
Jeżeli chcesz powiedzieć stop marnotrawstwu swoich kosmetyków, warto dać im drugą szansę. Zeszłoroczny krem z filtrem może nie zadziałać przeciwsłonecznie, za to być dobrym balsamem nawilżającym, a połamaną pomadkę można używać do ostatniej kropli. Zobacz, jak wykorzystać łazienkowe zapasy i zrobić z nich użytek.
REKLAMA
Patrząc na ilość kosmetyków w mojej łazience, zaczynam się powoli buntować. Na bałagan, który powstaje od ich nadmiaru, na miejsce, które zajmują, wreszcie na fakt, że używam tylko 1/5 z nich. A reszta stoi i się kurzy. I pomimo, że raz w sezonie robię kosmetyczną czystkę i nieużywane rzeczy, albo użyte kilka razy - rozdaję mamie, babci i siostrom, nadal mam ich za dużo. Choć stosuję naprawdę niewiele. Natomiast nie jestem jedyna na świecie i z tego co wiem, to większość kobiet ma podobne problemy. Chyba, że są z natury minimalistkami i od lat wierne jednemu: kremowi, zapachowi, pomadce i maskarze. Ale takich znam dwie. A reszta, podobnie jak ja – eksperymentuje.
Co można zrobić z pozostałościami po kosmetykach z zeszłego roku? To moje prywatne pomysły, z których część przejęłam po praktycznej mamie. Pomogą oszczędzić kilka groszy i miejsce w łazience. I zapobiegną bezsensownemu kupowaniu kolejnych.
Połamana szminka
Wysokie temperatury lub roztargnienie mogą sprawić, że połamiesz ulubioną szminkę. I niezależnie od tego czy jest ona firmy Dior czy najtańsza z drogerii pod domem, jeśli jej kolor był twoim ulubionym, aż żal kosmetyk wyrzucać do kosza. W perfumeriach takich jak Sephora czy Douglas warto kupić zestaw małych opakowań podróżnych i do jednego z okrągłych puzdereczek przełożyć połamaną pomadkę. I nakładać ją na usta jak wazelinę – opuszką palca, albo pędzelkiem.
Wysokie temperatury lub roztargnienie mogą sprawić, że połamiesz ulubioną szminkę. I niezależnie od tego czy jest ona firmy Dior czy najtańsza z drogerii pod domem, jeśli jej kolor był twoim ulubionym, aż żal kosmetyk wyrzucać do kosza. W perfumeriach takich jak Sephora czy Douglas warto kupić zestaw małych opakowań podróżnych i do jednego z okrągłych puzdereczek przełożyć połamaną pomadkę. I nakładać ją na usta jak wazelinę – opuszką palca, albo pędzelkiem.
Resztka fluidu w płynie
Podkład do twarzy należy co sezon zmieniać z uwagi na zmianę światła i zmianę kolorytu cery. Jeśli natomiast z końcem wiosny zostało ci mnóstwo podkładu i obawiasz się, że zepsuje się do jesieni, pobaw się w mieszanie kolorów. Wystarczy zmieszać kilka (2-3) fluidów, które masz, aby uzyskać pożądany odcień. Jest to technika, którą stosują najlepsi wizażyści na świecie, więc nie ma w niej nic dziwnego. Kiedy w kosmetyczce z zeszłych wakacji masz bardzo ciemny podkład, zmieszaj go z jaśniejszym, którego używałaś tej wiosny. Proporcje obu kolorów dobieraj do kolorytu swojej cery. Najlepiej odcień sprawdzić nakładając podkład na okolicę żuchwy. Ten idealny, nie powinien się odcinać od koloru szyi i twarzy. Ani nie być zbyt jasny, ani za ciemny.
Podkład do twarzy należy co sezon zmieniać z uwagi na zmianę światła i zmianę kolorytu cery. Jeśli natomiast z końcem wiosny zostało ci mnóstwo podkładu i obawiasz się, że zepsuje się do jesieni, pobaw się w mieszanie kolorów. Wystarczy zmieszać kilka (2-3) fluidów, które masz, aby uzyskać pożądany odcień. Jest to technika, którą stosują najlepsi wizażyści na świecie, więc nie ma w niej nic dziwnego. Kiedy w kosmetyczce z zeszłych wakacji masz bardzo ciemny podkład, zmieszaj go z jaśniejszym, którego używałaś tej wiosny. Proporcje obu kolorów dobieraj do kolorytu swojej cery. Najlepiej odcień sprawdzić nakładając podkład na okolicę żuchwy. Ten idealny, nie powinien się odcinać od koloru szyi i twarzy. Ani nie być zbyt jasny, ani za ciemny.
„Ogryzki” z mydła
Kiedy kończy się mydło w kostce wielu z nas wyrzuca jego małe resztki, bo nie da się już nimi umyć rąk i wyglądają nieestetycznie. Ale za to można je wykorzystać jako płatki mydlane. Albo wrzucić do miski, kiedy robimy pedikiur, do moczenia stóp, albo użyć jako środka do prania ręcznego. Płatki mydlane świetnie sprawdzają się w obu przypadkach.
Kiedy kończy się mydło w kostce wielu z nas wyrzuca jego małe resztki, bo nie da się już nimi umyć rąk i wyglądają nieestetycznie. Ale za to można je wykorzystać jako płatki mydlane. Albo wrzucić do miski, kiedy robimy pedikiur, do moczenia stóp, albo użyć jako środka do prania ręcznego. Płatki mydlane świetnie sprawdzają się w obu przypadkach.
Stary płyn do kąpieli/ Szampon
Płyn lub żel do kąpieli, który zdążył się zakurzyć, a my o nim dawno zapomnieliśmy można wykorzystać jako żel do odświeżania toalety. Natomiast w przeterminowanym szamponie albo jego resztkach można robić pranie ręczne.
Płyn lub żel do kąpieli, który zdążył się zakurzyć, a my o nim dawno zapomnieliśmy można wykorzystać jako żel do odświeżania toalety. Natomiast w przeterminowanym szamponie albo jego resztkach można robić pranie ręczne.
Zakurzony balsam do ciała
Nie ryzykuj nakładania go na dekolt, ramiona czy brzuch, ale śmiało używaj jako balsamu na popękane pięty. Skóra na podeszwach stóp jest najgrubsza i najtwardsza w porównaniu z resztą ciała, więc jest małe ryzyko, że taki kosmetyk jej zaszkodzi.
Nie ryzykuj nakładania go na dekolt, ramiona czy brzuch, ale śmiało używaj jako balsamu na popękane pięty. Skóra na podeszwach stóp jest najgrubsza i najtwardsza w porównaniu z resztą ciała, więc jest małe ryzyko, że taki kosmetyk jej zaszkodzi.
Filtr z zeszłego roku
Z wyjazdów często przywozimy z powrotem niedokończone kremy z filtrem. I jeżeli sięgamy po nie dopiero po upływie roku, lepiej nie ryzykować wychodzenia z nimi na skórze na słońce. Ochrona może już nie być tak wysoka, jak rok wcześniej. Związki chemiczne lub filtry mineralne w nich zawarte mogły stracić moc, a na pewno wartość SPF. Natomiast nie wyklucza to stosowania takich kosmetyków jako zwykłych balsamów do ciała po kąpieli. Jeżeli natomiast po ich użyciu skóra piecze lub swędzi, wyrzuć je natychmiast do kosza.
Z wyjazdów często przywozimy z powrotem niedokończone kremy z filtrem. I jeżeli sięgamy po nie dopiero po upływie roku, lepiej nie ryzykować wychodzenia z nimi na skórze na słońce. Ochrona może już nie być tak wysoka, jak rok wcześniej. Związki chemiczne lub filtry mineralne w nich zawarte mogły stracić moc, a na pewno wartość SPF. Natomiast nie wyklucza to stosowania takich kosmetyków jako zwykłych balsamów do ciała po kąpieli. Jeżeli natomiast po ich użyciu skóra piecze lub swędzi, wyrzuć je natychmiast do kosza.
Bronzer w kawałkach
Wakacyjny standard. Kiedy upada torba z bagażami często letnie kosmetyki kruszą się i przywozimy je w kawałkach. Co zrobić z zeszłorocznym bronzerem? Potraktować go jak kulki, a raczej kawałki bronzujące. Wystarczy przełożyć go do opakowania po pudrze sypkim lub innego pudełka, które nie jest płaskie, jak to po bronzerze w kamieniu – inaczej kosmetyk się rozsypie. A zamiast nakładać gąbeczką, używać pędzla do różu ze ścięta końcówką.
Wakacyjny standard. Kiedy upada torba z bagażami często letnie kosmetyki kruszą się i przywozimy je w kawałkach. Co zrobić z zeszłorocznym bronzerem? Potraktować go jak kulki, a raczej kawałki bronzujące. Wystarczy przełożyć go do opakowania po pudrze sypkim lub innego pudełka, które nie jest płaskie, jak to po bronzerze w kamieniu – inaczej kosmetyk się rozsypie. A zamiast nakładać gąbeczką, używać pędzla do różu ze ścięta końcówką.
Niedokończone perfumy
Jeśli zapach nudzi ci się po zużyciu niecałych 50 ml, witaj w klubie! Jestem jedną z osób, którą perfumy bardzo szybko zaczynają męczyć na własnej skórze lub przestają mi się zwyczajnie podobać. Oczywiście można je dać mamie czy przyjaciółce, ale czasem głupio jest wręczyć komuś nawet bliskiemu do połowy zużyty flakonik. Zamiast rozdawnictwa, można opcjonalnie używać go jako zapachu do łazienki. Odświeżacza powietrza.
Jeśli zapach nudzi ci się po zużyciu niecałych 50 ml, witaj w klubie! Jestem jedną z osób, którą perfumy bardzo szybko zaczynają męczyć na własnej skórze lub przestają mi się zwyczajnie podobać. Oczywiście można je dać mamie czy przyjaciółce, ale czasem głupio jest wręczyć komuś nawet bliskiemu do połowy zużyty flakonik. Zamiast rozdawnictwa, można opcjonalnie używać go jako zapachu do łazienki. Odświeżacza powietrza.
Krem na podrażnione sutki
Krem Mustela, który ma ratować matki karmiące przed popękaną, podrażnioną skórą, genialnie sprawdza się kiedy już nie karmisz, jako… wazelina do ust. Jest tak delikatny i pozbawiony zapachu, koloru i całej niepotrzebnej chemii, że jeszcze nie znalazłam lepszej. Oczywiście nie jest to najtańsza z opcji (polecam w zamian krem do ust Tisane z kiosku, za kilka złotych), ale jeśli nie planujesz w najbliższym czasie zostać mamą, a masz zapasy tego balsamu, śmiało używaj go do pielęgnacji ust. Docenisz jego łagodne działanie!
Krem Mustela, który ma ratować matki karmiące przed popękaną, podrażnioną skórą, genialnie sprawdza się kiedy już nie karmisz, jako… wazelina do ust. Jest tak delikatny i pozbawiony zapachu, koloru i całej niepotrzebnej chemii, że jeszcze nie znalazłam lepszej. Oczywiście nie jest to najtańsza z opcji (polecam w zamian krem do ust Tisane z kiosku, za kilka złotych), ale jeśli nie planujesz w najbliższym czasie zostać mamą, a masz zapasy tego balsamu, śmiało używaj go do pielęgnacji ust. Docenisz jego łagodne działanie!
Pozostałe kosmetyki związane z okresem ciąży i wczesnym macierzyństwem, też warto zużyć. Wszelkie kremy przeciw rozstępom bardzo dobrze nawilżają i natłuszczają skórę, więc można kontynuować ich stosowanie (o ile w ogóle masz jako młoda matka czas, żeby cokolwiek we własną skórę wetrzeć). Z kremami do ujędrniania biustu bym nieco uważała, szczególnie jeśli jeszcze karmisz dziecko. Nie trzeba ich wyrzucać. Mogą postać na półce i poczekać.
Dawne cienie i kredki
O tych mogę śmiało powiedzieć, że są niemal niezniszczalne. Mają najdłuższy termin przydatności i można ich używać bez końca. Nawet jeśli jesteś znudzona kolorem cieni czy kredki, schowaj je do szafki. Być może turkus za rok będzie kolorem, którego zapragniesz na wakacjach w Barcelonie, a zimowy fiolet wykorzystasz szykując się na wielką imprezę. Natomiast warto raz do roku robić przegląd i oddawać koleżankom czy kuzynkom kolory, których jesteś pewna, że już nie użyjesz, bo wyrosłaś z kanarkowego żółtego czy szalonej fuksji (tę zresztą jeśli masz w palecie cieni możesz wykorzystać jako róż do policzków). Ale moim zdaniem takie kosmetyki warto trzymać, bo nigdy nie wiadomo czy nie zdarzy się okazja, żeby po nie sięgnąć…
O tych mogę śmiało powiedzieć, że są niemal niezniszczalne. Mają najdłuższy termin przydatności i można ich używać bez końca. Nawet jeśli jesteś znudzona kolorem cieni czy kredki, schowaj je do szafki. Być może turkus za rok będzie kolorem, którego zapragniesz na wakacjach w Barcelonie, a zimowy fiolet wykorzystasz szykując się na wielką imprezę. Natomiast warto raz do roku robić przegląd i oddawać koleżankom czy kuzynkom kolory, których jesteś pewna, że już nie użyjesz, bo wyrosłaś z kanarkowego żółtego czy szalonej fuksji (tę zresztą jeśli masz w palecie cieni możesz wykorzystać jako róż do policzków). Ale moim zdaniem takie kosmetyki warto trzymać, bo nigdy nie wiadomo czy nie zdarzy się okazja, żeby po nie sięgnąć…
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
