Komentatorom nie przeszkadza, że PiS wykorzystuje w swojej kampanii wyborczej dzieci.
Komentatorom nie przeszkadza, że PiS wykorzystuje w swojej kampanii wyborczej dzieci. Fot. twitter.com/pis_org_pl

Sztab Bronisława Komorowskiego słusznie został skrytykowany za wykorzystanie dzieci w kampanii wyborczej. Kiedy to samo zrobiła Beata Szydło i PiS nikt nie protestował, a jakiekolwiek głosy krytyki były kwitowane porównaniami do Urbana i personalnymi wycieczkami.

REKLAMA
Moralność Kalego to jedna z podstawowych umiejętności, jakie musi nabyć polityk. Ale wyznają ją też dziennikarze i komentatorzy. Pokazuje to kampanijny objazd Beaty Szydło, którą w Karniewie na Mazowszu powitał dziecięcy zespół. Kiedy na kampanijny wiec Bronisława Komorowskiego przyprowadzono dzieci media żyły tym kilka dni.
Prawicowi publicyści i media wspierające PiS poświęciły sporo miejsca i emocji głupiemu zachowaniu sztabowców Bronisława Komorowskiego. Rzeczywiście przyprowadzenie dzieci na wiec partyjny bez zgody rodziców nie było najmądrzejszym posunięciem. Krytyka – choć często w nieakceptowalnej formie – powinna jednak nauczyć polityków, że nie należy wykorzystywać dzieci do walki o głosy.
Ale nie nauczyła. Beatę Szydło, która prowadzi kampanię parlamentarną PiS, przywitał w Karnewie zespół dziecięcy. Ale tutaj nikt nie zwrócił uwagi na to, że dzieci powinny być w szkole, a nie na wiecu Beaty Szydło. A zwrócenie uwagi na niestosowne zachowanie organizatorów wiecu wywołało tylko falę agresji i porównania do Jerzego Urbana, co trudno nazwać komplementem.
Ale cóż, wiadomo, że jak Kalemu ukraść krowę, to źle, ale jak Kali ukraść – dobrze. Tak dzisiaj wygląda poziom prawej strony polskich mediów.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl