
Premier Kopacz całując sygnet papieża Franciszka uruchomiła odwieczną dyskusję, w której wiara ściera się z rolą urzędnika państwowego. Protokół dyplomatyczny takiego gestu nie wymaga, a mimo to szefowa rządu uhonorowała symbol papieskiej władzy. Nie brak głosów, że w ten sposób przedłożyła wyznanie i obyczaj nad polską Konstytucję.
Pierścień niezgody Zdjęcia Kopacz i jej doradcy Michała Kamińskiego, którzy całują papieski Pierścień Rybaka, od kilku dni krążą po sieci. Najczęściej z kpiącymi komentarzami, które zestawiają zachowanie polskiej premier z postawą Angeli Merkel czy Baracka Obamy. Oni podczas wizyty w Watykanie poprzestali na uścisku dłoni papieża. Zresztą nie tylko. Papieskiego pierścienia nie całował także poprzednik Kopacz, były premier Donald Tusk. W materiale z wizyty u Franciszka, która miała miejsce rok temu, widać, że Tusk zachował się tak jak przywódcy Niemiec i USA. Po prostu przywitał się z papieżem.
Jak ocenić postawę Kopacz? Stanowisko sporej części komentatorów dobrze oddaje twitterowy wpis politologa dr. Olgierda Annusewicza. "Szef rządu świeckiego państwa nie powinien całować w pierścień głowy państwa kościelnego. Niech się umówi na prywatną audiencję i wtedy może całować w swoim imieniu. A nie państwa" – napisał.
W przypadku Kopacz jest to o tyle zaskakujące, że obecna władza przynajmniej na pozór dystansuje się od Kościoła i deklaruje przywiązanie do zasady świeckości państwa. Podobnego gestu można byłoby się prędzej spodziewać ze strony prezydenta czy premiera np. z PiS. Już jeden identyczny zresztą mieliśmy. W 2006 roku papieski pierścień na palcu Benedykta XVI całował premiera Kazimierz Marcinkiewicz. Teraz zobaczyliśmy całującą pierścień i niemal klęczącą przed Ojcem Świętym premier i szefową Platformy Obywatelskiej.
Protokół i życie – To wyjątkowo delikatna sprawa – odpowiada na pytanie o ten gest Kopacz dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego. Jak podkreśla, bardzo trudno rozważać tę kwestię w kategoriach: "powinna czy nie powinna"? – Protokół dyplomatyczny nie definiuje tego momentu kontaktu papieża z dostojnikiem innego państwa. W przypadku Kopacz wyglądało to tak, jakby zrobiła to odruchowo, motywowana wiarą i potrzebą serca. Niewątpliwie jest to element, który przez część społeczeństwa może być odebrany jako mieszanie ról – komentuje.
Sibora przekonuje, że jeśli patrzeć na zachowanie Kopacz tylko przez pryzmat prawa, rzeczywiście wydaje się ono nieodpowiednie. Tyle że praktyka rozmija się z teorią nie tylko w tym przypadku.
dr Janusz Sibora
"Uszanowanie boskiej władzy" Kopacz ma też spore grono obrońców, którzy nie widzą w jej zachowaniu niczego niestosownego. I nie chodzi tylko o to, o czym stale przekonuje katolicka prawica – że poseł, minister czy premier nie przestaje być katolikiem i ma prawo manifestować wiarę.
Jak tłumaczy w rozmowie z naTemat Konrad Sawicki, publicysta miesięcznika "Więź", całuje się nie papieża, tylko pierścień. A ten jest symbolem tzw. sukcesji apostolskiej, czyli "zaświadcza, że noszący ten pierścień biskup Rzymu w prostej linii jest następcą św. Piotra, którego sam Jezus wybrał na skałę Kościoła".
– Zatem pierścień mówi, że papież posiada władzę od samego Boga. Całując pierścień, oddajemy hołd nie tyle konkretnemu człowiekowi, co boskiej władzy trwającej w Kościele od 2 tysięcy lat. Całujący tak jakby uznawał, że wierzy w tę Bożą obecność manifestowaną w Kościele katolickim – ocenia.
Konrad Sawicki
Sawicki porównuje tradycję całowania pierścienia do polskiego zwyczaju całowania kobiety w rękę. Mimo że niektórzy od tego odchodzą, wciąż się ją kultywuje. – Gdy prezydent lub premier jednego kraju całuje w rękę przykładowo panią premier innego kraju, nie oznacza to w żaden sposób okazania poddaństwa, tylko wyraz szacunku. Tak odbierajmy też gest Ewy Kopacz – proponuje.
Dodaje jednak, że Kopacz popełniła błąd przyklękając przy całowaniu pierścienia. Bo "wystarczyło się schylić".
Nie "jątrzyć" Faktem jest, że tradycja całowania papieskiego sygnetu trwa i jest praktykowana przez wielu przywódców. Pierścień na palcu Jana Pawła II całowali np. Jaser Arafat i były hiszpański premier Jose Maria Aznar. Są jednak postawy, które wyznaczają przeciwny kierunek.
Dr Sibora podaje przykład uroczystości objęcia tronu przez króla Hiszpanii. – W parlamencie katolickiej Hiszpanii można było zobaczyć wystawione koronę i berło. Zniknął jednak krucyfiks, który wcześniej był obecny. Dlaczego? Sam król na tyle mądrze to zmodyfikował, by nie jątrzyć, nie wywoływać niepotrzebnych kontrowersji. Być może z tego wzoru powinni czerpać polscy dygnitarze, którzy chcą realizować zasadę świeckości państwa – podsumowuje ekspert.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
