Zbigniew Stonoga próbuje szokować nowym nagraniem i publikacją rozszerzonej wersji zdobytych akt prokuratorskich.
Zbigniew Stonoga próbuje szokować nowym nagraniem i publikacją rozszerzonej wersji zdobytych akt prokuratorskich. Fot. YouTube.com/Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga zapowiadał na wtorkowy wieczór "zakończenie afery podsłuchowej" i wielu spodziewało się, że zrobi to z rozmachem równym temu, jak kolejny rozdział tej historii zapoczątkował. Najnowsze nagranie Stonogi wyczekiwane przez setki tysięcy jego zwolenników raczej nie przyniesie jednak skutków podobnych do tego, co publikacja pierwszych akt.

REKLAMA
Choć akta Zbigniew Stonoga publikuje i tym razem. Przekonuje on, że "znalazł na chińskim serwerze" już wszystkie dokumenty znajdujące się w rękach prokuratury prowadzącej postępowanie w sprawie podsłuchiwania wysokich rangą polityków i biznesmenów. W skompresowanej wersji są one aktualnie dostępne na jednym z popularnych polskich serwisów do hostingu plików.
Na prawie półgodzinnym nowym nagraniu na YouTube Zbigniew Stonoga najwięcej czasu poświęca tymczasem odczytywaniu zeznań biznesmena Marka Falenty, który miał zlecić warszawskim kelnerom zakładanie podsłuchów w salonikach dla VIP-ów.
Stonoga emocjonuje się faktem, iż Falenta opisuje swoje kontakty z oficerami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura śledczego. Na tej podstawie nowy lider tzw. antysystemowców sugeruje, iż to polskie służby pomogły dobrać sprzęt, którym posłużyli się kelnerzy restauracji "Sowa & Przyjaciele", "Amber Room" i "Osteria".
Zbigniew Stonoga we wtorek stanowczo podkreślił też, że "wszystko, co robi, robi w ramach uprawnień redaktora naczelnego Gazety Stonoga". - Waga zeznań poszczególnych osób, to jest ogromny interes społeczny. Wymagający tego, by kierować się stanem wyższej konieczności - tłumaczy się polityk.