
Pijani plażowicze to nie jedyna zmora wczasowiczów. Ci, którzy urlop zdecydują się spędzić nad polskim morzem, muszą liczyć się także z wieloma innymi "dodatkami' do plażowania, które nie jeden uzna za wybitnie irytujące. Poznaj osiem najbardziej uciążliwych dla otoczenia zachowań Polaków (i nie tylko) na plaży.
REKLAMA
1. Ogrodzenie
Z lat dziecięcych zostało mi już tylko wspomnienie plaży, na którą ludzie przychodzą wyłącznie z kocem, ręcznikiem i asortymentem olejków do opalania. Dziś, by odpowiednio zażyć relaksu, trzeba się ogrodzić parawanem. Cóż z tego, że plaża rzecz wspólna. Każdy chce jej mieć kawałek na własność. Do tego stopnia, że o świcie, gdy pozostali członkowie rodziny jeszcze śpią, głowa rodu wędruje na plażę, by rozstawić parawan i „zarezerwować” miejsce.
Nie jeden i nie dwa, czego najlepszym dowodem widok, jaki zastają plażowicze zjawiający się na miejscu bliżej południa. Parawanów jest wówczas tak wiele, że przeciśnięcie się między nimi nad brzeg morza graniczy niemalże z cudem i wymaga nieustannego powtarzania „przepraszam, przepraszam, chciałabym przejść, przepraszam najmocniej”.
2. Nie biegaj
Leżysz spokojnie na swoim kocu i już, już prawie, jesteś o krok od tego, by uciąć sobie drzemkę, gdy nagle na twojej głowie ląduje potężna dawka piasku. Ląduje tylko dlatego, że któryś z innych plażowiczów postanowił nad brzeg morza udać się np. biegiem zamiast spacerem.
Równie irytujące jest bezceremonialne trzepanie ręczników, w taki sposób, że cały piasek ląduje na twarzach (albo np. kanapkach) sąsiadów.
Cóż, obecność parawanów z pewnością mogłaby przed tym chronić.
3. Zabierz ze sobą słuchawki
Lubisz muzykę? To świetnie! Naprawdę, ja też lubię, ale idąc na plażę zabierz ze sobą słuchawki. Nie wszyscy mają ochotę słuchać dobiegających z twojego telefonu dźwięków w stylu „Welcome to St Tropez” czy – w przypadków amatorów polskiej klasyki – „Chałupy welcome to”.
4. Pan kanapka, pan gazetka
Sprzedawcy, oj tak, sprzedawcy to także zmora wielu plażowiczów. Jeszcze kilka lat temu hektary gorącego piasku pokonywał jedynie „pan gazeta”. Dziś w poszukiwaniu klienteli na plażę udają się też panowie i panie handlujący lodami, naleśnikami, kanapkami, słodkościami, chrupkami, chipsami, popcornem, piwem, lemoniadą i czego tam jeszcze dusza plażowicza zapragnie...
5. Dzieci, a właściwie rodzice
Dzieci, wiadomo, mają swoje prawa i swoje, czasem niezwykle oryginalne, pomysły. I właśnie dlatego dzieci należy pilnować. Tymczasem wielokrotnie już zdarzyło mi się widzieć, jak wielopokoleniowa familia (dziadkowie, rodzice, wujkowie, kuzynostwo itp. itd.) spokojnie oddaje się konsumpcji „puszeczki” podczas gdy najmłodsze latorośle, przez nikogo nie niepokojone, wędrują sobie coraz dalej i dalej w głąb morza.
No ewentualnie zaczynają zabawę w najlepsze obrzucając siebie (i innych) piaskiem. W końcu jesteśmy na plaży.
6. Ignorowanie zasad bezpieczeństwa
Pamiątka z wakacji musi być, w porządku. Zdjęcie nad brzegiem morza? W porządku. W porządku jest nawet cała seria zdjęć, ale czy naprawdę dla oryginalnego zdjęcia trzeba łamać wszystkie obowiązujące na danej plaży zasady bezpieczeństwa? Czy, gdy napisano „nie skakać do wody” musimy do niej skakać akurat w tym miejscu? Wiem, luz i wakacyjne wyzwolenie, powiedzą jedni. Ja powiem: głupota.
7. Nie śmieć
Wiem, że na środku plaży o dostęp do kosza trudno, ale na pewno pośród rozlicznego wyposażenia przyniesionego ze sobą nad wodę znajdzie się coś, co nada się na prowizoryczny śmietnik. Uwierzcie, nie ma nic gorszego niż rozrzucone na plaży puszki po piwie, szkło (chodzimy przecież na bosaka) czy resztki papierosów.
8. Pilnuj psa swego
Są ponoć kąpieliska, na które nie wolno przychodzić z psami. Ale są też i takie, na których taki zakaz nie obowiązuje. I tu nie ma się co czepiać właścicieli, którzy nad wodę zabierają swego pupila. Pod warunkiem, że będą go uważnie pilnować. Inaczej może skończyć się to tak, jak poniżej.
Udanych wakacji! Autorka.
napisz do autorki: malgorzata.golota@natemat.pl
