Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

- Panie premierze, więcej zdecydowania. Dość takiej zabawy!- wzywał rano Lech Wałęsa Donalda Tuska. I powiedział, że gdyby był na miejscu premiera, wydałby policji polecenie spałowania związkowców Solidarności, którzy blokowali wszystkie wyjścia z Sejmu. - Gdybym był na miejscu Tuska, dałbym polecenie: spałować - mówił Wałęsa Monice Olejnik.

REKLAMA
Dziwne to słowa, jak na byłego lidera Solidarności, ale może naturalne biorąc pod uwagę prezydenturę Wałęsy, podczas której wymachiwanie siekierką było na porządku dziennym. Wałęsa powiedział dziś: Na miejscu premiera albo komendanta bym sam wyszedł, żeby jakiś policjant się nie bał spałować przewodniczącego, to ja bym, jako komendant policji, sam go spałował.
Rada ta jest tak samo barwna, co zapewne pochopna. Donald Tusk nie zdecydował się na wydanie polecenia policyjnej interwencji, obawiając się, że wywoła ona uliczne rozruchy. A może powinien? Solidarność ograniczała wolność posłów, łamała przez wiele godzin prawo, związkowcy fizycznie zaatakowali kilku posłów. A gdyby nie decyzja Piotra Dudy o przerwaniu blokady, mielibyśmy lepperiadę w centrum Warszawy.
Pałka, czy rozmowa? Jak [Waszym zdaniem] państwo powinno reagować na łamanie prawa przez związki zawodowe.