"Wyplułam jogurt", "to się skończy rewolucją". Co mówią bogaci, gdy słyszą o biedzie ludzi

Gdyby postanowił rozdawać milion złotych na tydzień, majątek Jana Kulczyka wyczerpałby się po 285 latach
Gdyby postanowił rozdawać milion złotych na tydzień, majątek Jana Kulczyka wyczerpałby się po 285 latach Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
The best of… bieda. Oto najbardziej kuriozalne wypowiedzi o nierównościach społecznych. Wzdychają nad biedą i idą przekąsić kraba albo kupują dom za 71 mln dolarów.


W jeden rok Jan Kulczyk zyskał prawie 3 mld zł, a wartość jego majątku wzrosła do 16 mld złotych, wynika z najnowszego rankingu 100 najbogatszych Polaków tygodnika Wprost. To o takich „obrzydliwych bogaczach” mówiła przed tygodniem Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego: – Omal nie udławiłam się moim porannym jogurtem. W jednej z gazet ekonomicznych zobaczyłam listę najlepiej zarabiających zarządzających funduszami hedgingowymi. Pierwszy z listy zarobił 1,3 mld dol. w 2014 roku. Jeden człowiek 1,3 mld dol.! – grzmiała szefowa MFW podczas wystąpienia poświęconego walce z nierównościom społecznym. Lagarde cytowała prognozę organizacji Oxfam, według której za rok majątek 1 proc. najbogatszych ludzi na świecie będzie większy od majątku reszty ludzkości.


Słowa zamożnej i wpływowej prezeski brzmią o tyle niewiarygodnie, że w waszyngtońskiej siedzibie MFW gdzie wykuwa się strategie do walki z biedą znajduje się dyrektorska stołówka. Afroamerykanie w liberiach niemal codziennie podają tam kotleciki z krabów łowionych sąsiedniego stanu Main w USA. Lagarde jako szefowa MFW sama przyczynia się do powiększania różnic pomiędzy biednymi, a bogatymi.


Bo przecież MFW to ponadnarodowy organ sprawujący kontrolę nad budżetami i polityką gospodarczą krajów zadłużonych, zmusza je, poprzez uzależnienie kredytowe, do określonych zachowań. Pod jego naciskiem rząd Grecji musiał obniżyć kwoty wypłacanych emerytur. W tym samym czasie przerażeni wizją upadku banków zamożniejsi Grecy wypłacili z kont 10 mld euro. Ponieważ trudno ulokować gotówkę w cokolwiek zyskownego zamieniają ją na luksusowe samochody – co zrelacjonował w międzynarodowej prasie największy grecki dealer BMW.


Oderwany od cen
Mówienie o rosnących nierównościach społecznych stało się ostatnio tak modne, że trendowi uległ Jan Kulczyk. – Na świecie jest miliard ludzi zamożnych, a sześć miliardów przygląda im się w biedzie. Tak się nie da. By wyżywić wszystkich głodujących ludzi z ubogich krajów wystarczy tylko 18 mld dolarów. To jest tyle ile wydaje się w Europie na jedzenie dla psów i kotów – mówił Kulczyk podczas jednej z konferencji ekonomicznych. Dodaje, ze taki układ na dłuższą metę skończy się rewolucją. Wypowiedź biznesmena zakrawa na szczyty hipokryzji. Bo gdyby Jan Kulczyk spieniężył dziś majątek i postanowił rozdawać tylko milion złotych tygodniowo to środki wyczerpałyby się dopiero za 285 lat.
Współpracownicy „Doktora Jana” mówią, że jako najbogatszy Polak jakiś czas temu zyskał zabawną cechę – zatracił poczucie znaczenia wartości drobnych kwot. Nie rozróżnia co można kupić za 20 zł, a co za 20 euro. Jako przykład jeden z menedżerów relacjonuje zabawną scenkę. – Późno wieczorem zakończyła się kolacja biznesowa z kilkoma menedżerami. Kelner przynosi rachunek na którym widnieje ok. 700 złotych. Kulczyk jako gospodarz wieczoru natychmiast rzucił się do płacenia. Wyciągnął portfel i liczy… po czym nieśmiało kładzie na stole 500 euro.
– No, chyba wystarczy – dodaje zakłopotany. Kiedy ponownie zjawia się kelner Kulczyk dodał, że „reszty nie trzeba”. Gdy po chwili z zaplecza dobiegają radosne okrzyki. – Co oni tak szaleją? – spytał zdziwiony
– Właśnie dałeś ponad 3 tys. złotych napiwku.
Kulczyk zakłopotany: – Niech mają, ciężko pracują, a my się zasiedzieliśmy.

Jako osoba obsługiwana przez kilkoro asystentów, kierowcę, konsjerża bardzo rzadko samodzielnie używa gotówki. Pytany przez dziennikarzy co ostatnio kupił sobie za własne pieniądze, odparł że colę i hot-doga podczas meczu na Stadionie Narodowym.
– Ile kosztowały? – pytano.
– Nie wiem, dałem 50 zł – odpowiedział rozbrajająco biznesmen.

Walcząc z biedą kupił dom
Jednak rekord obłudy padł całkiem niedawno i należy Paula Tudora Jonesa finansisty z pierwszej setki najbogatszych Amerykanów. Nie dalej jak w styczniu ostrzegał na konferencji TED w Kanadzie, że rosnąca przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi doprowadzi do wojny, rewolucji lub wyższych podatków. W dramatycznym tonie wzywał do podjęcia prac nad natychmiastowym usunięcia nierówności, gdy jeszcze jest to możliwe.

Na Jones'a spadła fala krytyki, bo jak się okazało, tydzień po przemówieniu kupił luksusową willę za bagatela… 71 mln dolarów. Posiadłość o nazwie Casa Apava wybudowana to symbol tych nierówności – Jones zagarnął na własność własny kawałek plaży w Palm Beach na Florydzie, cały teren rezydencji liczy 6 hektarów otoczony płotem i strażnikami.
Zbyt bogaci...Samobiczowaniem się za bogactwo wsławił się też Warren Buffet, legendarny inwestor z Wall Street. – Moja sekretarka płaci wyższe podatki niż ja – komentował opowiadając się za podniesieniem podatków bogatym. Wypowiedź cytowano na całym świecie jako przejaw rosnącej odpowiedzialności biznesu za sprawy mniej zamożnych.

Bajki o sprawiedliwości Buffeta szybko zostały skonfrontowane z jego działaniami. Kiedy amerykańscy politycy zaczęli dokładnie badać wydarzenia kryzysu finansowego z 2008 roku, okazało się, że tuż przed bankructwem banku inwestycyjnego Lehman Brothers w 2008 roku zainwestował 5 mld dolarów akcje Goldman Sachs. Po trzęsieniu ziemi na Wall Street przekonywał administrację Baracka Obamy, że trzeba nieść pomoc „rynkom finansowym” inaczej oszczędności zwykłych Amerykanów zostaną zrujnowane.

W ten sposób amerykański gigant ubezpieczeniowy AIG został uznany za firmę zbyt wielką, by pozwolić jej upaść. AIG dostał 85 mld dolarów rządowej pomocy, z tego 13 mld przekazał Goldmann Sachs na wykup śmieciowych aktywów. Dzięki temu Buffett mógł zakończyć inwestycję z zyskiem. Podobnie było z akcjami Bank of America – kupionymi przez Buffetta w kryzysie, gdy w tym samym czasie doradzał FEDowi ratowanie banków. Podobnie też, będąc akcjonariuszem General Motors, opowiadał się za pomocą państwa dla przemysłu samochodowego.
Kto produkuje biedę
Paradoksalnie najwięcej nierówności produkuje antykryzysowa polityka prowadzona przez największe banki centralne świata. Aby chronić przed upadkiem gospodarki zadłużonych krajów (w domyśle chronić biedniejszych) Europejski Bank Centralny ogłosił skup obligacji rządów Włoch, Portugalii czy Hiszpanii. Dodruk pustego pieniądza – jak nazwali to ekonomiści, spowodował obniżenie stóp procentowych niemal do zera. – Banki w USA i strefie euro mają zerowy koszt pozyskania finansowanie z banków centralnych, a odpożyczają pieniądze z wysoką marżą firmom, więc zarabiają krocie na różnicach odsetkowych. Dodatkowo otrzymują darmowe biliony dolarów i euro żeby spekulować na giełdzie i zarabiać na wzrostach cen akcji – podsumowywał ekonomista prof. Krzysztof Rybiński.

Według niego taka polityka prowadzi do zubożenia osób nisko i średnio uposażonych, bo mają małe odsetki od lokat, niskie płace, i do wzrostu zamożności osób już zamożnych, dzięki wzrostom indeksów giełdowych. W efekcie prowadzi to do jeszcze większego rozwarstwienia społecznego, bogaci mają stać się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Oczywiście co jakiś czas milioner dręczony wyrzutami sumienia weźmie mikrofon i powie „nie może tak być…”

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DADHERO.PL 0 0Seks byłby dużo fajniejszy, gdyby faceci o tym pamiętali. 10 rzeczy, które obniżają kobietom libido
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Masz "powyborczego doła" po zwycięstwie PiS? Psycholożka radzi, co trzeba zrobić
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
NEWSWEEK 0 0Dlaczego faceci w Polsce stracili ochotę na seks? Powodów jest mnóstwo, ale jeden najważniejszy

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu