Wesela, komunie i chrzciny to imprezy sprzyjającej towarzyskim faux pas...
Wesela, komunie i chrzciny to imprezy sprzyjającej towarzyskim faux pas... Fot. Richard Gifford / http://bit.ly/1LfjlGA / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Ciekawskie ciotki, dociekliwe babcie i wścibscy koledzy z liceum na spotkaniach rodzinnych czy towarzyskich potrafią nie tylko nadepnąć na odcisk, ale i zadać poważny ból. Których pytań nie wypada zadawać, bo są zbyt osobiste? Jakich tematów nie powinniśmy poruszać, żeby nikogo nieopatrznie nie zranić?

REKLAMA

1. Dlaczego nie macie jeszcze dzieci?

logo
Babcie i dziadkowie często zadają niewygodne pytania. Ale im można to wybaczyć! Fot. Katina Rogers / http://bit.ly/1IkpHON / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Jeden ze szlagierów weselnych, komunijnych i imieninowych. Dlaczego nie zadawać tego pytania? Być może para nie może mieć dzieci, choć bardzo o tym marzy. Albo stara się od lat, ale kilka razy doszło do poronienia czy nieudanych prób invitro. A może jest to wewnętrzne źródło konfliktu między małżonkami: on chce, ona nie jest gotowa. Ile osób tyle historii, więc dociekanie czemu nie mają potomstwa jest co najmniej niegrzeczne i może wywołać łzy u kobiety, która o niczym innym nie marzy lub mężczyźnie, który chciałby nauczyć syna jazdy na rowerze, a nie ma na to szans. To pytanie jest po prostu zawsze złe i nie na miejscu. Wybaczyć można jedynie pradziadkom, których sędziwy wiek tłumaczy zaciekawienie i brak ogłady.

2. Ostatnio bardzo pan przytył, co się stało?

logo
Sugerowanie komuś, że przytył jest niegrzeczne. Zawsze. Fot. Tim Menzies / http://bit.ly/1BmG3ct / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Pytanie z tezą, czyli klasyka gatunku. Skoro przytył, prawdopodobnie ma tego świadomość. Chociażby po odbiciu w lustrze czy przyciasnej garderobie. Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, kiedy starsza kobieta wypomniała młodszemu znajomemu mężczyźnie, że kiedy się poprzednio widzieli nie miał takiego wielkiego brzucha i był znacznie szczuplejszy... Nie wiedziałam gdzie się schować i co zrobić.
Chłopak zmieszał się jak koktajl w blenderze, zrobił się cały czerwony, powiedział do widzenia i poszedł. Tak się składa, ze problemy z wagą – zwłaszcza kiedy dotyczą nadwagi – są tematem drażliwym. Tycie nie zawsze jest wywołane dobrym apetytem na fast food i kotlety, ale czasami ma związek z chorobą. Dlatego nawet jeśli widzimy, że ktoś się zaokrąglił, nie komentujmy.

3. Gratuluję ciąży, widzę, że brzuszek już duży…

logo
Gratulacje ciąży czasem mogą być przyczyną niezręcznej sytuacji. Nie zawsze zaokrąglony brzuch świadczy o stanie błogosławionym. Fot. Fot. Jack / http://bit.ly/1TtzE5g / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq

Mam dwie koleżanki o budowie typu „jabłko”. Mają szczupłe nogi, brak talii i fałdki w pasie. Nie wiem ile razy zbierały już gratulacje z powodu stanu błogosławionego, ale powinny mieć w tym momencie co najmniej kilkoro dzieci na koncie. Zresztą nie raz ktoś uprzejmy ustąpił im obu miejsca w tramwaju czy autobusie... Okrągły, wystający brzuszek nie zawsze jest objawem ciąży, ale może mieć związek chociażby ze wzdęciami. Śpieszenie z gratulacjami może wywołać dziwną niewygodną ciszę…

4. Taka śliczna, a ciągle sama. Nadal nie masz faceta?

logo
Najgorsze pytanie jakie może usłyszeć samotna kobieta... Fot. Tamas Ring / http://bit.ly/1JTxJ78 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
To trochę jakby zapytać: co jest z tobą nie tak? Dobre, choć zupełnie niewłaściwe pytanie. Można je zadać ewentualnie terapeucie danej osoby, choć obowiązuje go tajemnica zawodowa. Ale nie zawsze samotne i piękne kobiety są same z wyboru. Podobnie jak przystojni mężczyźni.
Niejednokrotnie wynika to z tego, ze nie trafili na tę właściwą osobę, a nie chcą wiązać się z byle kim. Albo doznali zawodu miłosnego i cierpią. A może ostatni związek był tak toksyczny, że do tej pory wychodzą z głębokiej depresji? A może cierpią na problem cywilizacyjny i nie mają gdzie i kiedy tego partnera czy partnerki poznać: siedzą do wieczora w pracy, a w weekendy spotykają się ze starymi znajomymi i nie ma miejsca na nowe kontakty? Zadając to pytanie dosłownie pastwimy się nad taką osobą. Zupełnie inaczej jest gdy sam czy sama zaczyna rozmowę: nie mogę nikogo odpowiedniego poznać czy znasz jakiegoś wartościowego wolnego faceta? Wtedy to zmienia postać rzeczy.

5. Boże, jaki biedny jesteś z tym trądzikiem! Cały wysypany!

logo
Trądzik to wystarczający powód do zmartwień dla osoby nim dotkniętej, żeby jeszcze jej dokuczać Fot. Caitlin Regan / http://bit.ly/1FmeUBq / CC - BY / http://bit.ly/1enajdm
To najgorsze co można zrobić osobie, która ma problemy z cerą. Na pewno o nich wie, bo codziennie ogląda siebie w lustrze i na pewno z nimi walczy, albo w gabinecie dermatologicznym, albo u endokrynologa. Trądzik, egzema czy wyprysk kontaktowy odbierają ludziom pewność siebie i są wystarczającym kompleksem, żeby jeszcze o nich wspominać i je na głos komentować. Nikt ciebie o zdanie nie pytał, a jeśli koniecznie już chcesz zagadać, zapytaj o coś miłego, a nie wstydliwego.

6. Jak pięknie wyglądasz, jak nie ty!/ Jak ładnie wyglądasz, nie poznałem cię!

logo
Komplement czy obelga? Trudno powiedzieć. Fot. Funbobseye / http://bit.ly/1QDIPRA / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Prawdopodobnie każdy z nas słyszał to przynajmniej raz w życiu. I za każdym razem nie wiadomo co powiedzieć. Może: za to ty wyglądasz tak samo beznadziejnie za każdym razem, jak się widzimy. Albo: a tobie natomiast przydałaby się lekka metamorfoza, może dietka? Na niewłaściwy komplement o wątpliwej intencji najlepiej odbić piłeczkę. Może nieco grzeczniej niż zasugerowałam…

7. Jeśli tak dalej będziesz chudła to popadniesz w anoreksję!

logo
Czasami odechciewa nam się jeść, kiedy słyszymy jak bardzo wychudliśmy... Fot. David Morris / http://bit.ly/1R8w5gH / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Najczęstsze zdanie „życzliwych” koleżanek i tak zwanych przyjaciółek, zwykle kobiet, które same mają problemy z wagą. I za każdym razem kiedy schudniesz zauważają to gremialnie i robią z tego wielką hecę, jakbyś popełniała jakiś czyn haniebny. Każdy ma prawo do bycia chudym czy grubym. Jeśli dobrze się czujesz w swojej skórze i nie wynika ona z choroby, wara od takich komentarzy. Natomiast jeśli chorujesz, tym bardziej zdanie jest nie na miejscu.

8. A Marysi widzę, że apetyt jak zwykle dopisuje! / Czemu ta Marysia nic nie je?

logo
- Apetyt dopisuje? - po takim pytaniu z tezą nie wiadomo czy zjeść babeczkę czy nią cisnąć. Fot. Melissa Sjostrom / http://bit.ly/1fgI9Rt / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Uwielbiam takie komentarze! Na imprezach rodzinnych to przebój przy stole. Miałoby się ochotę powiedzieć: wsadź nos w swój sos. Naprawdę to, ile jemy jest naszą indywidualną sprawą, podobnie jak to czy jesteśmy na diecie, albo czy nam w ogóle smakuje. Zawsze w moim domu komentuje się kiedy ktoś zjada mniejsze porcje, albo odmawia deseru, choć obiad składa się z trzech dań i przystawki. To naprawdę męczące i wcale nie poprawia apetytu. Natomiast komentarze o dopisującym apetycie są - zdaje się - wredne, jakbyśmy komuś żałowali makaronu czy zupy.

9. Kiedy ten Maciek w końcu cię poprosi o rękę?

logo
Czasami podchmielony kumpel potrafi zadać cios poniżej pasa. Fot. Tom Small / http://bit.ly/1Lfkgqo / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
No kiedy? Nie wiem, może zapytaj Maćka? Narzeczone czy dziewczyny są często w trudnej sytuacji, jeśli od lat tworzą stały związek, a partnerowi nie spieszy się do ołtarza. Owszem, zdarzają się pary, które razem decydują, że nie chcą mieć ślubu z różnych względów i wówczas takiej upierdliwej osobie można odpowiedzieć argumentami przeciw instytucji małżeństwa, historiami rozwodów w rodzinie i przemocy domowej po ślubie. Bez ograniczeń. Ale z drugiej strony, być może pytanie zadawane jest osobie, która tego ślubu bardzo pragnie, ale nie chce wymusić na facecie wręczenia pierścionka i deklaracji, których sam nie jest pewien. Lepiej więc to przemilczeć niż drążyć.

10. Może ci umyję podłogę, bo widzę, że nie zdążyłaś…

logo
Teściowe i matki potrafią dorzucić do pieca w najmniej odpowiednim momencie. Fot. Tamas Ring / http://bit.ly/1J4jbBx / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Klasyka w wydaniu mam i teściowych. Nic bardziej nie złości kobiety, która kocha swoje mieszkanie jak fakt, że ktoś jej wytyka brak czystości tego lokum. Być może pięć minut temu wróciła z dzieckiem ze spaceru i wysypał z butów połowę zawartości piaskownicy. Albo stało się sto innych nieprzewidzianych rzeczy. Być może siedziała do nocy i prasowała koszule swojemu mężowi. Jeśli mamy mają ochotę pomóc, mogą podarować sobie złośliwości, wziąć mop i zrobić to bez słów. Sugerowanie braku czystości jest przykre, nawet jeśli wynika z troski.

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl