
Warszawiacy, którzy nie lubią montowanych przy przejściach dla pieszych przycisków, mają sojusznika w osobie nowego dyrektora stołecznego Zarządu Dróg Miejskich. Łukasz Puchalski otwarcie przyznaje, że nie jest zwolennikiem umieszczania przycisków w centrum miasta.
REKLAMA
Karolina Gałecka, rzecznik warszawskiego ZDM, poinformowała portal WawaLove.pl, że dyrektor będzie chciał porozmawiać o przyciskach z miejskim wydziałem sygnalizacji. – W sytuacji, gdy pojawi się szansa, aby nie montować tych urządzeń w danej lokalizacji, to będziemy wychodzić z taką inicjatywą – podkreśliła Gałecka.
Niechęć Puchalskiego do przycisków dla pieszych ma swoje źródło w jego własnych doświadczeniach. Charakterystyczne żółte skrzynki są bowiem zamontowane m.in. przy skrzyżowaniu, które sąsiaduje z siedzibą ZTM, gdzie do niedawna pracował.
– Pierwsze dni od zamontowania przycisku sprawiły, że dużo ludzi przechodziło na czerwonym – zaznaczył dyrektor ZDM podczas rozmowy z serwisem TransportPubliczny.pl.
Przyciski nie przekonują także Michała Beima, eksperta ds. transportu miejskiego z Instytutu Sobieskiego, think tanku założonego przez obecnego posła PiS Pawła Szałamachę. Beim zauważył, że coraz więcej europejskich miast rezygnuje z przycisków. – Nie rozumiem, dlaczego w Polsce panuje moda na przyciski. Pieniądze przeznaczane na ten cel można lepiej zagospodarować, np. inwestując w chodniki – zaznaczył.
Ostateczne decyzje w sprawie przycisków podejmuje jednak nie dyrektor ZDM, a inżynier ruchu. – To on jest ostatnim ogniwem, osobą zatwierdzającą projekty i odpowiadającą swoim podpisem za organizację ruchu – wyjaśniła Gałecka.
