
Najmodniejsze miejsce w stolicy w sezonie letnim: nadwiślańska plaża. Gromadzi tłumy mieszkańców i turystów. I jak to na plaży bywa – obnaża ciała, ale i masę kiepskich zwyczajów, z których nie powinniśmy być dumni.
REKLAMA
P.S.W.G. – przynieś swoje własne grabie
Plaża nad Wisłą nieopodal Stadionu Narodowego szczyci się dwoma klubami, do których co weekend, a nawet w tygodniu ściągają tłumy: Plażową i Tematem Rzeką. Natomiast sama plaża, która je otacza jest miejscem publicznym, czyli dla wielu – kolejną przestrzenią, którą można zaśmiecić. Biały piasek, po którym w innym kraju można by z przyjemnością spacerować lub grać w siatkówkę, u nas to miejsce pełne grozy i niebezpiecznych przedmiotów. Rozkładając koc, warto mieć pod ręką grabie i worek na śmieci i posprzątać ogromne kawałki potłuczonych butelek po piwie czy winie, na które można się nadziać i poważnie skaleczyć. Nieprzyjemne są też kapsle, które mogą wbić się w skórę stóp i innych części ciała.
Plaża nad Wisłą nieopodal Stadionu Narodowego szczyci się dwoma klubami, do których co weekend, a nawet w tygodniu ściągają tłumy: Plażową i Tematem Rzeką. Natomiast sama plaża, która je otacza jest miejscem publicznym, czyli dla wielu – kolejną przestrzenią, którą można zaśmiecić. Biały piasek, po którym w innym kraju można by z przyjemnością spacerować lub grać w siatkówkę, u nas to miejsce pełne grozy i niebezpiecznych przedmiotów. Rozkładając koc, warto mieć pod ręką grabie i worek na śmieci i posprzątać ogromne kawałki potłuczonych butelek po piwie czy winie, na które można się nadziać i poważnie skaleczyć. Nieprzyjemne są też kapsle, które mogą wbić się w skórę stóp i innych części ciała.
Pety w ilościach hurtowych – to nic. Przynajmniej nie robią ran ciętych i kłutych w ciele. Podobnie jak zapalniczki, plastikowe kubki czy zużyte podpaski…
Stresujący jest też pobyt na tutejszym placu zabaw. Z tych samych powodów. Bogaty w atrakcje i całkiem spory plac zamiast być miejscem przyjaznym dzieciom, jest jednym wielkim śmietnikiem z całymi kawałkami szklanych flaszek i kapsli. Jest ich dużo więcej niż muszli nad Bałtykiem…Wybierając się więc na plac zabaw z dzieckiem, warto założyć mu pełne buty i co pięć minut wysypywać z nich piach. Stąpanie w nim boso – grozi wizytą w szpitalu!
Nimfy błotne w bieliźnie
Plaża to miejsce, gdzie eksponujemy swoje ciała i wystawiamy je do słońca. I co do tego nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Natomiast jeśli już je wystawiamy na widok publiczny, miło by było, żeby nie zakrywały ich koronkowe stringi i białe czy dawniej-białe-biustonosze. Nie dlatego, że mam coś do koronek i bielizny, ale lata temu ktoś nie bez powodu stworzył stroje kąpielowe, bikini i bermudy, które właśnie do plażowania służą. Natomiast nad Wisłą, wprost roi się od nimf błotnych, które najpierw paradują w bieliźnie, następnie się w niej – co gorsza – zanurzają w Wiśle. Wychodząc z wątpliwej czystości kąpieliska (?) ich koronki przypominają kolorystyką wojskowe moro, co wydaje się w ogóle nie przeszkadzać, bo w tych samych ubraniach krążą po kolejne piwa do baru.
Plaża to miejsce, gdzie eksponujemy swoje ciała i wystawiamy je do słońca. I co do tego nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Natomiast jeśli już je wystawiamy na widok publiczny, miło by było, żeby nie zakrywały ich koronkowe stringi i białe czy dawniej-białe-biustonosze. Nie dlatego, że mam coś do koronek i bielizny, ale lata temu ktoś nie bez powodu stworzył stroje kąpielowe, bikini i bermudy, które właśnie do plażowania służą. Natomiast nad Wisłą, wprost roi się od nimf błotnych, które najpierw paradują w bieliźnie, następnie się w niej – co gorsza – zanurzają w Wiśle. Wychodząc z wątpliwej czystości kąpieliska (?) ich koronki przypominają kolorystyką wojskowe moro, co wydaje się w ogóle nie przeszkadzać, bo w tych samych ubraniach krążą po kolejne piwa do baru.
Piwo z rana jak śmietana
Piwo to temat rzeka nad Wisłą. Nie dość, że większość z plażowiczów przynosi tutaj własne flaszki (w niezliczonych ilościach), a następnie je porzuca w dowolnych miejscach lub rozbija właśnie, jak już wyżej wspominałam, to pierwszego browara nad Wisłą niektórzy otwierają bardzo wcześnie. Jedni z tego względu, że skończyli zabawę rano i w ogóle nie poszli spać, inni, ponieważ ich „suszy”. I kiedy podobnie, jak ja wraz z rodziną i przyjaciółmi, wpadasz na plażę około 11 w sobotę, połowa plażowiczów jest mówiąc kolokwialnie – ugotowana. Pijane w sztok kobiety w różnym wieku spontanicznie zrzucają z siebie ubrania – pewnie stąd występy w bieliźnie – i przewracają się. Panowie podchmieleni jak się patrzy, prezentują tłuste brzuchy i tatuaże: chińskie litery, pistolety, orły i wyznania w stylu Kocham Anię. Klimat jak nad Bałtykiem, z tym że w wersji stołecznej.
Piwo to temat rzeka nad Wisłą. Nie dość, że większość z plażowiczów przynosi tutaj własne flaszki (w niezliczonych ilościach), a następnie je porzuca w dowolnych miejscach lub rozbija właśnie, jak już wyżej wspominałam, to pierwszego browara nad Wisłą niektórzy otwierają bardzo wcześnie. Jedni z tego względu, że skończyli zabawę rano i w ogóle nie poszli spać, inni, ponieważ ich „suszy”. I kiedy podobnie, jak ja wraz z rodziną i przyjaciółmi, wpadasz na plażę około 11 w sobotę, połowa plażowiczów jest mówiąc kolokwialnie – ugotowana. Pijane w sztok kobiety w różnym wieku spontanicznie zrzucają z siebie ubrania – pewnie stąd występy w bieliźnie – i przewracają się. Panowie podchmieleni jak się patrzy, prezentują tłuste brzuchy i tatuaże: chińskie litery, pistolety, orły i wyznania w stylu Kocham Anię. Klimat jak nad Bałtykiem, z tym że w wersji stołecznej.
Pijąc kolejne piwa i drinki ludzie przewracają plastikowe kubki, puszki i szklane butelki, więc nawet w tych przemiłych knajpkach robi się straszny bałagan i brud. Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności wyrzucenia po sobie śmieci – niedopitych czy niedojedzonych resztek. Może to wpływ procentów we krwi, ale bardziej pachnie mi to naszą polską odpowiedzialnością zbiorową. Skoro leży już kilka flaszek i plastikowych kubków na piasku, to jak dorzucę kolejną – nie zrobi to na nikim wrażenia. Jest tyle ludzi, że nikt się nie zorientuje...
Krzaki jak latryny
Podobnie jak nie jestem w stanie pojąć wyrzucania śmieci na piasek – w promieniu kilku metrów jest cała masa koszów na śmieci – tak samo nie rozumiem załatwiania potrzeb fizjologicznych w krzakach nad Wisłą. Akurat miasto wybudowało tu piękną toaletę, która jest tuż przy lokalu Plażowa. Czysta, nowoczesna i całkiem duża. Nawet jeśli jest do niej kolejka, można się doczekać, zamiast biegać po szuwarach i sikać pod drzewem. Ale to chyba jest wpisane w polski krajobraz wakacyjny podobnie jak hektolitry wypijanego piwa, które skądinąd działają przecież moczopędnie…
Podobnie jak nie jestem w stanie pojąć wyrzucania śmieci na piasek – w promieniu kilku metrów jest cała masa koszów na śmieci – tak samo nie rozumiem załatwiania potrzeb fizjologicznych w krzakach nad Wisłą. Akurat miasto wybudowało tu piękną toaletę, która jest tuż przy lokalu Plażowa. Czysta, nowoczesna i całkiem duża. Nawet jeśli jest do niej kolejka, można się doczekać, zamiast biegać po szuwarach i sikać pod drzewem. Ale to chyba jest wpisane w polski krajobraz wakacyjny podobnie jak hektolitry wypijanego piwa, które skądinąd działają przecież moczopędnie…
O wyrzucaniu własnych domowych śmieci nad Wisłą nawet nie wspomnę, bo to temat na napisanie książki. Natomiast leży w naszej polskiej naturze potrzeba usyfienia wszystkiego co ładne i zadbane, tak jakby nam było obojętne czy na spacerze wdepniemy w kupę czy postawimy stopę na czystą trawę.
Jeśli więc w kolejny weekend, wpadniecie na podobny jak ja pomysł spędzenia czasu na plaży nad Wisłą weźcie poprawkę na kilka tych rzeczy, o których wspomniałam. Albo uzbroicie się w cierpliwość, grabie i walonki, żeby nie pokaleczyć stóp od niespodzianek kryjących się w piasku, albo napijcie się kilku piw i podobnie jak cała reszta warszawiaków dobrze się bawcie nie zwracając uwagi na te „drobne” usterki. Spędzania tam jednak czasu z dziećmi gorąco nie polecam.
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
