Monika Olejnik twierdzi, że Donald Tusk zostawił Ewę Kopacz z problemem afery podsłuchowej.
Monika Olejnik twierdzi, że Donald Tusk zostawił Ewę Kopacz z problemem afery podsłuchowej. Agencja Gazeta/ Adam Kozak

Monika Olejnik wypowiedziała się w kwestii afery podsłuchowej. Twierdzi, że kompromitujemy się na arenie międzynarodowej. Zastanawia się, jak dzisiaj czuje się Donald Tusk, którego oskarża o pozostawienie Ewy Kopacz z kłopotliwą kwestią, jaką jest afera.

REKLAMA
W opinii Olejnik, kiedy Donald Tusk był premierem, zdawał się zwracać uwagę głównie na to, kto podsłuchiwał, a nie na treść nagrań. Jak podkreśla dziennikarka, Tusk uznał, że tak naprawdę nic się nie stało, bo jego "chłopcy" używali tylko nieładnego języka. Przypomina, że ówczesny premier dokładnie rok temu stwierdził, że osoby, które w sposób przestępczy organizują podsłuchy, nie mają prawa nalegać na dymisje czy wymianę ministrów w rządzie.
– Kompromitujemy się na arenie międzynarodowej. Ciekawe, jak się dzisiaj czuje Donald Tusk, który zostawił to g... swojej następczyni? A jak się czuje komisarz Elżbieta Bieńkowska? – zastanawia się Olejnik. Sugeruje również, że osoby których afera dotyczyła bezpośrednio, powinny już rok temu podać się do dymisji.
Kompromitacją według Olejnik ma być też zachowanie premier Kopacz. – Przepraszanie Polaków po roku jest śmieszne. Ogłaszanie dymisji ministrów i niepodawanie, kto będzie na ich miejsce, jest bardzo nieprofesjonalne. Polska przez cały rok jest w dygocie. Pomimo że rozwijamy się gospodarczo, że jesteśmy krajem, który jest podziwiany w Europie – u nas jest "ch..., d... i kamieni kupa" - mówiła dziennikarka używając słynnego już cytatu z Bartłomieja Sienkiewicza.
Premier Ewa Kopacz odwołała w środę ośmiu ministrów i wysokich urzędników. Większość z nich to bohaterowie afery taśmowej, których rozmowy zostały podsłuchane w lokalach Sowa & Przyjaciele i Amber Room. Po ogłoszeniu dymisji pojawiło się pytanie, dlaczego na liście nie ma szefa CBA Pawła Wojtunika, który też został nagrany podczas rozmowy z wicepremier Elżbietą Bieńkowską. Jak się okazuje, on też został poproszony o dymisję, a mimo to pozostał na stanowisku.