
Kobiety nauki z laboratoriów na całym świecie rozbawiła wypowiedź noblisty Tima Hunta. Naukowiec uznał, że panie w laboratorium skupiają się przede wszystkim na uwodzeniu i płaczu. W internecie rozpętała się burza.
REKLAMA
Kim jest szowinista i o co mu chodzi?
Sir Tim Hunt to noblista z dziedziny medycyny, który jedną wypowiedzią zmarnował sobie karierę. Jak to bywa we współczesnym świecie, stał się ofiarą hashtaga. Wystarczy wpisać na Twitterze #TimHunt albo #distractinglysexy, żeby pojawiła się masa zabawnych zdjęć kobiet w laboratorium.
Sir Tim Hunt to noblista z dziedziny medycyny, który jedną wypowiedzią zmarnował sobie karierę. Jak to bywa we współczesnym świecie, stał się ofiarą hashtaga. Wystarczy wpisać na Twitterze #TimHunt albo #distractinglysexy, żeby pojawiła się masa zabawnych zdjęć kobiet w laboratorium.
Podczas konferencji naukowej dla dziennikarzy w Seulu Tim Hunt chciał być dowcipny. Sam nazwał siebie szowinistyczną świnią i powiedział, że trzy rzeczy dzieją się, kiedy kobiety są w laboratorium. Zakochujesz się w nich, one się w tobie zakochują, a kiedy je skrytykujesz zaczynają płakać. Już w trakcie konferencji kilka osób wrzuciło ten cytat na Twittera. Internauci zaczęli nazywać naukowca seksistą, odarli go z godności, już nie był noblistą, tylko tym kolesiem z laboratorium. Sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Świetny żart
Tymczasem internet bawi się doskonale. Laborantki z całego świata wrzucają zdjęcia w kombinezonach ochronnych, w których pracują. Każde zdjęcie pracownicy laboratorium okraszone jest żartem. Okazuje się więc, że maski ochronne mają też dodatkową funkcję – zbierają pokątnie wylewane łzy. Obszerne kombinezony mają nie tylko chronić, lecz także (a jakże!) uwodzić. Romantyczne naukowczynie podkreślają, że przeprowadzając badania naprawdę nie potrafią trzymać emocji na wodzy. To prawdziwy cud, jeśli uda im się nie zakochać w eksponacie laboratoryjnym.
Tymczasem internet bawi się doskonale. Laborantki z całego świata wrzucają zdjęcia w kombinezonach ochronnych, w których pracują. Każde zdjęcie pracownicy laboratorium okraszone jest żartem. Okazuje się więc, że maski ochronne mają też dodatkową funkcję – zbierają pokątnie wylewane łzy. Obszerne kombinezony mają nie tylko chronić, lecz także (a jakże!) uwodzić. Romantyczne naukowczynie podkreślają, że przeprowadzając badania naprawdę nie potrafią trzymać emocji na wodzy. To prawdziwy cud, jeśli uda im się nie zakochać w eksponacie laboratoryjnym.
Jednak to groteskowe podejście do wypowiedzi noblisty nie pokazuje całej skali wydarzenia. Media na całym świecie o twitterowej akcji mówią w żartobliwy sposób. Ale mało kto wspomina o dramacie człowieka. Tim Hunt został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska honorowego profesora na UCL – University College London i z organizacji Royal Society. Władze uczelni chciały oczyścić się z brudu szowinistycznej wypowiedzi. Ten uniwersytet chce dalej szczycić się faktem, że jako pierwszy w Anglii zaczął przyjmować studentki na tych samych warunkach co mężczyzn. Dlatego zwolnienie Hunta miało być potwierdzeniem pozycji uniwersytetu w kwestii równouprawnienia.
Koniec kariery
Siła rażenia internetowych żartów dotknęła nie tylko Tima Hunta, lecz także jego żonę, która... też jest naukowczynią i zajmuje się immunologią. The Guardian opublikował tekst, w którym opisuje dramat małżeństwa. Nie mogą wyjść spokojnie z domu, bo pod ich drzwiami koczują dziennikarze. Grzebią w ich przeszłości, jedna gazeta odnalazła nawet byłego męża Collins, którego kobieta miała porzucić dla Hunta. Środowisko naukowe i znajomi odwrócili się od nich.
Siła rażenia internetowych żartów dotknęła nie tylko Tima Hunta, lecz także jego żonę, która... też jest naukowczynią i zajmuje się immunologią. The Guardian opublikował tekst, w którym opisuje dramat małżeństwa. Nie mogą wyjść spokojnie z domu, bo pod ich drzwiami koczują dziennikarze. Grzebią w ich przeszłości, jedna gazeta odnalazła nawet byłego męża Collins, którego kobieta miała porzucić dla Hunta. Środowisko naukowe i znajomi odwrócili się od nich.
A Mary Collins twierdzi, że jest feministką i że nie wyszłaby za Tima, gdyby ten był seksistą. Żona zapewnia, że to naiwny człowiek, który nie widział w tym żarcie nic złego. Podobno nikt nie pozwolił się Huntowi wytłumaczyć z niezręcznej anegdotki. Jest winny. Internet nie wybacza.
Z autorytetu stał się obiektem kpin. Ale wywołał też bardzo potrzebną debatę publiczną na temat szowinizmu w nauce. W wywiadzie małżonkowie przyznali, że sytuacja ich przerosła. Kiedy akcja internetowa zyskała na popularności, a media rozpisały się o nobliście-szowiniście poczuli, że stracili wszystko.
Naukowcy starej daty
Tim Hunt tłumaczył, że nie miał na myśli tego, że kobiety są gorsze w pracy w laboratorium, tylko że rozpraszają, a taka praca jest bardzo ciężka.W zamian zostało mu odebrane to, czego dokonał do tej pory w nauce, nikt już nie pomyśli o jego dokonaniach, o tym że odkrył białka kontrolujące podział komórek.
Tim Hunt tłumaczył, że nie miał na myśli tego, że kobiety są gorsze w pracy w laboratorium, tylko że rozpraszają, a taka praca jest bardzo ciężka.W zamian zostało mu odebrane to, czego dokonał do tej pory w nauce, nikt już nie pomyśli o jego dokonaniach, o tym że odkrył białka kontrolujące podział komórek.
W wywiadzie dla BBC powiedział – Zakochiwałem się w ludziach w laboratorium, a ludzie w laboratorium zakochiwali się we mnie i to bardzo przeszkadza w uprawianiu nauki, gdyż jest niezwykle ważne, aby relacje między naukowcami w laboratorium były równoważne. Naprawdę, naprawdę przepraszam, jeśli kogoś obraziłem, to byłoby okropne. Nie tego chciałem. Właściwie to chciałem być szczery – tłumaczył Hunt. Szkoda, że kochliwy noblista nie zauważył, że w heteronormatywnej rzeczywistości do zakochania potrzebne są dwie płcie. Szkoda, że nie zauważył, że to może mężczyźni powinni zostać odsunięci od pracy naukowej. W seksownym fartuchu i władczo trzymając pipetę mogą rozpraszać ciężko pracujące naukowczynie. Przecież Hunt przyznał, że i jemu szaleją hormony. A co w przypadku osób homoseksualnych? One mogą się zakochiwać do woli? Może należałoby zarządzić, że w laboratorium należy pracować tylko samotnie, by nie dać się porwać fali namiętności?
Laboratoria jednopłciowe
Noblista w żarcie powiedział, że postuluje o to, żeby dla dobra nauki laboratoria były podzielone ze względu na płeć. Jak to wygląda w praktyce? Magda jest biologiem molekularnym i zajmuje się badaniami w dziedzinie immunoterapii nowotworów. Przyznaje, że wypowiedź noblisty jest w jej laboratorium tematem na czasie, a z twitterową akcją w pełni się zgadza. Nigdy nie pomyślała o tym, że w laboratorium powinna być segregacja płciowa. Pracuje z siedmioma mężczyznami.
Noblista w żarcie powiedział, że postuluje o to, żeby dla dobra nauki laboratoria były podzielone ze względu na płeć. Jak to wygląda w praktyce? Magda jest biologiem molekularnym i zajmuje się badaniami w dziedzinie immunoterapii nowotworów. Przyznaje, że wypowiedź noblisty jest w jej laboratorium tematem na czasie, a z twitterową akcją w pełni się zgadza. Nigdy nie pomyślała o tym, że w laboratorium powinna być segregacja płciowa. Pracuje z siedmioma mężczyznami.
– Wydaje mi się, że z mężczyznami w zespole jest dużo łatwiej. Miałam okazję pracować wcześniej z siedmioma kobietami. To na prawdę był bardzo emocjonalny czas. Wydaje mi się, że niedomówienia i intrygi w męskim zespole pojawiają się rzadziej. Druga sprawa jest taka, że to kobiety rywalizują w takich zespołach o uwagę mężczyzn – przyznaje.
Zauważa również, że tak jak w życiu, kontakty damsko-męskie układają się inaczej, niż damsko-damskie.
– Z historiami miłosnymi bywa różnie, wiem to z autopsji. Tylko wydaje mi się, że nie jest to problem "dziewczyn z laboratoriów". Zakochujemy się w każdej pracy tak samo, od nas zależy jak profesjonalnie do tego podejdziemy. Praca w laboratorium jest często związana z przebywaniem w labie po 10 godzin dziennie, czasem i w weekendy. Jak w każdym innym miejscu pracy, ludzie spędzają ze sobą dużo czasu i w dodatku mają podobne pasje, a praca w laboratorium wymaga ogromnej pasji. Nigdy nie słyszałam o labowych uwodzicielkach! – mówi Magda.
Żart Tima Hunta nie został zrozumiany, podczas konferencji przyjęto go chłodnym milczeniem. Feministki z magazynu Vagenda twitterową akcją również chciały zażartować. Na swoim profilu tłumaczyły, że akcja powstała, by coś negatywnego obrócić w pozytywną celebrację kobiecości.
Tyle że Tim Hunt jest naukowcem, który najwyraźniej nie rozumie współczesnych mediów. To dobrze, że w końcu zauważa się, że deprecjonowanie pracy kobiet idiotycznymi żartami niesie ze sobą poważne konsekwencje. Z drugiej strony, trudno nie żałować naukowca, którego spektakularna kariera została zniszczona własną bezmyślnością. Reakcja internetu na jego wypowiedź jest za mocna, a świat wirtualny nie jest wyrozumiały. Noblista miał pecha. A internet rację.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
