Szkoleniowiec kadry narodowej paraolimpijczyków: "Czy dla nas Mazurek Dąbrowskiego gra inaczej?"

Trener Zbigniew Lewkowicz (po lewej) i paraolimpijczyk Maciej Lepiato
Trener Zbigniew Lewkowicz (po lewej) i paraolimpijczyk Maciej Lepiato fot. Renault Handisport Team
Trzy lata temu gorzowski klub "Start" wyprawił na Igrzyska Paraolimpijskie do Londynu jedenastkę swoich podopiecznych. Efekt? Przywieźli stamtąd sześć medali, bijąc przy okazji kilka rekordów świata. Zbigniew Lewkowicz, szkoleniowiec kadry narodowej paraolimpijczyków i trener gorzowskiego "Startu" wyjaśnia, gdzie tkwi tajemnica sukcesu i czy na przyszłorocznych igrzyskach w Rio de Janeiro uda się go powtórzyć.


Jak idą przygotowania do Igrzysk Paraolimpijskich w Rio?

Póki co, jeszcze nie myślimy nawet o igrzyskach. Po drodze są jeszcze kwalifikacje i Mistrzostwa Świata w Katarze, a więc teraz krok po kroku realizujemy swoje zamierzenia. Treningi idą nam bezproblemowo i jeśli chodzi o przygotowania do tych igrzysk – nic jak dotąd nie stanowiło dla nas większej przeszkody. Drobne urazy i zdrowie, które często dokucza zawodnikom, trochę co prawda szwankuje, ale staramy się z tym walczyć i wydaje się, że radzimy sobie nieźle. 


Motywacja jest?

Była zawsze i jest nadal. Gdyby nie było motywacji, nie zaszlibyśmy tak daleko. Chęć wystąpienia na Igrzyskach Paraolimpijskich i walka o medal znaczy dla nas więcej, niż cokolwiek innego.

W drodze do Rio są jeszcze Mistrzostwa Świata w Katarze, o których Pan wspominał. Jakie cele sobie wyznaczyliście?

Aby wystartować na Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio musimy przejść kwalifikacje, a pierwsze kwalifikacje odbędą się właśnie podczas Mistrzostwa Świata w Katarze, gdzie liczymy na pierwsze i drugie miejsca, które dadzą pierwsze kwalifikacje dla Kraju. Dobry występ tam może zapewnić nam sporo miejsc dla Polski, w innym wypadku, jak wiadomo, będzie ich mniej. Tam zostanie rozdysponowana pierwsza tura miejsc na poszczególne kraje i na pewno wszyscy będą chcieli wypaść jak najlepiej. Dlatego przygotowania do tych mistrzostw są bardzo istotne, w tej chwili może nawet ważniejsze, niż przygotowania do Rio de Janeiro, bo chcemy, aby jak największa ekipa z Polski mogła w nich wystartować. 


Liczy Pan, że w przyszłym roku Polacy przywiozą z Brazylii tyle medali, ile zdobyli w Londynie?

Na pewno nie będzie ich aż tak wiele. Mam już pewne doświadczenie trenerskie i mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Igrzyska Paraolimpijskie w przyszłym roku odbywają się na innym kontynencie. Te sprzed trzech lat były jednak w Europie, na własnym podwórku. Teraz duże znaczenie odegra różnica klimatyczna, przestawienie czasu – to gigantyczne obciążenie dla organizmu. Trudno będzie konkurować z państwami, które poświęcą więcej czasu i pieniędzy na adaptację zawodników, my nie mamy aż takich możliwości. Powinniśmy jeździć na zgrupowania klimatyczne, żeby zawodnicy mogli się zaadaptować do czekających ich warunków, ale nie mamy na to niestety funduszy.
Skoro jesteśmy przy finansach, to jakie są największe bolączki sportu paraolimpijskiego?


Główna bolączka to właśnie kiepskie finansowanie. Polski Komitet Paraolimpijski i Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „Start” dostaje bardzo niewielkie fundusze na działalność, więc nie możemy sobie pozwolić na starty w niektórych zawodach, nie stać nas na etap kwalifikacji. Mamy taki "pakiet oszczędnościowy" i w jego ramach musimy się poruszać. Patrzę z zazdrością na reprezentacje innych państw, które jeżdżą po zawodach na całym świecie, trenują, łapią doświadczenie. My nie możemy tego zaoferować naszym zawodnikom i nie wiem, czy to się kiedykolwiek zmieni. I tak dochodzimy do drugiego największego problemu, czyli wyrównywania szans. Nie wiem, czy jesteśmy gorszymi sportowcami? Czy dla nas Mazurek Dąbrowskiego gra inaczej? Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje i dlaczego jesteśmy traktowani inaczej. Póki co, możemy tylko próbować to zmieniać, ale nie jest łatwo. 

A zaplecze, warunki do treningów? Są przynajmniej na przyzwoitym poziomie?

W niektórych miejscach w Polsce jest nawet bardzo dobrze. Niedawno znaleźliśmy nową bazę i w tej chwili dosyć często jeździmy na zgrupowania do Słupska, tam mamy stadion i halę lekkoatletyczną, która nie jest przepełniona. Wszystko na wysokim poziomie, nowoczesne. Ale są też miejsca, które reprezentują całkiem inny poziom, daleko odbiegający od oczekiwań. 

Gorzowski klub „Start” jest potentatem jeśli chodzi o lekkoatletów, którzy startują na mistrzostwach i olimpiadach, zdobywają medale. Gdzie ta tajemnica sukcesu?

Nie ma żadnej tajemnicy, to tylko i wyłącznie ciężka praca. Współtworzę ten klub od 2000 roku i muszę przyznać, że udało nam się stworzyć coś na bardzo wysokim poziomie, co potwierdzają nasze wyniki sportowe. Mamy sprawnie działające biuro, które produkuje wnioski o dofinansowania z różnych źródeł, aktywnie poszukuje pieniędzy na zapewnienie działalności. Dlatego właśnie możemy zaoferować naszym zawodnikom trochę więcej, niż inne kluby, a to jest bardzo ważne, żeby mogli się skoncentrować tylko na sporcie i wynikach sportowych. W polskich realiach często bywa tak, że zawodnik musi trenować i jednocześnie pracować, utrzymując rodzinę. W sporcie paraolimpijskim, na wyższym poziomie, tego nie da się pogodzić i jedno musi się odbywać kosztem drugiego.

Od jak dawna kształci Pan paraolimpijczyków?

Zacząłem w 1999 roku współpracować z kilkoma zawodnikami, którzy odnosili później duże sukcesy na arenach międzynarodowych. Pierwszym moim zawodnikiem był Mirosław Pych, który zdobywał złote medale właśnie pod moją opieką. I tak się zaczęła przygoda ze sportem paraolimpijskim. Później był Tomek Blatkiewicz, który zdobył dwa złote medale w Atenach. Z czasem dochodzili kolejni zawodnicy i grupa się rozwijała, ale do dziś każdy medal znaczy dla mnie tyle samo, każdy jest najważniejszy. 

Czyli potrafi Pan wyłapać talent. Czy Maciej Lepiato, którego przygotowuje Pan do przyszłorocznych igrzysk w Rio de Janeiro, jest takim talentem?

Ma rekord świata, jest utytułowanym zawodnikiem, więc swój talent już udowodnił. Maciek zawsze brylował, jeśli chodzi o jego skoczność. U niego ważna jest też systematyczność i ciężka praca, bo są zawodnicy, którym sukcesy przychodzą łatwiej. Ale Maciek poświęcił się lekkoatletyce i myślę, że dzięki temu uzyskał właśnie tak fantastyczne wyniki.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
Fundacja Citi Handlowy 0 0Organizacje pozarządowe otrzymały wsparcie. Pomoc ma trafić do m.in. migrantów
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
0 0"Patologiczna sytuacja". O tym problemie bezpłodnych singielek w Polsce mówi świat
0 0Tusk opublikował poruszający film. Nagranie pokazuje jego najważniejsze osiągnięcia
0 0"Chyba to nie mój świat". Tyszkiewicz już rozczarował się pracą w Senacie
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem
0 0Czy kobiecy sutek zgorszył Moneta? Wyprosili matkę, teraz się tłumaczą