykłym ludziom. Redakcja "Super Expressu" postanowiła nie pozostać dłużna. Ruszają z cyklem "Niszczeni przez Gazetę Wyborczą".
"Wyborcza" wspiera cyklem reportaży wydaną właśnie książkę " Tabloid. Śmierć w tytule". Na wytykanie błędów prasie brukowej nerwowo zareagował naczelny "Super Expressu".
Sławomir Jastrzębowski
redaktor naczelny "Super Ekspressu"
Redakcja brukowca, który, wnioskując ze słów naczelnego, jest wierny wartościom i wyzbyty z zakłamania, postanowiła odpowiedzieć i zapowiedziała publikacje analogiczne do ogólnopolskiego dziennika, tyle że pod zmienionym tytułem "Zniszczeni przez Gazetę Wyborczą". Jako pierwszą opublikowano historię Tomasza Seldera, rzecznika prasowego pogotowia ratunkowego z Łodzi, który miał być zamieszany w aferę łowców skór. Mimo że prokuratura umorzyła sprawę wobec Seldera, to zła sława spowodowana m.in. materiałami w "Wyborczej", miała mu w późniejszym czasie uniemożliwić założenie własnego biznesu.
Ponadto dziennik należący do grupy ZPR Media opublikował obszerny wywiad z profesorem Ryszardem Bugajem, którego wydźwięk można określić jednym zdaniem: dlaczego "Gazeta Wyborcza" zniszczyła polską rzeczywistość medialną. Tytuł publikacji jest równie wymowny: "Wyborcza to terror i pogarda".
Jastrzębowski uważa, że działania "Gazety Wyborczej" są niczym innym, jak próbą ratowania spadającej sprzedaży dziennika.
Z kolei Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej w Agorze w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl zaprzeczyła jakoby cykl reportaży miał jakikolwiek związek z próbą ratowania nakładu tego dziennika. Publikacja książki "Tabloid. Śmierć w tytule" była zaplanowana znacznie wcześniej niż pojawiły się dane sygnalizujące problemy z czytelnictwem "Gazety Wyborczej".
Inny ogólnopolski tabloid "Fakt" należący do grupy Ringier Axel Springer nie zamierza wchodzić w spór.
Medioznawcy są zgodni, że otwarta wojna dwóch tytułów prasowych nie wyjdzie na dobre żadnemu z nich. Choć koniec końców można się cieszyć z tego, że redakcje zamierzają iść na rekord w wytykaniu sobie ofiar, a nie w szukaniu następnych.
Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl
