
Dzisiejsza powódź w stolicy Gruzji Tbilisi jest największą w tym rejonie tego typu tragedią od 50 lat. Skala kataklizmu jest tak wysoka, że mieszkańcy miasta porównują ją do biblijnego potopu.
REKLAMA
Po obfitych ulewach, które od kilku dni nawiedzają Gruzję, wylała mała rzeka Vere. Na razie potwierdzono, że w skutek powodzi zginęło 12 osób. Dwie z nich zostały zaatakowane przez tygrysa. Zwierzęta, które ratując się przed utonięciem uciekły z tbiliskiego ZOO, są dodatkowym zagrożeniem dla mieszkańców. Władze miasta nawołują do pozostania w domach.
Wśród tych, którym udało się uciec są hipopotamy, tygrysy, niedźwiedzie i wilki. Większość mieszkańców ogrodu utonęła. Zwierzęta są usypiane za pomocą specjalnych nabojów. Na terenie ogrodu znaleziono 3 ludzkie ciała, z czego dwa należały do pracowników. Wiele zwierząt zostało zastrzelonych przez jednostki specjalne, wciąż za zaginionych uznaje się wiele tygrysów, szakali i jaguarów.
Woda w mieście sięga pierwszych pięter budynków, wielu ludzi straciło dach nad głową. Nie ma dostępu do prądu i wody. Miasto pokryte jest błotem. Lokalne drogi są zniszczone a samochody zatopione. Zła sytuacja jest również na lokalnych cmentarzach, gdzie woda wypłukała trumny, które teraz leżą w błocie.
Prezydent Gruzji Giorgi Margvelashvili odwiedził zalane tereny i złożył kondolencje rodzinom ofiar. Nad miastem krążą helikoptery i szukają osób, które potrzebują pomocy. Straty wycenia się na 10 milionów dolarów. Trzy lata temu pięć osób zginęło w Tbilisi po wylaniu innej rzeki.
Źródło: BBC News
