
Gdy Barack Obama przemawiał w Białym Domu z okazji obchodzonego w czerwcu „miesiąca dumy” środowiska LGBT, w słowo weszła mu transseksualistka, skarżąc się głośno na warunki, w jakich przetrzymywani są nielegalni imigranci. Prezydent, który początkowo starał się obrócić sytuację w żart, w końcu stracił cierpliwość.
REKLAMA
Reagując na wykrzykiwane przez Jennicet Gutiérrez hasła, Obama przypomniał najpierw, że transseksualistka znajduje się w „jego domu”, a gościom nie przystoi zachowywać się w taki sposób. Wygłoszone z uśmiechem upomnienie nie pomogło, więc prezydent oznajmił, że Gutiérrez powinna się wstydzić swojego postępowania. Obamie kibicowali pozostali goście, którzy zaczęli skandować jego nazwisko.
Nawet to nie skłoniło jednak Gutiérrez do zamilknięcia. W związku z tym prezydent zagroził użyciem siły. – Albo zostaniesz tutaj i będziesz cicho, albo będziemy musieli cię wyprowadzić – oznajmił Obama. Transseksualistka nie chciała być cicho, więc prezydent poprosił ochroniarzy o interwencję. Ci wyprowadzili Gutiérrez z Sali Wschodniej Białego Domu.
Gutiérrez wyjaśniła portalowi ABC News, że upominała się o prawa osób LGBT, które przybywają nielegalnie do Stanów Zjednoczonych i są umieszczane w specjalnych ośrodkach. Według niej Obama zachował się skandalicznie.
Transseksualistka została wpuszczona do Białego Domu, ponieważ przyszła razem z osobą, która otrzymała oficjalne zaproszenie na uroczystość. Ochroniarze zwolnili Gutiérrez 20 minut po wyprowadzeniu z sali.
źródło: ABC News
