
– Ruch Kukiza to efekt tego, że partie tak odcedziły się od społeczeństwa, że powstało zjawisko, które trzeba raczej odnosić do życia zwierząt. Wszystkie partie są sztucznymi potworami, które istnieją same dla siebie. Każdy człowiek w takiej sytuacji dostaje szału i taki układ rozwala – mówi w "Bez autoryzacji" senator Kazimierz Kutz.
REKLAMA
Przeglądając media można odnieść wrażenie, jakby już pogrzebano Platformę Obywatelską. O rekonstrukcji rządu pisze się np., że to "pudrowanie trupa". Słusznie?
Na razie nic nie wiadomo. Wydaje mi się, że kryteria, nawyki i stereotypy patrzenia na aktualne życie polityczne są wątpliwe. Zbyt szybko skreśla się Platformę. W te kilka miesięcy wiele może się zmienić. Kluczowe jest oczywiście pojawienie się tej wielkiej siły, czyli ruchu Pawła Kukiza. Jeśli Kukiz wejdzie do parlamentu, rozwali dzisiejszy układ. Myślę, że wtedy zrewidowane też zostanie myślenie o uprawianiu polityki w Polsce. Wszyscy myślą dziś partyjniackimi nawykami, szczują jeden na drugiego. Zanosi się na zmianę.
Dosyć idealistyczne podejście. Czy to znaczy, że przychylnym okiem patrzy pan na inicjatywę Kukiza?
To nie ma znaczenia, bo siła tej inicjatywy jest faktem. Ja uważam, że do tego musiało dojść. Partie tak odcedziły się od społeczeństwa, że powstało zjawisko, które trzeba raczej odnosić do życia zwierząt. To jest bunt przeciwko przesyceniu partyjnego zła. Nasze wszystkie partie są sztucznymi potworami, które istnieją same dla siebie. Człowiek w takiej sytuacji dostaje szału i rozwala taki układ.
Czołową reprezentantką tego układu jest Platforma. A to oznacza, że Kukiz w pierwszej kolejności właśnie jej zagraża i że nie bez powodu przewiduje się śmierć PO.
Ewidentnie za najbardziej winną uznaje się Platformę. To przez to, że tyle lat rządziła z techniką "ciepłej wody w kranie". Z Polski zrobiło się zastygłe bajoro, a ludzie chcą, żeby coś się działo. To, że najbardziej ukarana jest PO, nie oznacza, że nie ma szansy. Ma ostatnią szansę, żeby wziąć lekcję i starać się, by partia nie została zmieciona z powierzchni. Mimo wszystko, w Platformie są najbardziej wartościowi ludzie, którzy po prostu powinni wziąć się do roboty.
Co Platforma może zrobić przez te cztery miesiące przy takich, a nie innych społecznych nastrojach, przy słabym przywództwie Ewy Kopacz?
Te rzekomo negatywne "społeczne nastroje" to zbiorowe chciejstwo ludzi, którzy nie lubią Platformy. A za tym chciejstwem trwa intensywna propaganda i praca PiS-u. Rzecz jest taka: PO ma w tej chwili dwóch wrogów: Kukiza i Kaczyńskiego. Jest w stanie silnego stresu i największego niebezpieczeństwa w historii. Dlatego myślę, że to niebezpieczeństwo może spowodować, że oni wszyscy zmienią swój stosunek do przynależności do partii, że staną się czynnymi, aktywnymi uczestnikami życia publicznego – żeby uratować siebie i "firmę", która cieszyła się w Polsce sporym uznaniem.
A jeśli Platforma przegra?
Jeśli PO padnie, będzie powtórka z ciemnoty. Polska będzie nie tylko prawicowa, bo szczególnym niebezpieczeństwem jest kumulacja energii PiS i Kukiza. To jest wielki balon narodowej energii. A każda prawica lubi rządzić ludźmi i się nad nimi znęcać.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
