
Obawiam się reakcji na treść jego encykliki, która będzie być może bardziej bioetyczną niż ekologiczną.
REKLAMA
Najpierw o moim strachu. Potem o tym dlaczego to ma być encyklika bioetyczna. Nie wszystkie środowiska, nawet nie wszyscy moi znajomi akceptują w pełni postawę i przepowiadanie głowy Kościoła katolickiego. Przez lata przyzwyczailiśmy się, że papież pochodzący z kraju nad Wisłą ze swoim przesłaniem odpowiadał naszym oczekiwaniom. Nawet jak mówił o kwestiach trudnych i złożonych – biliśmy mu brawo.
Spojrzeć na świat globalnie
Tymczasem papież Franciszek reprezentuje kościół bardziej globalny. Jego dziedzictwo kulturowe sprawiło, że znaleźliśmy się na peryferiach, niektórzy przecierając z niedowierzaniem oczy odkryli, że nasze polskie problemy nie są najważniejsze na świecie i w Kościele, mało tego – że nawet problemy europejskie nie stanowią już głównego wątku zainteresowania papieża z Argentyny.
Tymczasem papież Franciszek reprezentuje kościół bardziej globalny. Jego dziedzictwo kulturowe sprawiło, że znaleźliśmy się na peryferiach, niektórzy przecierając z niedowierzaniem oczy odkryli, że nasze polskie problemy nie są najważniejsze na świecie i w Kościele, mało tego – że nawet problemy europejskie nie stanowią już głównego wątku zainteresowania papieża z Argentyny.
Zachęcam do towarzyszenia temu wydarzeniu, aby odnowić swoją wrażliwość na degradację środowiska naturalnego, ale również w celu odzyskania go na własnych terytoriach.
Dodał, że dokument będzie skierowany do wszystkich. Wezwał do modlitwy, aby ludzie mogli przyjąć orędzie tam zawarte i wzrastać w odpowiedzialności za wspólny dom, który powierzył nam w zarządzanie Stwórca.
Agresja i niezrozumienie
Martwię się, że część środowisk katolickich nie przyjmie z otwartością i radością treści nowej encykliki. Przecież negatywne reakcje wywołały obrady ostatniego synodu biskupów na temat rodziny. Wystarczyło poczytać wypowiedzi niektórych publicystów katolickich, żeby łapać się za głowę – komentarze pod ich wpisami były często niestety już nie do udźwignięcia. Było w nich tyle agresji co i niezrozumienia.
Agresja i niezrozumienie
Martwię się, że część środowisk katolickich nie przyjmie z otwartością i radością treści nowej encykliki. Przecież negatywne reakcje wywołały obrady ostatniego synodu biskupów na temat rodziny. Wystarczyło poczytać wypowiedzi niektórych publicystów katolickich, żeby łapać się za głowę – komentarze pod ich wpisami były często niestety już nie do udźwignięcia. Było w nich tyle agresji co i niezrozumienia.
Należy przypuszczać, że odniesienie się papieża Franciszka tak szeroko do kwestii ekologicznych – albo bioetycznych, co za chwilę wyjaśnię, może spowodować niezrozumienie i ostrą krytykę w pewnych kręgach. A przecież mówienie o ekologii jest potrzebne także, a może i zwłaszcza w obrębie Kościoła. Dzisiaj jest ono wręcz niezbędne. Powinno być obecne w przepowiadaniu kaznodziejów i homiletów, powinno być obecne w toku studiów teologicznych i filozoficznych. Domaga się szerokiej i uczciwej debaty także na płaszczyźnie personalizmu. Bo przecież dla wierzących zwierzęta są tuż za człowiekiem w dziele stworzenia. O wyjątkowym znaczeniu zwierząt i przeznaczeniu roślin w wielu miejscach mówi Stary i Nowy Testament. A św. Franciszek w swej prostocie zachwyt nad stworzeniem zaczerpnął od samego Jezusa z Nazaretu.
Polski węgiel zagrożony?
Jak zareagujemy, gdy przeczytamy w encyklice, że gospodarczy interes narodowy oparty na wydobyciu np. węgla należy zastępować odnawialnymi źródłami energii? Że myślenie tylko o własnych korzyściach i własnym interesie w oderwaniu od odpowiedzialności globalnej jest grzechem? Przecież to może zabrzmieć jak uderzenie w nas, Polaków. A jednak prawdą jest, że nikt nie ma prawa do nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych, ani też do tego by degradować środowisko naturalne spalinami, gazami, zanieczyszczeniami i przez stosowanie przestarzałych technologii w przemyśle. Jak przyjmiemy tego typu wypowiedź – bo należy się jej przecież spodziewać?
Polski węgiel zagrożony?
Jak zareagujemy, gdy przeczytamy w encyklice, że gospodarczy interes narodowy oparty na wydobyciu np. węgla należy zastępować odnawialnymi źródłami energii? Że myślenie tylko o własnych korzyściach i własnym interesie w oderwaniu od odpowiedzialności globalnej jest grzechem? Przecież to może zabrzmieć jak uderzenie w nas, Polaków. A jednak prawdą jest, że nikt nie ma prawa do nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych, ani też do tego by degradować środowisko naturalne spalinami, gazami, zanieczyszczeniami i przez stosowanie przestarzałych technologii w przemyśle. Jak przyjmiemy tego typu wypowiedź – bo należy się jej przecież spodziewać?
Pewnie pojawią się też głosy, obym się jednak mylił, że papież mówi o ochronie środowiska, o trosce o zwierzęta i rośliny, a mało mówi o aborcji i całkowicie pomija kwestię in vitro.
Nauka o przetrwaniu
Tymczasem bioetyka to coś więcej niż tylko kwestie biomedyczne takie jak stosowanie metod in vitro, badania preimplantacyjne, antykoncepcja, aborcja, transplantacje i eutanazja. Bioetyka to przede wszystkim nauka o przetrwaniu. Bioetyka to nauka globalna o przetrwaniu człowieka i wszystkich istot na Ziemi. Niestety obdarliśmy ją z tego pierwotnego, szerokiego i właściwego rozumienia. Przy czym tak pojęta bioetyka, która w Polsce uprawiana jest przez garstkę naukowców, nie wyklucza spraw dotyczących bezpośrednio samego człowieka, który może być zagrożony zastosowaniem niektórych technik biomedycznych.
Tymczasem bioetyka to coś więcej niż tylko kwestie biomedyczne takie jak stosowanie metod in vitro, badania preimplantacyjne, antykoncepcja, aborcja, transplantacje i eutanazja. Bioetyka to przede wszystkim nauka o przetrwaniu. Bioetyka to nauka globalna o przetrwaniu człowieka i wszystkich istot na Ziemi. Niestety obdarliśmy ją z tego pierwotnego, szerokiego i właściwego rozumienia. Przy czym tak pojęta bioetyka, która w Polsce uprawiana jest przez garstkę naukowców, nie wyklucza spraw dotyczących bezpośrednio samego człowieka, który może być zagrożony zastosowaniem niektórych technik biomedycznych.
Po raz pierwszy terminu bioetyka użył Van Rensselaer Potter w 1970 r. w artykule: Bioetyka. Nauka o przetrwaniu. Rok później wydał książkę zatytułowaną: Bioetyka. Most ku przyszłości. Tam zawarł program naukowy, jakiego wcześniej w świecie nauki nie było. V.R. Potter (1911-2001) był onkologiem holenderskiego pochodzenia. Pracował i publikował w USA. Porzucił praktykę medyczną na rzecz tworzenia tej nowej dyscypliny naukowej. Zdefiniował bioetykę jako nową dyscyplinę złożoną z wiedzy biologicznej oraz wiedzy z zakresu systemu ludzkich wartości.
Miała się stać nauką o przetrwaniu człowieka i pozostałych istot żywych. Wielokrotnie podkreślał, że człowiek nie jest władcą absolutnym na Ziemi, że nie żyje na niej sam. W toku swych badań skoncentrował się na przyszłych pokoleniach ludzkich, które także mają prawo do korzystania zasobów i piękna naszej planety. Podkreślał, że wszystkie rośliny i zwierzęta są jednakowo ważne dla stabilności i równowagi ekosystemu, a każde nieodpowiedzialne zachowanie człowieka może natomiast zagrozić nie tylko konkretnym gatunkom roślin i zwierząt, ale w konsekwencji również jemu samemu.
Potter stawiał pytanie o postawę obywatelską, o świadomość i stosunek ludzi wobec podejmowanych decyzji politycznych, często oderwanych od wiedzy biologicznej. Biorąc pod uwagę główne założenia ojca bioetyki – należy przypuszczać, że w podobnym tonie wypowie się na kartach encykliki papież Franciszek.
Encyklika papieża Franciszka ma szansę stać się głosem miłosierdzia skierowanym wobec każdej istoty żywej, wobec ludzi, zwierząt i wszystkiego, co żyje. Wszystkiego, co uczynił Bóg i nazwał dobrym.